IV. Republika rzymska jak Stany Zjednoczone-tryumf oznacza biedę

Wojny z Kartaginą spowodowały pauperyzację rzeszy chłopów italskich, których domostwa zostały zniszczone w trackie działań wojennych. Chłopi długo służący w armii nie potrafili już lub nie chcieli powrócić do pracy na roli, przenosząc się do miast i powiększając populację żyjącego na koszt państwa proletariatu.
Rzymski imperator w blasku chwały podczas swego tryumfu; fragment obrazu pędzla Giovanni Lanfranco: Tryumf cesarza w Rzymie,  z pierwszej połowy XVII w., zdjęcie autora zrobione na czasowej wystawie w Rzymie: Od Caravaggia do Berniniego w Scuderie del Quirinale.

Problem powiększającego się próżniaczego, żyjącego na koszt państwa proletariatu miejskiego, przewijał się przez cały II wiek przed Chrystusem. W 187 roku usunięto z Rzymu 12 000 Latynów, a w 170 roku przed Chrystusem postanowiono, że do Rzymu może przesiedlić się ten, kto pozostawił na ojcowiźnie rodzonego syna. Do osiedlania w Rzymie pociągał doprowadzonych do ruiny chłopów rozwinięty system kliencki w miastach:

[…] młodzież, która przedtem pracą rąk na roli zarabiała na nędzne utrzymanie, obecnie zachęcona rozrzutnością państwową i prywatną-wolała stołeczne nieróbstwo niż niewdzięczna pracę.

Salustiusz, Sprzysiężenie Katyliny, 37, tłum. Kazimierz Kumaniecki.

Obsadzanie niewolnikami gruntów rolnych było dziejową koniecznością. Jeżeli w latach wcześniejszych schwytanych niewolników zwalniano po zapłaceniu przez nich okupu, to po drugiej wojnie punickiej byli masowo używani do pracy na roli. Przykładowo w 167 roku przed naszą erą do Italii trafiło 150 000 niewolników z Epiru, a w 146 roku 50 000 niewolników z Kartaginy (Geza Alföldy, Historia społeczna starożytnego Rzymu, 2011, str. 86).  Kiedy w 177 roku przed Chrystusem w wyniku gigantycznej obławy na niewolników na Sardynii wystawiono na sprzedaż 65 000 dusz, to ukuło się powiedzenie „tani jak Sardyńczyk”, w wyniku napływu taniej siły roboczej do Italii (Kolendo [Starożytny Rzym], str. 344). Szacuje się, że pod koniec II wieku przed naszą erą na samej Sycylii na roli pracowało 200 000 mężczyzn będących niewolnikami. Niewolnicy oraz pozbawieni praw rdzenni mieszkańcy prowincji stanowili źródło taniej siły roboczej. Słowem, na skutek podbojów w basenie Morza Śródziemnego zaczęto przywozić do Italii płody rolne, za które nie trzeba było płacić i tym samym zaprzestawano uprawy zboża w samej Italii. Tym samym byt drobnych, posiadających zarazem rzymskie obywatelstwo rolników, stawał się coraz bardziej zagrożony kosztem arystokracji senatorskiej i ekwitów, gromadzącej coraz większe majątki ziemskie dzięki posiadanym środkom. Zrujnowani rolnicy w poszukiwaniu lepszego życia napływali do miast, gdzie wraz z wyzwoleńcami tworzyli tamtejszy proletariat.  Sam termin proletariat jest humorystyczny, ale i bolesny w swym znaczeniu, albowiem proletariusze to Ci, którzy nic nie posiadają poza swoim potomstwem (łac. proles). 

Płótno pędzla Paula Petera Rubensa: Triumf Rzymu, autor podziwiał w muzeum Mauritshuis w Hadze.

