III. Wojny z Moskwą-czyli polska armia wcale była liczna

Opisując zmagania polsko/litewsko – moskiewskie trzeba nakreślić kilka słów o potencjałach militarnych obydwu stron na przełomie XV/XVI wieku. Strona litewska pod względem organizacyjnym i pewnego niedowładu administracyjnego państwa, nie dorównywała pod względem szybkości mobilizacyjnej stronie moskiewskiej. Jeżeli żołnierz litewski (zwłaszcza jazda) wsparty żołnierzem koronnym górował w polu pod względem taktycznym, to strona moskiewska z racji lepszego ułożenia stosunków społecznych przeważała w podtrzymywaniu długotrwałego wysiłku militarnego.
Wojownik mongolski z Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku (zdjęcie autora). Wpływ mongolski na historię ziem ruskich, a potem na historię Rosji jest niezaprzeczalny. Warto przytoczyć jedną ciekawostkę, że okrzyk bojowy: uraaa!, tak dobrze znany nam z radzieckiej kinematografii wojennej, wywodzi się od Tatarów. Mianowicie ordyńcy ruszali do walki ze słowami ur-biej: „bij” (Andrzej Andrusiewicz, Cywilizacja rosyjska, tom I, str. 330).  

Najlepiej odpowiadający celom wojskowym sposób ułożenia stosunków społecznych w państwie, wielki polski uczony Feliks Koneczny nazwał cywilizacja turańską, którą to nazwę wziął od niziny turańskiej, ojczyzny ludów koczowniczych. Migracje koczowników odcisnęły piętno na Europie. Zmieniły także historię Rusi, która trafiła pod but chanów mongolskich na przeszło 250 lat (1223-1480).

Oczywiście wyodrębnione i opisane przez Konecznego typy cywilizacji, to pewne modele, które w czystej postaci występują w życiu społecznym niezmiernie rzadko, ale ich znajomość pozwala lepiej zorientować się w układach cywilizacyjnych społeczeństwach.

 Józef Kossecki, Podstawy nowoczesnej nauki porównawczej o cywilizacjach, 2002,  str. 6.

W Wielkim Księstwie Moskiewskim pojawiło się carskie samodzierżawie jako wypadkowa patrymonialnego uwarunkowania określającego organizację państwa połączonego z mongolskimi wzorcami organizacji społecznej. Traktowanie państwa niczym swoistej ojcowizny przez władcę odnosiło się w zasadzie do prawie wszystkich księstewek ruskich oraz księstwa litewskiego. Zaś mongolskimi wzorcami organizacji społecznej był stworzony i opisany przez Konecznego model cywilizacji turańskiej, która:

[…] opiera się na zasadzie bezwzględnego posłuszeństwa
jednoosobowemu władcy państwa. […] w cywilizacji turańskiej wszystko było własnością władcy państwa […] który mógł dowolnie rozporządzać mieniem swych poddanych.

Kossecki, Podstawy nowoczesnej nauki […], str. 6, 22.

Fragmenty fryzu przedstawiającego „Bitwę pod Orszą” pędzla Leonarda Pękalskiego (1896-1944), zdobiącego ściany Sali Bitwy pod Orszą Zamku Królewskiego na Wawelu (zdjęcie autora). Na malowidle ukazani są jeźdźcy moskiewscy.

Wszyscy poddani wraz ze swym mieniem byli uważani za własność państwa i dlatego dawało to olbrzymią przewagę Moskwie przy prowadzeniu długotrwałych działań zbrojnych. Państwo moskiewskie scementowane przez przysłowiowe samodzierżawie, można było przyrównać do wielkiego obozu wojskowego. Jak zauważył wybitny znawca wojskowości tej epoki Marek Plewczyński:

[Wieki książę moskiewski], w przeciwieństwie do wielkiego księcia litewskiego, mógł nakładać podatki jakie chciał, powoływać wojsko i prowadzić wojnę w czasie, który on uznał  za stosowny.

Marek Plewczyński, Wojny i wojskowość polska w XVI wieku, tom I, 2011, str. 422.

Potencjał demograficzny Rzeczpospolitej i Wielkiego Księstwa Moskiewskiego nie odbiegał jakoś bardzo od siebie. Można przyjąć ostrożnie, że w połowie XVI wieku w państwie Iwana Groźnego, z przyłączonymi doń ziemiami ruskimi (kończącymi się z grubsza na Dźwinie i Berezynie) oraz chanatem kazańskim i astrachańskim żyło około 11 milionów ludzi. Dla porównania Rzeczpospolita miała 8 milionów mieszkańców (Kossecki, Podstawy nowoczesnej nauki […], str. 82). 

