III. Republika rzymska-wielka populacja, wielka siła i wielkie straty

Jeślibyśmy chcieli w kilku zdaniach opisać Republikę Rzymską na początku III wieku przed Chrystusem, to była ona miastem-państwem, które było w stanie zhołdować, bądź uniezależnić od siebie najbliższych sąsiadów. Elity poszczególnych miast Italii mniej lub bardziej chętnie zgadzały się na pewną formę zależności od Rzymu, gdyż uważały je za korzystne dla własnej uprzywilejowanej pozycji i prosperity z handlu.
Dumne oblicze Wilczycy kapitolińskiej z Muzeum Kapitolińskiego w Rzymie; zdjęcie wykonane przez autora.

Część miast i ludów Italii pozostawała w sojuszu z republiką na mocy indywidualnie zawieranych traktatów (foedus), honorujących ich pełną suwerenność (prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej) albo ją ograniczających. Sprzymierzeńcy generalnie nie płacili danin, ale byli zobowiązani do pomocy wojskowej (auxilium). Szacuje się, że po 264 roku około 60 procent populacji Italii posiadało status sojuszników Rzymu. Pozostawały ponadto miasta, których mieszkańcy utracili niezawisłość wskutek podboju rzymskiego (municipium) i tym samym były zobowiązane do płacenia podatków i dostarczania kontyngentów. Municypia dzieliły się na miasta posiadające pewną autonomię (np. Tusculum, Kyme, Fundi, Formiae w Lacjum i Kampanii) oraz te jej pozbawione i zarządzane tym samym przez przysyłanych z Rzymu urzędników (np. miasta Sabinów: Casinum, Venafrum). Zakładano także kolonie jako autonomiczne gminy związane z metropolią wieczystym przymierzem (np. Cales w Kampanii, gdzie osiedlono 2500 Rzymian). W latach 334-298 założono 11 kolonii latyńskich, w których osiedlono prawie 40 000 obywateli rzymskich (Adam Ziółkowski, Podbój Italii przez Rzym…, [Starożytny Rzym we współczesnych badaniach], 1994, str. 60-62). Ciężko jest ustalić całkowitą liczbę ludności zamieszkującej samą republikę. Jeżeli w 340 roku przed naszą erą Rzym posiadał spisanych 165 000 obywateli, to w 218 roku było ich 270 000, a w 150 roku aż 325 000. Oczywiście powyższe liczby nie odzwierciedlają całości grupy cives Romani, ale odnosiły się tylko do dorosłych podlegających mobilizacji mężczyzn. Jak trafnie zauważył Claude Nicolet:

Prawdopodobnie więc społeczność obywatelska (wraz z dziećmi, kobietami i starcami) była trzy do czterech razy liczniejsza. A obok niej tłoczą się „Latynowie i sojusznicy” italscy przebywający zarówno w miastach i na terenach formalnie nieobywatelskich, jak i w Rzymie lub rzymskich municypiach i koloniach.

Claude Nicolet, Obywatel, polityk [Człowiek Rzymu], 1997, str. 30. 

Konsul Tytus Manliusz Torkwatus, który w 340 roku przed Chrystusem skazał na śmierć syna za złamanie dyscypliny w wojnie z Latynami; obraz autorstwa Ferdynada Bola autor podziwiał w  Rijksmuseum w Amsterdamie.

Posiadamy szacunki historyka Kwintusa Fabiusza Piktora, którego wyliczenia zachowały się w Dziejach Polibiusza (ks. II 25).  Podawał on, że w 225 roku przed Chrystusem Res Publica Romana wraz ze sprzymierzeńcami mogła dysponować potencjałem wielkości 70 000 jazdy i 700 000 piechoty. Zdaniem historyków, nawet jeśli te liczby są zawyżone, to maksymalnie o jedną czwartą. Zatem potęga wojskowa Rzymu i zasoby demograficzne republiki musiały robić wrażenie na ówczesnych.

 Podwojenie liczby obywateli rzymskich w ciągu 100 lat należy tłumaczyć dwojako. Pierwszym powodem wzrostu liczebności Rzymian był fakt: 

[…] że każdy Rzymianin urodzony po połowie IV w. był w stanie założyć wielodzietną rodzinę, czego warunkami były w równej mierze stały wzrost ilości ziemi uprawnej w dyspozycji Rzeczpospolitej oraz powszechna świadomość tego faktu wśród obywateli.

Ziółkowski [Starożytny Rzym…], str. 61.

Elementy rzymskiego uzbrojenia autor sfotografował i na wystawie czasowej poświęconej armii rzymskiej w British Museum.

Drugim powodem było częste nadawanie obywatelstwa, głównie wybranym grupom Italików (zwłaszcza Latynom), którzy generalnie akceptowali rzymską supremację. Pamiętajmy, że nawet późniejsza wojna z Hannibalem i bezprzykładne klęski poniesione z jego ręki, nie zachwiały większości miast Italii w wierności dla Rzymu. Jedną z przyczyn tej wierności była wspólna etyka ludów italskich (nie licząc Galów  z północy Italii i miast greckich), spajająca owe ludy cywilizacyjnie. Ogółem, na początku III wieku przed naszą erą mamy już Rzymian cieszących się pełnią praw obywatelskich (optimo iure) i Italików. Italikowie nie uczestniczyli w sprawowaniu władzy oraz różnili się między sobą ze względu na przyznaną im w różnym stopniu autonomię.