Drugi wiek przed Chrystusem to umocnienie się potęgi stanu senatorskiego (ordo Senatiorus). Cały stan senatorski liczył wówczas około 2000 rodzin. Co warte podkreślenia, do stanu senatorskiego dostały się także rodziny wywodzące się pierwotnie z plebejuszów (np. Publiusze). Badacz Rzymu Adrian Goldsworthy stwierdził nawet, że w już w II wieku przed naszą erą większość senatorskiej elity była plebejska. Abstrahując od korzeni społecznych, senatorowie w drugim stuleciu powoli przechodzą w stan kastowości i oddzielają się od reszty obywateli. Z arystokracji senatorskiej wyodrębnia się wąska elita rządząca: nobilitas, której początki można dopatrywać się w drugiej połowie IV wieku przed Chrystusem. Po wojnach punickich stanowi już ona zamknięty krąg. Dostęp do urzędu konsula staje się przywilejem prawie 25 rodzin z najwyższej arystokracji, jak: Korneliusze, Klaudiusze, Fulwiusze, Emiliusze, Postumiusze, Fabiusze, czy Seproniusze. Nie bez przesady można powiedzieć, że do wszystkich innych śmiertelników, nie będących nimi samymi, odnoszą się z pogardą i lekceważeniem. Ówczesne koronowane głowy biją przed nimi czołami, jak choćby król Bitynii Prusjasz II, który upadł na twarz przed wejściem do rzymskiego senatu, ucałował ziemię i nazwał senatorów bogami przynoszącymi ratunek. Z czasem owa nobilitas izoluje się od stanu senatorskiego, nie chcąc wpuszczać do siebie homines novi. Udaje się jej to skutecznie, bo np. między 191-107 rokiem przed Chrystusem tylko dwóm „ludziom nowym”, czyli nie wywodzących się z wąskiej sfery nobilów, udało się dostąpić urzędu konsula (Géza Alföldy, Historia społeczna starożytnego Rzymu, 2011, str. 70-79).  

Porównajmy powyżej opisane stosunki społeczne w Rzymie z aktualną sytuacją w Ameryce, gdzie klany bogaczy, swoistej amerykańskiej nobilitas, tak naprawdę sprawują kontrolę nad gospodarką i najważniejszymi urzędami w państwie: (zainteresowanych odsyłam do artykułu: Czego chce Redneck ?). 

Czego chce redneck ?

Pokonani królowie uświetniający rzymski tryumf; fragment obrazu pędzla Giovanni Lanfranco: Tryumf cesarza w Rzymie,  z pierwszej połowy XVII w., zdjęcie autora zrobione na czasowej wystawie w Rzymie: Od Caravaggia do Berniniego w Scuderie del Quirinale.

Oczywiście nie ma co popadać w oburzenie, bo jest to naturalny porządek rzeczy dla każdego imperium. Problem tylko polega na tym, czy umożliwia się warstwom niższym szeroko rozumiany awans społeczny. Albowiem to szeroko rozumiany „lud” ginie na wojnach i płaci podatki, powodując iż warstwy uprzywilejowane są głównymi beneficjentami jego potu i krwi. A amerykański lud ginął na ostatnich wojnach peryferyjnych stabilizując ład globalizacyjny w interesie wąskiej grupy amerykańskich nobilów. Globalizacja to między innymi ucieczka amerykańskiego kapitału za granicę. Pociągnęło to za sobą obniżenie kosztów pracy dla wielkich firm, z którymi drobny, rodzimy kapitał nie był w stanie konkurować. Sama z siebie nasuwa się tutaj paralela do drobnych rzymskich rolników, nie mogących konkurować pod względem kosztów z dużymi latyfundiami senatorów, na których pracowały rzesze niewolników.

Pozwolę sobie na koniec zacytować Tomasza Wróblewskiego, z jednego z jego świetnych podcastów z serii: Wolność w Remoncie (odcinek 108;  Dlaczego klasa średnia traci pracę;  

To co obserwujemy na ulicach Ameryki, opinia publiczna nazwała sobie wojną rasową. Nie bierze jednak pod uwagę, że to może właśnie jest ten akt desperacji części społeczeństwa […].  To samo zresztą dotyczy młodych ludzi wokół Antify. Niezależnie od odrażającej, ideologicznej otoczki, ruch skupił szerokie rzesze wykształconych ludzi bez perspektywy, bez zawodu. Innowacyjne korporacje opanowując ścieżki maksymalizacji możliwości rynku opanowują też większość rynków […]. Zabudowują całą przestrzeń gospodarczą, utrudniając dostęp nowych firm.

Proletariat amerykański, tak jak jego rzymski odpowiednik przed wiekami,  będzie obciążeniem dla fiskusa i będzie także wykorzystywany instrumentalnie przez zwalczających się polityków, co będzie tylko generowało celowo wywoływane przez polityków napięcia społeczne. Napięcia społeczne w Republice Rzymskiej sięgnęły zenitu w I wieku przed Chrystusem.

Zapraszam do następnej części opowieści o walkach wewnętrznych w Rzymie.

https://blizejrzymu.pl/v-2/

V. Republika rzymska-proletariat i przemoc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up