Nie było zatem dużej dysproporcji ludnościowej między oponentami. Na wojnę z Moskwą Rzeczpospolita była w stanie wystawić w 1514 roku prawie 20 000 wojska zaciężnego (sama Litwa sfinansowała ze swego skarbu 7000 wojsk zaciężnych), nie licząc pospolitego ruszenia, prywatnych wojsk magnackich i oddziałów nadwornych. W następnych latach z przyczyny finansowych Rzeczpospolita wystawiała już tylko niewielkie siły zaciężne, których liczba wahała się już tylko od 1 tysiąca do 4 tysięcy (Plewczyński, Wojny i wojskowość polska w XVI wieku, str. 28).

Kolejny fragment fryzu autorstwa Leonarda Pękalskiego z Zamku Królewskiego na Wawelu (zdjęcie autora). Przedstawieni są polscy kopijnicy w pełnym uzbrojeniu ochronnym.

Problemem były za małe dochody skarbu litewskiego (skarb ziemski), który władcy musieli wspomagać podatkami nadzwyczajnymi. Podatkiem nadzwyczajnym była np. serebszczyzna, pobierana okazjonalnie tylko w zasadzie na cele wojskowe, w latach 1473-1563 ogłaszana 15 razy. W latach 1561-1563 wobec wojny z Moskwą podwyższono ją nawet trzykrotnie (do 30 groszy do sochy wobec pierwotnych 10 groszy od sochy). Ratowano się też sporadycznie podatkiem pogłównym (pobieranym od warstw niższych), środkami ze skarbu nadwornego (z którego finansowany był dwór na Litwie) oraz z prywatnej szkatuły króla polskiego.

W 1514 r. do skarbu wpływało kwartalnie 11 401 kop groszy, a koszty utrzymania polskich zaciężnych, którzy pomogli osiągnąć zwycięstwo pod Orszą, w tym samym okresie wynosiły 22 400 kop groszy. Za zebrane w 1534 r. do skarbu 42 890 kop groszy można było przez rok utrzymać 1000 polskich zaciężnych lub mniej więcej 3000 zaciężnych dworzan.

Gediminas Lesmaitis, Wojsko zaciężne w Wielkim Księstwie Litewskim w końcu XV-drugiej połowie XVI wieku, 2013, str. 137-139.

W 1520 roku szacowano, że np. iż w Wielkopolsce w ramach pospolitego ruszenia można było wystawić około 40 tysięcy ludzi. W wyprawie bukowińskiej w 1497 roku wzięło udział prawie 100 tysięcy ludzi, z czego trzon sił zbrojnych stanowiło szlacheckie pospolite ruszenie wraz z pocztami zbrojnymi. Szacuje się iż w połowie XVI wieku możliwości mobilizacyjne samego królestwa polskiego wynosiły maksymalnie 350 tysięcy ludzi, w tym maksymalnie 35 000 szlachty, 245 000 chłopów, 70 000 mieszczan.

Zbroja wielkiego hetmana litewskiego Krzysztofa Radziwiłła „Pioruna”, bohatera VII wojny moskiewskiej (1575-1582), ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie (zdjęcie autora). Zbroja hetmana jest zbroją folgową, czyli złożoną z wąskich pasków stalowej blachy (oraz skóry i płyt rogowych), pozwalających na wykonanie ruchomych części zbroi, jak choćby fartuch (ochrona bioder i brzucha), czy naramienniki. „Folgi mocowano w jednorodną całość ze zbroją lub hełmem nitując je do pasków skórzanych i rzemieni” (Włodzimierz Kwaśniewicz, 1000 słow o broni białej i uzbrojeniu ochronnym, 1989).

Litwa w tym czasie maksymalnie była w stanie wystawić około 8 tysięcy wojska zaciężnego. Pospolite ruszenie zwane na Litwie służbą ziemską liczyło prawie 15 000 w trakcie bitwy pod Orszą w 1514 r., i 30 000 w latach 1534-1535. Potencjał mobilizacyjny Litwy wynosił prawie 200-300 tysięcy ludzi, ale faktycznie nigdy wielkie księstwo nie było w stanie naraz wystawić więcej niż 70-100 tysięcy zbrojnych (Plewczyński, Wojny i wojskowość polska w XVI wieku, str. 27-32). Według ustawy wojskowej z 1502 roku każdy kniaź lub bojar na Litwie musiał wystawić konnego wojownika z każdych 10 swoich „służb”, czyli gospodarstw chłopskich. W 1528 roku zwiększono ten wymóg, żądając aby jeden jeździec był wystawiony z każdych 8 służb. Na jedną służbę składały się 2-4 gospodarstwa (czyli ok. 40-80 hektarów ziemi uprawnej). Przykładowo, najbogatsi na początku XVI wieku na Litwie Kieżgajłowie byli w stanie wystawić ze 6144 swoich służb (czyli 12 288 gospodarstw chłopskich) 768 zbrojnych na koniach. Porównując spisy rycerstwa litewskiego z pierwszej połowy XVI wieku,  można przyjąć prawidłowość, iż wielkie rody księstwa wystawiały ze swoich majątków jednego zbrojnego na 320 hektarów posiadanej przez siebie ziemi (Robert Frost, Oksfordzka historia unii polsko-litewskiej, 2018. Tom I, str. 471-473).

