III. Kazimierz Wielki-twardy fiskalista, twórca potęgi, inspirator Grunwaldu

Na skutek inkorporacji Rusi Halickiej przez Kazimierza Wielkiego Korona Polska uzyskała akces do międzynarodowej wymiany handlowej. Nakładane cła na karany przechodzące przez ziemie polskie dawały prawie 1/4 zysków dla szkatuły królewskiej.
Wojewoda poznański Maciek Borkowic udający się na spotkanie za swym losem do lochu zamku w Olsztynie. Wojewoda w 1352 został skazany na śmierć głodową za przewodzenie buntowi możnowładców wielkopolskich przeciw królowi Kazimierzowi. Kazimierz Wielki potrafił być twardym i okrutnym władcą, nieznoszącym sprzeciwu ani krytyki w dziele tworzenia potężnego państwa; kopię obrazu Jana Matejki autor sfotografował w Domu/muzeum Jana Matejki w Krakowie.

Szkatuła królewska jednak nie zapełniała się tylko z nakładanych ceł. Przede wszystkim 50 % dochodu uzyskiwane było podatków od obrotu ziemią i z podatku gruntowego, tzw. poradlnego, czyli świadczenia z łanu kmiecego, na którym pracował pług. Z kolei nazwa łan (znano łan flamandzki -16 ha oraz łan frankoński – 24 ha), wywodziła się od lenna, czyli posiadłości oddanej w użytkowanie na warunkach określonych przez lokalne prawo feudalne. W XIV i XV wieku pańszczyzna w naszym królestwie już istniała, ale nie miała dużego znaczenia. Większość prac w folwarkach szlacheckich wykonywali najemnicy. W drugiej połowie XIV wieku wieś polska składała się z ziemi pańskiej, folwarku sołtysiego i gospodarstw chłopskich. Szlachta dopiero w połowie XV wieku zaczęła wykupywać folwarki sołtysie. W tym okresie typowa działka uprawna, na której stosowano trójpolówkę liczyła 16-22 hektara. Przykładowa wieś składała się z 15-25 chałup. Szeregowi rycerze byli panami kilku wsi tworzących ich włości, natomiast wielmoże mogli posiadać 20-40 wsi (Andrzej Jezierski, Cecylia Leszczyńska, Historia gospodarcza Polski, 2002, str. 15-36).

Sam podatek poradlny został wprowadzony przez Łokietka i nie był podatkiem stałym, ale tzw. collecta, czyli podatkiem nadzwyczajnym. Za Kazimierza Wielkiego stał się normą, i wynosił 12 groszy z łanu. Było to mniej więcej 1/2 lub 1/4 czynszu jakie szlachcic-właściciel gruntu otrzymywał od kmiecia użytkującego jego grunta wielkości łanu. Gwoli przykładu, typowy rycerz-feudał posiadający trzy wsie, liczące np. 60 dymów, odprowadzał roczne podatki w wysokości 720 groszy (15 grzywien), czyli prawie 3 kg srebra. Na ziemiach polskich obowiązywał wówczas system groszowy (od łac. grossus czyli gruby) wprowadzony przez Wacława II. Z jednej grzywny srebra (197 g) bito wówczas 48 groszy. Grosz praski miał 3,78 g srebra. Za 3 tys. grzywien można było z grubsza wybudować zamek. Duża wieś kosztowała wtedy 100 grzywien, czyli ok. 19 kg srebra. Kusza kosztowała jedną grzywnę… (Andrzej Nowak, Dzieje Polski, tom III, 2017, str. 89-90).

Reasumując, podatek był bardzo wysoki i szlachta wymusiła na Ludwiku Węgierskim ostatecznie jego zmniejszenie do dwóch groszy od łanu w przywileju koszyckim z 1374 roku. Warto pamiętać, że przywilej koszycki nie powinien być postrzegany jako samowola i krótkowzroczność szlachty, nie chcącej łożyć na utrzymanie państwa. Szlachta zgadzała się, aby tenże podatek był już stały, tylko przewidywalny w swojej wielkości i żeby dodatkowe podatki byty nakładane ze jej zgodą.

Skarb władcy i skarb państwa stanowiły jedność zwany komorą, którą zawiadywał komornik nadworny (podkomorzy). Komora pochodzi od łac. camera oznaczającej skarb. Za panowania Wacława II przeniesiono z Czech administrację terytorialną i wprowadzono nowych królewskich urzędników – starostów. Za Kazimierza Wielkiego starostowie przejęli zarząd nad majętnościami królewskimi. Mogli zatrzymywać dla siebie daniny w naturze, produkty rolne pochodzące z włości królewskich, opłaty za drewno i z młynów i kar sądowych. Ale inne opłaty pieniężne pochodzące z czynszów i podatków, pod karą ścięcia głowy i konfiskaty dóbr, mieli przekazywać do skarbu królewskiego, nad którym czuwał podskarbi.