Gwoli uczciwości przekazu, należy pamiętać, że nie dla wszystkich ludów Italii Rzymianie byli wspaniałomyślni, żeby wspomnieć choćby o losie wybitych do nogi latyńskich Aurunków w 314 roku, czy eksterminowanych w 305 roku przed naszą erą Ekwów. Niemniej jednak wspólne elementy cywilizacyjne spowodowały, że Rzeczpospolita Rzymska nie rozpadła się na skutek ciosów z zewnątrz, jak choćby zróżnicowane cywilizacyjnie imperium perskie pod ciosami Greków i Macedończyków (chętnych odsyłam do tekstu: Dlaczego Aleksandrowi udał się wielki podbój ?).

I. Dlaczego Aleksandrowi Wielkiemu udał się podbój Persji ? Spojrzenie z pozycji socjocybernetyki

Druga wojna punicka to cezura w historii republiki. Analiza źródeł epoki wykazuje, że jeśli wcześniej plebs szedł ręka w rękę z patrycjuszami w kwestii nowych podbojów widząc w tym szansę dla poprawienia swojego bytu materialnego, to po krwawej wojnie z Hannibalem na skutek niewyobrażalnych ofiar plebejusze zaczęli przechodzić na pozycje pacyfistyczne. Wojna ta spowodowała upadek i proletaryzację italskiej ludności rolniczej, powstanie wielkich majątków ziemskich oraz przejście do używania na masową skalę niewolników jako taniej siły roboczej. Zmagania z Kartaginą pomimo wielkiego zwycięstwa zakończyły się ruiną klasy drobnych i średnich rolników wchodzących w skład plebei Romani, czy Italików. W czasie tej wojny prawie 400 większych osad na półwyspie Apenińskim zostało spalonych, a jeśli wierzyć tekstom, w całej południowej Italii zostały zniszczone drobne i średnie gospodarstwa. Nie należy zapominać, że straty poniosły również rzymskie elity, bo od roku 219 przed Chrystusem do pamiętnego roku 216 (roku hekatomby pod Kannami) nie żyło już 170 senatorów na 300 (Nicolet [Człowiek Rzymu], str. 67). 

Joseph Marie Ven: Wstrzemięźliwość Scypiona; pogromca Hannibala – Publiusz Korneliusz Scypion Afrykański Starszy, w 209 roku przed Chrystusem pod zdobyciu założonej przez Kartagińczyków Kartageny (rzymskiej Carthago Nova) w Hiszpanii, odmówił przyjęcia pięknej branki i odesłał ją narzeczonemu.

Wedle szacunków straty całej populacji męskiej Republiki Rzymskiej i sprzymierzeńców wyniosły około 20 procent ((Nicolet [Człowiek Rzymu], str. 30). Zniszczenie znacznej liczby gospodarstw i niedobór dorosłych mężczyzn w wieku produkcyjnym wymusił konieczność zatrudniania coraz większej liczby niewolników, pracujących na olbrzymich latyfundiach zakładanych przez arystokratów. Klasa dominująca rekrutująca się głownie ze stanu senatorskiego, opanowała wówczas wielkie połacie gruntów publicznych, zamieniając je faktycznie na własność prywatną, gdzie uprawiano głównie drzewa oliwne i winorośl. Wielcy posiadacze ziemscy przywłaszczali ziemie drobnych rolników, którzy zginęli albo nie byli w stanie odbudować swoich zniszczonych gospodarstw. Dodatkowo część żołnierzy-rolników jeśli nawet przeżyła prawie 16 lat wojny z Hannibalem, to oduczyła się pracy i być może nie potrafiła lub nie chciała już wracać do swoich gospodarstw. Szacuje się, że w trakcie II wojny punickiej w armii mogło służyć na raz około 30 procent populacji męskiej, co poczyniło nieodwracalne zmiany cywilizacyjne;

[…] długotrwała niekiedy służba wojskowa chłopów italskich prowadziła do zetknięcia się ich ze strefą konsumpcji charakterystycznej dla rozwiniętej gospodarki towarowo-pieniężnej […]. Działały tu powszechnie występujące mechanizmy „wysysania” ludności rolniczej przez wielkie miasta. W wypadku Rzymu proces ten był przyspieszony faktem, że miasto to żyło w znacznym stopniu z ogromnych zysków czerpanych z prowadzonych wojen oraz eksploatacji prowincji […].

  Jerzy Kolendo, Rolnictwo rzymskie [Starożytny Rzym we współczesnych badaniach], 1994, str. 343.

Zapraszam do dalszej części opowieści o Republice Rzymskiej.

IV. Republika rzymska jak Stany Zjednoczone-tryumf oznacza biedę

2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up