Motywem przewodnim historii Rzymu była walka arystokracji/oligarchii ziemskiej z gminem o podział dóbr państwowych. Dobrami tymi były areały uprawne, a rzymska arystokracja starała się zmaksymalizować swoje zyski kosztem ludu. Jednakże, aby czerpać dalsze dochody z podbojów, arystokracja rzymska zmuszona została do pewnych ustępstw i ugody z plebsem.

Wszakże to plebs był motorem ekspansji, gdyż to on walczył i ginął na wojnach. Zaczął dawać o sobie znać odwieczny mechanizm państwowo-polityczny. Sposobem na złagodzenie nędzy najbiedniejszych stawała się ekspansja kosztem podbitych sąsiadów. W ramach plebsu zaczęła się wyodrębniać grupa bogatych właścicieli ziemskich, zamożnych rzemieślników i kupców, funkcjonująca obok ubogich rolników i niemajętnych. Majętni liczyli na jeszcze większe pomnożenie bogactwa, a najbiedniejsi na zlikwidowanie swej nędzy w drodze podbojów. Zdobycie Wejów w 396 roku przed Chrystusem zapoczątkowało regularną ekspansję republiki. Wraz z nią rosła też jej drapieżność, będąca odzwierciedleniem apetytu plebsu i patrycjuszy na nowe zdobycze. Jeżeli pod koniec V wieku przed naszą erą Rzym skrupulatnie jeszcze dotrzymywał 20-letniego rozejmu z etruskimi Wejami, to w IV wieku, zasmakowawszy owoców podbojów, złamał wszystkie zawarte traktaty. Coraz to nowe miasta Italii były przyłączane do republiki, a ziemie były konfiskowane pokonanym przeciwnikom ku uciesze wszystkich warstw społecznych Rzeczpospolitej.
Warto przytoczyć ustęp z Appiana traktujący o polityce rolnej państwa:
Z ziemi zaś każdorazowo orężem zdobytej [Rzymianie] część uprawną natychmiast przydzielali osadnikom lub też sprzedawali czy wydzierżawiali, natomiast jeśli idzie o części z powodu wojny leżące wówczas odłogiem […] nawet nie zadawali sobie trudu, aby je rozlosowywać, lecz ogłaszali, że wolno każdemu, kto zechce, uprawiać je pod warunkiem złożenia corocznej opłaty w plonach […].
Appian, Historia rzymska, ks. XIII, rozdział 7; tłum. Ludwik Piotrowicz.

A polityka podbojów przynosiła owoce. Na przełomie VI i V wieku przed Chrystusem republika obejmowała obszar około 800-1000 km2 i liczyła około 50 000 mieszkańców (Wiesław Litewski, Rzymskie prawo prywatne, 1994, str. 26). Po podboju w 396 roku oddalonych o 16 km od Rzymu etruskich Wej było to 1500 km2. W połowie IV wieku przed Chrystusem Rzymianie kontrolowali już prawie 6100 km2, z czego 5500 km2 stanowiły grunta publiczne. W 241 roku ager Romanus obejmował już 37 000 km2, czyli około 28 % powierzchni Italii. Szacuje się, że połowa owych gruntów została rozparcelowana między obywateli (Adam Ziółkowski, Podbój Italii przez Rzym…, [Starożytny Rzym we współczesnych badaniach], 1994, str. 63).
Według tradycji w grabieży Wejów wzięli udział wszyscy Rzymianie. Ziemia uprawna skonfiskowana mieszkańcom miasta została rozdysponowana obywatelom rzymskim w formie nadań działek po siedem jugerów, czyli około dwóch hektarów. Jeden juger — po polsku „jarzmo” — liczył około 0,25 hektara. W ten sposób ograniczono system kliencki. Polegał on na ekonomicznym podporządkowaniu wolnych obywateli rodom ich patronów (gentes). Dzięki temu w ciągu jednego pokolenia Rzymianie stali się społeczeństwem, w którym wszyscy byli posiadaczami i tym samym należeli do klas majątkowych zobowiązanych do służby wojskowej. Pobór do wojska obejmował wszystkich mężczyzn w wieku 17 – 46 lat, którzy byli w stanie zapewnić sobie uzbrojenie. W połowie IV wieku przed naszą erą sama republika, bez pomocy sojuszników, mogła powołać pod broń około 30 000 żołnierzy. Zachowywała przy tym duży rezerwuar siły żywej, co już wtedy stawiało ją w czołówce państw śródziemnomorskich. Tylko Kartagina, Syrakuzy czy Macedonia były w stanie wystawić większą liczbę zbrojnych (Ziółkowski, Podbój Italii przez Rzym…, str. 51).

Plebejusze zaczęli sukcesywnie zdobywać coraz większe znaczenie polityczne, wcześniej zarezerwowane dla arystokracji. W 409 roku przed naszą erą pierwszy plebejusz został państwowym urzędnikiem niższej rangi — kwestorem. Już w 366 roku przed Chrystusem przedstawiciel gminu, Lucjusz Sekstiusz Lateranus, objął urząd konsula. W 342 roku utarło się już, że jeden z dwóch wybieranych konsulów zawsze musiał być plebejuszem. Wedle tradycji w 367 roku przed Chrystusem plebs wymógł ograniczenie powierzchni gruntów, które mogła posiadać jedna osoba, do 500 jugerów (125 hektarów). Miało to przeciwdziałać przewadze patrycjuszy w użytkowaniu państwowej ziemi ornej. Do historii przeszły słowa Maniusza Kuriusza Dentatusa, konsula z 290 roku:
Powinno się uważać za niebezpiecznego takiego obywatela, któremu nie wystarczało siedem jugerów ziemi.
Reformy poszły dalej i w 326 roku przed naszą erą zniesiono także niewolę za długi. Około 300 roku przed Chrystusem plebs odniósł kolejny sukces. Każdy obywatel, któremu urzędnik państwowy wymierzył najwyższą karę, mógł odwołać się od niej (provocatio) przed zgromadzeniem ludowym (Géza Alföldy, Historia społeczna starożytnego Rzymu, 2011, str. 42-66).
W praktyce jednak przepis ograniczający powierzchnię posiadanej ziemi uprawnej do 500 jugerów pozostawał martwym prawem, ponieważ najbogatsi szybko znaleźli sposoby, aby go obchodzić. Zawiłości rzymskiego prawa posiadania omówiłem szerzej w tekście Uwagi o prawie własności:
VII. Res rzymska-uwagi o prawie własności i prawie posiadania

Walka patrycjuszy z plebsem to tak naprawdę walka biednych z bogatymi, jakże podobna do napięć pomiędzy biedniejącą amerykańską klasą średnią a szeroko rozumianą oligarchią finansową. Od starożytności aż do rozpoczęcia rewolucji przemysłowej w XVIII wieku posiadanie ziemi uprawnej było najwyższym wymiarem bogactwa. Każdy sam może się zastanowić nad postulatem plebejuszy dotyczącym ustanowienia górnego limitu posiadania ziemi dla uprzywilejowanych i porównać go z sytuacją w USA, gdzie 400 najbogatszych posiada majątek wartości 150 mln współobywateli.
Zapraszam do następnej części rozważań o historii społecznej Republiki Rzymskiej.
III. Republika rzymska-wielka populacja, wielka siła i wielkie straty