Grosze praskie Jana I Luksemburskiego z Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku; zdjęcie autora.

Kolejnym źródłem zasilającym skarb królewski było 18 tys. grzywien srebra jakie dawały dzierżawy żup solnych w Wieliczce i Bochni, co stanowiło 1/4 dochodu skarbca. Kopalnie oddawano żupnikom w bezpośredni zarząd lub dzierżawę. Sól musiała być sprzedawana na miejscu przyjeżdżającym kupcom, a prawo składu soli miał Kraków i Wieliczka (Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana, 2018, str. 583). Podatki odprowadzał także kler. Dobra kościelne obłożone były dobrowolnym podatkiem, ale jak on był dobrowolny świadczy klątwa rzucona w 1344 roku na Kazimierza przez biskupa krakowskiego Jana Grota za ściąganie poradlnego z dóbr kościelnych. Sam biskup musiał ją potem zdjąć na skutek interwencji całego episkopatu.

Kazimierz potrafił uzyskać dochód roczny w swoim państwie na poziomie do 90 tys. grzywien srebra, co przekładało się na jedną tonę złota (Andrzej Nowak, str. 103). Dla porównania roczne dochody króla Francji, w tym czasie to 2,2 mln florenów (7,7 ton złota), a Anglii 500 tys. florenów, czyli 1,7 tony złota. Dochody  Zakonu Krzyżackiego to około 45 tys. grzywien, czyli prawie o połowę mniej od Królestwa Polskiego (Roman Czaja, Miasta i przestrzeń miejska w państwie zakonu krzyżackiego w Prusach [Zakon Krzyżacki w Prusach i Inflantach], 2013, str. 105).  A pamiętajmy, że Francja liczyła wówczas około 15-17 mln ludności (prawie 8-9,5 razy więcej od Polski). Zatem  pozostaje tylko pochylić czoła nad systemem fiskalnym stworzonym przez Kazimierza Wielkiego. Dzięki jego reformom wzrosły także możliwości obronne królestwa. Jeśli za Łokietka królestwo było w stanie wystawić 5-6 tys. zbrojnych, to za Kazimierza liczba ta uległa potrojeniu. Gwoli ciekawości, wedle szacunków pełen rynsztunek kopijnika wraz z koniem kosztował 40 grzywien (8 kg srebra). Pod koniec jego panowania królestwo było w stanie wystawić 11 chorągwi ziemskich oraz chorągwie możnowładcze, rodowe pod herbami: Topór, Leliwa, Lis, Rawicz, Gryf, Awdaniec, Półkozic, Szreniawa i Strzemię (Nowak, tom III, str. 90). 

Rycerz polski herbu Półkozic w pełnej zbroi płytowej z początku XV wieku. Dzięki przyłączeniu Rusi Halickiej do korony polskie rycerstwo, podobnie jak stan kupiecki, wzbogaciło się na międzynarodowej wymianie handlowej. Polska szlachta była w stanie licznie i pełnym rynsztunku stanąć pod Grunwaldem przeciw Krzyżakom, górując nad nimi liczbą i jakością uzbrojenia. Wszystko za sprawą niesamowitego boomu gospodarczego jakiego doświadczyło królestwo dzięki wizjonerstwu Kazimierza wielkiego; zdjęcie autora wykonane w Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku.

Nie sposób dopełnić opisu sukcesów na polu gospodarki Kazimierza, jeżeli się pominie wielkie dzieło urbanizacji kraju. Monarcha odpowiadał za lokacje prawie 120 miast, wybudował 50 zamków i obwarował 30 miast (Nowak, tom III, str. 87).  Inwestycje te napędzały gospodarkę umożliwiając zarobek tysiącom ludzi, poczynając od muratorów i architektów, kończąc na niewykwalifikowanych robotnikach. Należy mieć na uwadze, że ówczesna sytuacja w Europie Zachodniej sprzyjała napływowi zagranicznego kapitału na wschód Europy, także na ziemie polskie. Powodem była epidemia dżumy przekładająca się na spadek populacji, co spowodowało wzrost płacy najemnej i podwyższyło koszty feudalnej produkcji folwarcznej. Obniżenie poziomu życia szlachty zarabiającej na produkcji rolnej, spowodowało spadek popytu na wyroby luksusowe będące jeszcze droższe z powodu niedostatku siły roboczej (np. drogie tkaniny z Flandrii). Z drugiej strony, kurczenie się rynków zbytu przekładało się na  bezrobocie wśród rzemieślników zatrudnionych w przemyśle tekstylnym w północnych Włoszech, czy Brabancji i pociągało za sobą napięcia społeczne rozlewające się także na ludność wiejską (np. ruch ciompi w północnych Włoszech, angielscy lollardzi, francuska żakieria). Ówcześni kupcy woleli inwestować na terenach stabilnych społeczno-politycznie, gdzie mogli także liczyć na lepszy rynek zbytu dla towarów, którymi handlowali.

