Jeżeli PPS i Liga Polska w przeciwieństwie do SDKPiL chciały polskiej niepodległości, to zachodziły pomiędzy nimi różnice nie do pogodzenia, na co miała wpływ zupełnie odmienna ocena sytuacji międzynarodowej. Jeszcze w 1895 roku Piłsudski na łamach jednodniówki wydawanej przez Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich napisał:
Największym wrogiem polskiej klasy robotniczej jest carat rosyjski.

Stwierdził też, że w Rosji nigdy nie dojdzie do masowego ruchu rewolucyjnego. Nadzieja na upadek państwa Romanowów wydawała mu się w rozbiciu imperium po szwach narodowościowych. Dlatego Piłsudski powziął ideę drogi do niepodległości w oparciu o państwa centralne. Sam Mendelson, jeden z tuzów socjalistycznych tego okresu uważał, że dla sprawy polskiej lepsze byłoby zwycięstwo Niemiec, ponieważ jego zdaniem Niemcy zapewniały większy postęp społeczny.
Inną koncepcję miał Obóz Narodowy, zwracający uwagę na kolonizację niemiecką i idącą z nią w parze akcję wynaradawiania polskiego narodu. Jak napisał Roman Dmowski w Polityce polskiej i odbudowaniu państwa (rozdział III. Skonkretyzowanie celu):
Dla przyszłej Polski strata ziem zaboru pruskiego oznaczała: 1/ oddalenie od Europy Zachodniej; 2/ odcięcie od morza; 3/ pozostawienie w rękach groźnego sąsiada głęboko wrzynającej się w obszar polski placówki śląskiej, a z nią olbrzymich bogactw w węglach i metalach; […] 6/ ogromne uszczuplenie obszaru i umniejszenie przeszło o jedną piątą część ludności rdzennej polskiej, co musiałoby pociągnąć skurczenie się granic tak osłabionego państwa na wschodzie.

Dmowski zwracał ponadto uwagę na wpływ polityczny arystokracji niemieckiej w Rosji, co przekładało się na antypolską politykę władz carskich. Pomimo tego Liga Narodowa postanowiła związać sprawę polską z sojuszem rosyjsko-francuskim i pokazać, że Rosja w konflikcie z Niemcami może liczyć na Polskę.
O próbie odzyskania niepodległości w oparciu o Austrię, zdaniem Obozu Narodowego w ogóle nie mogło być mowy. Według Dmowskiego Austro-Węgry były w owym czasie już tylko narzędziem Niemiec do hamowania aspiracji mniejszych narodów środkowoeuropejskich, co miało służyć niemieckiej potędze w budowie Mitteleuropy. Poza tym wszelkie polskie aspiracje niepodległościowe byłyby od razu zwalczone przez mniejszość węgierską, współuczestniczącą w kierowaniu cesarstwem i dzierżącą dzięki temu uprzywilejowaną pozycję kosztem pozbawionych prawa samostanowienia narodów słowiańskich na terenie ówczesnych Węgier. Przykład Polaków mógłby być zaraźliwy dla Słoweńców, Słowaków, Rumunów, Chorwatów czy Serbów, upośledzonych wobec mniejszości węgierskiej politycznie, ekonomicznie i społecznie na ziemiach Korony Świętego Stefana.
Generalnie można podsumować to w ten sposób, że PPS i SDKPiL głównego wroga upatrywały w caracie i miały nadzieję, że wzbierający ferment rewolucyjny pozwoli rozsadzić carat od środka. Różnice polegały na tym, iż PPS (który później podzieli się na frakcję narodową i internacjonalistyczną) chciał niepodległości Polski, a socjalizm wydawał się do jej osiągnięcia najlepszym środkiem. SDKPiL jeśli nie negowała pełzających nacjonalizmów, postrzegając poczucie narodowościowe za użyteczne do walki z caratem, to wszelkie państwa narodowe uważała za szkodliwe dla zwycięstwa socjalizmu w całej Europie. Nacjonalizm zdaniem liderów SDKPiL przeszkadzałby w dziele stworzenia jednego, wielkiego państwa robotniczego powszechnej szczęśliwości. Dodatkowo socjaliści pochodzenia żydowskiego z BUND-u i SDKPiL, których część była podatna na rusyfikację, cechowali się dodatkową niechęcią (delikatnie mówiąc) wobec wszelkich aspiracji niepodległościowych narodu polskiego. Niechęć ta miała podłoże cywilizacyjne, albowiem zrusyfikowani Żydzi pałali niechęcią do kultury polskiej, wyrosłej z pnia cywilizacji łacińskiej. Zwłaszcza BUND niechętny wobec innych nacjonalizmów, w pełni podkreślał dążenia narodowościowe Żydów, których diaspora istniała na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego, co mogło stanowić problem wobec polskich aspiracji narodowych.