Fragment fryzu z lat 40-tych XVI wieku autorstwa Hansa Dürera i Antoniego Wiedta z Sali Turniejowej na Zamku Królewskim na Wawelu (zdjęcie autora). Ukazani są piechurzy z bronią drzewcową oraz kopijnik na koniu.

I dochodzimy tutaj do najważniejszego zagadnienia, które zasygnalizował w jednej ze swoich świetnych prac doktor Radosław Sikora, mianowicie do faktu, że często zaniżamy liczebność wojsk Rzeczypospolitej. Albowiem w polskiej historiografii zawsze była tendencja do zaniżania sił własnych, a podkreślania przewagi w sile żywej pokonanego przeciwnika. Szczególnie jest to widoczne w opisach zwycięskich bitew z Moskalami.

Skracając do minimum opis sposobu organizacji wojsk jazdy polsko-litewskich, trzeba podkreślić, że zasadzały się one na jednostkach taktycznych – chorągwiach, złożonych pocztów, na których czele stali walczący w pierwszym szeregu szlachcice/towarzysze (łac. commilitionis). Wielkość pocztu bywała różna, ale np. w 1525 roku ograniczono ją do siedmiu ludzi. (Plewczyński, Wojny i wojskowość […], str. 46). W źródłach epoki pocztowi określani byli także mianem czeladzi pocztowej, czeladnikami, tudzież pachołkami. Dochodziła jeszcze do tego tzw. czeladź luźna, nie stająca w linii do walki wraz z pocztem, ale mogąca brać udział w walkach i zajmująca się szeroko rozumiana logistyką.

Luźną czeladź można pod pewnymi względami porównać do mechaników w wojskach lotniczych. Jej to zadaniem było dbać o zaplecze walczących towarzyszy. Ale oprócz tego sama mogła uczestniczyć w walkach. I robiła to regularnie. Najczęściej osłaniając stada pasących się koni. Równie często broniła taboru czy też siłą zdobywała dla pocztu żywność we wrogim kraju […]. Czasami używana była przy szturmach na zamki […].

Radosław Sikora, Nie tylko husaria, 2020, str. 25.

Portret króla Polski Jana Olbrachta, którego namalował Marcello Bacciarelli, ze zbiorów Zamku Królewskim w Warszawie (zdjęcie autora). Król Polski dał się zaskoczyć podczas odwrotu spod Suczawy w 1497 roku, stolicy hospodarstwa mołdawskiego. Siły mołdawskie złamawszy dopiero co zawarty rozejm, przy wsparciu wojsk tureckich i tatarskich zaatakowały zdradziecko nieprzygotowane do walki wojska koronne. 

I jeśli prześledzimy wyprawę bukowińską Jana Olbrachta z 1497 roku złożoną głównie z pospolitego ruszenia, wtedy źródła z epoki wspominające o liczebności armii w sile 100 000 zbrojnych (w tym 40 000 pospolitego ruszenia) wydają się jak najbardziej wiarygodne  (Henryk Łowmiański, Polityka Jagiellonów, 2006, str. 409). Wówczas, jeśli na nowo przeanalizujemy armie wystawiane przez Rzeczpospolitą w XVI wieku, zyskamy zupełnie inne szacunki względem siły żywej polsko-litewskiego oręża. Dajmy na to w trakcie II wojny inflanckiej (1575-1582) armia Rzeczpospolitej oblegająca Psków liczyła 50 000 wojska i 170 000 luźnej czeladzi!!! (Sikora, Nie tylko husaria, str. 54). Warto dodać, że powołanie tak potężnych sił zbrojnych było możliwe dzięki odpowiedzialnej postawie szlachty królestwa polskiego, która zgodziła się na sejmie w 1578 roku zapłacić olbrzymi podatek, mianowicie 30 groszy z łana wobec zwyczajowych 2 groszy z łana!

Inny słowy, jeśli weźmiemy pod uwagę liczebność luźnej czeladzi w wojskach Rzeczpospolitej, możemy zastosować miernik, iż na jednego „zbrojnego w linii/w poczcie” przypadało 3-4 pachołków, nie ujmowanych zazwyczaj w spisach i nie stających do walki w pierwszej linii.  

Zapraszam do następnej części artykułu.

IV. Wojny z Moskwą-prowadzenie wojny a nauka porównawcza o cywilizacjach

 

 

 

 

 

 

 

3 komentarze. Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up