Za rządów Kazimierza ogólna liczba miast w królestwie uległa podwojeniu, a w Małopolsce nawet potrojeniu. Powstało 67 nowych miast w Małopolsce, 21 w Wielkopolsce, 10 na Kujawach, 10 w ziemi łęczyckiej i sieradzkiej, 10 na Mazowszu i kilkanaście na Rusi. Największe miasta to: Poznań, Sandomierz, Bochnia, Lwów, Nowy Sącz, Kalisz, Pyzdry, Gniezno, Kościan, Inowrocław, Brześć Kujawski. Stołeczny Kraków liczył około 12 tys. Sam Lwów, Poznań i Sandomierzem mogły posiadać około 3-5 tys. mieszkańców. We wszystkich miastach polskich według obliczeń miało stać mniej więcej 500 murowanych domów (Henryk Samsonowicz, Szkice o mieście średniowiecznym, 2014, str. 93).

Można ostrożnie szacować, że na wszystkich ziemiach koronnych liczba mieszkańców żyjących z zajęć typowych dla ludności miejskiej (jak choćby handel i rzemiosło) stanowiła 6 % ogólnej populacji królestwa. Szlachta stanowiła 8 % populacji, włościanie zróżnicowani prawnie i majątkowo około 80 % (Henryk Samsonowicz, Złota jesień polskiego średniowiecza, 2014, str. 33).

Popiersie dziejopisa i admiratora króla Kazimierza, Jana Długosza autorstwa Franciszka Wyspiańskiego z Muzeum Niepołomickiego; zdjęcie autora.

W XIV wieku wydawać by się mogło, że miasta Królestwa Polskiego są na dobrej drodze do utworzenia na wzór niemiecki własnej reprezentacji stanowej. Władysław Jagiełło przywoływał miasta królestwa jako gwarantów zawartych umów z Zakonem. W 1453 roku na sejmie w Piotrkowie obradowali razem przedstawiciele szlachty i miast. Zazdrosna o swoje przywileje szlachta wymusiła jednak wydanie statutów nieszawskich z 1454 roku dla Małopolski oraz rozszerzających jena pozostałe dzielnice królestwa przywilejów korczyńskich z 1456 roku. Ograniczały one samorządność miast koronnych, dając tym samym szlachcie uprawnienia sądownicze w miastach i prawo nakładania podatków bez zgody zainteresowanych. Rola miast w Królestwie Polskim zaczęła się zmniejszać, czego znakiem był rok 1493, kiedy zabrakło już na sejmie reprezentacji miast polskich  (Samsonowicz, Złota jesień polskiego średniowiecza, str. 89-90).

Podsumowując fundament potęgi położony przez Kazimierza Wielkiego zasadzający się na rozwoju ekonomicznym kraju jest nie do przecenienia dla późniejszej wielkości Rzeczpospolitej. Niestety bujny rozwój miast za Kazimierza nie wpłynął na stworzenie silnego stanu mieszczańskiego, który mógł w przyszłości stanowić oparcie dla dworu królewskiego szukającego wsparcia w konfrontacji ze szlachtą broniącą swej pozycji i przywilejów. Sytuacja taka mająca miejsce we Anglii, Francji, czy ziemiach Rzeszy była zbawienna i gwarantowała harmonię rządów, gdzie potęgę szlachty i wywodzącej się z niej magnaterii/możnowładztwa równoważyło istnienie miast z silną warstwą kupiecką, przekształcającą się powoli w nowożytną burżuazję. Trafnie zauważył Francis Fukuyama, że na wschód od Łaby słabość zarówno niezależnych miast, jak i królów, pozwoliła możnowładztwu rozwinąć eksportową produkcje rolną kosztem własnego chłopstwa (Francis Fukuyama, Historia ładu politycznego, 2012, str. 417-430). Zatrzymanie rozwoju miast Rzeczpospolitej spowodowało zniewolenie stanu włościańskiego przez szlachtę i przełożyło się summa summarum w wiekach późniejszych na słabość gospodarczą, militarną oraz polityczną państwa.

Uwagi o prawie lokacyjnymi miast za czasów kazimierzowskich zamieściłem w oddzielnym tekście:

IV. Kazimierz Wielki-uwagi o prawie lokacyjnym miast

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up