Na politycznych a także geopolitycznych antypodach, jak było wspomniane wyżej, stał Obóz Narodowy. Najtrafniej można przedstawić jego koncepcję bazując na analizie sytuacji geopolitycznej nakreślonej przez Romana Dmowskiego w jego dziele: Niemcy, Rosja, kwestia polska. A zaczynała się ona od stwierdzenia, iż polityka rosyjska i pruska zawsze uzupełniały się wzajemnie. Wojna z Turcją w 1829, powstanie listopadowe, wojna krymska, czy powstanie styczniowe były przykładami współpracy tych dwóch państw. Otto von Bismarck uważał, że trzeba usilnie pracować nad zbliżeniem Petersburga i Berlina, żeby zwalczyć powstanie ewentualnego braterstwa rosyjsko-polskiego pod płaszczem panslawizmu. Bismarck bał się, że nastroje społeczeństwa rosyjskiego będą się zmieniać na antyniemieckie. Preludium był rok 1875, kiedy to interwencja dyplomatyczna Rosji ocaliła Francję od nowej wojny z Niemcami. Albowiem wygrana Niemiec w 1871 zmieniła wszystko i Rosja zaczęła obawiać się nowo powstałego, potężnego Cesarstwa Niemieckiego. W odpowiedzi Bismarck określił nowy kierunek polityki niemieckiej: utrzymywanie dobrych stosunków z Rosją, dążąc zarazem do jej osłabienia. Niemcy postawiły na Austrię, która po przegranej bitwie pod Sadową w 1866 roku, została wyrzucona z Rzeszy i w zamian zaczęła szukać dla siebie nowego celu politycznego: ekspansji na Bałkanach. Jeśli Austria chwilowo z Rosją osiągnęła porozumienie w sprawach bałkańskich i otrzymała pozwolenie na okupację Bośni i Hercegowiny, to jednak dalej jej bałkańska polityka musiała spowodować konfrontację z Cesarstwem Rosyjskim. W konfrontacji tej Austria mogła liczyć tylko na monarchię Hohenzollernów. Niemcy i Węgrzy, dwa najważniejsze żywioły narodowe w państwie Habsburgów, potrzebowały ponadto oparcia w Niemczech przeciw Słowianom we własnym państwie. A Słowianie ciążyli ku Rosji, która wspierała i finansowała ruchy prosłowiańskie we wschodniej Galicji. Zatem Bismarck konstatował, że Austria będzie skazana na przymierze niemiecko-austriackie, co spowoduje tym samym zdominowanie polityki austriackiej przez Niemcy. Żelazny Kanclerz doszedł również do wniosku, że zakończył się definitywnie okres współpracy niemieckiej, czy też pruskiej, z Cesarstwem Rosyjskim. Jedynym powodem mogącym ocieplać stosunki Berlina z Petersburgiem mogła być tylko kwestia polska, czyli ewentualne sprowokowanie irredenty w Kongresówce i niemiecka aktywna pomoc, albo życzliwa neutralność wobec jej tłumienia przez armię carską.

Pomimo to Balicki, Dmowski i Popławski opierali swoje nadzieje niepodległościowe na Rosji. A ówczesne kadry kierownicze cesarstwa Romanowów były nastawione antypolsko. Po pierwsze, po hekatombie powstania styczniowego przestano traktować element polski jako znaczący. Po drugie, dawała znać o sobie tradycyjna nienawiść niemieckich elit cesarstwa Romanowów do sprawy polskiej, co szło w parze z niemiecką rację stanu. Ale był też trzeci powód, wewnętrznorosyjski, przekładający się na zjawisko polonofobii. Za panowania cara Aleksandra II szkoły wypuściły zastępy nowej inteligencji, rekrutowanej z warstw ubogich, głównie byli to zaś synowie duchowieństwa. Ów żywioł inteligencki zaczął szukać kariery w służbie państwowej. Gwoli ciekawości, w 1900 roku w cesarstwie wraz z żandarmerią i policją było prawie 225 000 urzędników na niecałe 120 mln mieszkańców. W interesie nowo zaciągniętych na służbę państwową urzędników, istniała zaborcza polityka wewnątrz państwa, w celu zdobycia nowych posad w nierosyjskich częściach imperium. Innymi słowy celem imperium Romanowów musiało być tworzenie nowych urzędów. Wszelka polityka pojednania z Polakami polegającą na ograniczeniu ilości Rosjan na stanowiskach urzędowych w Polsce, traktowana była jako zdrada narodowa. Biurokracja rosyjska stymulowała tzw. patriotyczną politykę, a rosyjski nacjonalizm miał być lekarstwem na ewentualną rewolucję. Cesarstwo Rosyjskie stało się tak naprawdę tworem politycznym rządzonym przez biurokrację (i ziemiaństwo), gdzie omnipotencja caratu była czysto fasadowa i iluzoryczna.
Jak trafnie zauważył Roman Dmowski w swym dziele pt. Niemcy, Rosja i kwestia polska:
Państwo o tyle tylko mogłoby się Niemcom przeciwstawić i odegrać wielką rolę w polityce zewnętrznej, o ile by przestało być wyłącznie wielkoruskim, a stało się słowiańskim. Na to wszakże trzeba by zmienić wytworzoną w drugiej połowie zeszłego stulecia koncepcję patriotyzmu, biernego i leniwego u siebie, a chciwego i niszczycielskiego na obcym gruncie, oraz koncepcję państwa a głównym jego celem – karmieniem urzędników.

Wszystko jednak wywróciło się nieoczekiwanie, kiedy Rosja poniosła klęskę w wojnie z Japonią w latach 1904-1905. Przegrana wydawałoby się potężnej Rosji spowodowała, że przerażona Francja, która sama nie była w stanie przeciwstawić się Niemcom, musiała szukać oparcia antyniemieckiego w Wielkiej Brytanii (mimo upokorzenia w Faszodzie w 1898 roku). Wielka Brytania natomiast po klęsce Cesarstwa Rosyjskiego, w myśl instrumentarium swojej polityki polegającej na zwalczaniu zawsze i ze wszystkich sił aktualnie najpotężniejszego państwa na kontynencie europejskim, zaczęła szukać zbliżenia z Rosją. Nie chciała bowiem nadmiernego osłabienia Cesarstwa Rosyjskiego, co przełożyłoby się tym samym na uzależnienie Rosji od Niemiec. Sen z powiek spędzał elitom brytyjskim wzrost potęgi przemysłowej imperium Hohenzolernów, który miał charakter stały i na płaszczyźnie europejskiej odbywał się właśnie kosztem Wielkiej Brytanii. Kiedy w 1870 roku w Niemczech skupione było 13,2 % światowej produkcji wobec 31,8 % produkcji angielskiej, to w 1913 roku Cesarstwo Niemieckie odpowiadało już za 15,7 % światowej produkcji, wobec 5 % produkcji w Rosji i 14 % światowej produkcji w Wielkiej Brytanii (Józef Kossecki, Gry sił i interesów w historii, 1981, str. 168-169).
Warto jednak podkreślić, że spadek udziałów przemysłu angielskiego w światowej produkcji (w ciągu prawie 40 lat) odbywał się przede wszystkim na skutek niespotykanego rozwoju przemysłowego USA, które z poziomu 23,3% udziałów w światowej produkcji w 1870 roku, osiągnęło poziom 35,8% w 1913 roku !

Podsumowując Obóz Narodowy uważał, że Rosja będzie słabła wobec Niemiec i tym samym możliwym będzie wymuszenie na władzach pewnych ustępstw na rzecz polskiej autonomii. Uważał także, że próba uzależnienia Rosji od Niemiec spali ostatecznie na panewce, pomimo przewagi gospodarczej państwa Hohenzollernów i silnej pozycji żywiołu niemieckiego w rosyjskich sferach kierowniczych. Z powodu imponującej siły gospodarczej Cesarstwa Niemieckiego, zdaniem luminarzy Obozu Narodowego, Rosja będzie skazana na sojusz z Francją i summa summarum z Anglią, która nie mając wyboru będzie zmuszona do zwalczania najsilniejszego państwa na kontynencie. Dlatego też Roman Dmowski oparł swoje kalkulacje w przeddzień Wielkiej Wojny na ścisłym sojuszu z Ententą, wbrew myśli Józefa Piłsudskiego, uzależniającego odzyskanie niepodległości od ścisłego sojuszu z państwami centralnymi.
