I. Sacrum Imperium Romanum, III Rzesza, czy Unia Europejska?

Ostatnie wydarzenia na scenie wielkiej polityki pokazują dobitnie, nawiązując do wypowiedzi Józefa Piłsudskiego, że Polska dłużej nie może siedzieć na dwóch stołkach. Jeden z tychże stołków to USA, a drugi to Niemcy. Rzeczpospolita będąca obecnie państwem słabym, nie do końca w pełni podmiotowym na arenie międzynarodowej (i dodajmy, rozgrywanym przez różne siły zewnętrzne i wewnętrzne), musi wybrać pomiędzy sukcesywnie słabnącą super-potęgą amerykańską, a zdemilitaryzowaną, ale gospodarczo potężną Republiką Federalną Niemiec.

 

                      Co do prowadzenia własnej, podmiotowej, niezależnej polityki względem Rosji, nie ma u nas mowy. Powodem są ograniczenia ideologiczne naszych obecnych elit politycznych i lekceważenie Warszawy przez elity rosyjskie. Lekceważenie zostało  wyrobione na skutek miękkości państwa polskiego (szczególnie w ciągu ostatnich 10 lat) i postrzeganiu przez Kreml Rzeczpospolitej jako bezrefleksyjnego reprezentanta polityki USA w tym regionie.

Ostatnie wypowiedzi szafarzy polskiej polityki (Pana Prezydenta Dudy, tudzież ministra Czaputowicza) z jednej strony krytykujące bizantyjski twór jakim jest Unia Europejska, z drugiej strony pełne panegiryków na jej cześć, pokazują pewne rozterki polskiej klasy politycznej. Owe rozterki na dłuższą metę są nie do zaakceptowania, a wizyta polskiej pary prezydenckiej w Białym Domu ma na celu wymuszenie na Rzeczpospolitej (tak mi się wydaje) jednoznacznego samookreślenia wobec przyszłej polityki. Albowiem, wydawanie sprzecznych komunikatów nie ma nic wspólnego z makiawelizmem, tudzież przebiegłością. Słynęła z tego dyplomacja II RP kierowana przez Józefa Becka, uważającego się za Mefistofelesa polityki (tak go ochrzciła prasa francuska). Ale jak stwierdził Cat-Mackiewicz, Mefistofeles to potęga inteligencji, a Beckowi często nie dopisywała właśnie inteligencja.

A obranie jakiej drogi dyktuje nam inteligencja? Czy pozostawanie w bliskim sojuszu z USA, noszącym wszelkie cechy tzw. sojuszu egzotycznego , czy wspierania UE jako gwaranta pokoju w Europie, za cenę deprecjacji cywilizacyjnej, tudzież propagowania atawizmu społecznego (czyli bolszewizmu w kolorowym opakowaniu), grożącego zniszczeniem wszelkich więzi społecznych? Być może żadna z tych dróg nie jest dobra i trzeba poszukać innej…

Wystarczy posłuchać naszych rodzimych specjalistów od geopolityki (np. Jacek Bartosiak i Leszek Sykulski), aby wyrobić sobie opinię, że zaczyna się proces tzw. policentryzacji świata. Mianowicie, Stany Zjednoczone Ameryki tracą pozycję światowego hegemona kosztem wzrostu potęgi Chińskiej Republiki Ludowej. Warto zapoznać się także z polską Cybernetyczną Metodą Analizy Procesów Sterowania Międzynarodowego, autorstwa Józefa Kosseckiego, stworzoną w 1980 roku. Metoda ta bazuje na badaniach profesora Kurowskiego o potęgotwórczej roli stali w dziejach świata i dzieli globalny system geostrategiczny na państwa, czyli systemy. Najważniejszą cechą tej metody jest określenie energii swobodnej poszczególnych systemów (państw) służącej do sterowania w otoczeniu geopolitycznym. Nie wchodząc dalej w szczegóły, podając za Tomaszem Banysiem (wykład z października 2017 roku), uczniem Józefa Kosseckiego, możemy otrzymać następującą analizę sytuacji międzynarodowej (you tube: Tomasz Banyś, Schyłek NATO i inne trendy):

Sukcesywnie spada udział USA w sterowaniu międzynarodowym. Podobny spadek odczuwa Rosja i Japonia, jednakże jest on powolniejszy od amerykańskiego. Chiny w myśl ideologii konfucjańskiej polegającej na wyczekiwaniu, będą skupiały się na własnym pokojowym rozwoju i wzmacnianiu się kosztem potęgi USA. W 2021 roku Chiny będą mieć ok. 1,5 krotną przewagę nad USA, a w 2025 roku dwukrotną. Od 2014 roku Rosja ze swoim udziałem w sterowaniu światowym na poziomie 8% już jest zdominowana przez Chińską Republikę Ludową. Gwoli ciekawości, według analizy przedstawionej przez Tomasza Banysia, w  2017 roku udział Chin w sterowaniu światowym wynosił ok. 20%, a USA niecałe 16%, Niemiec zaś  ponad 6% .

Osłabianie potęgi USA będzie skutkowało rozpadem Paktu Północnoatlantyckiego. Jeżeli w 2000 roku kraje anglosaskie (USA, Kanada, Australia, Wielka Brytania) posiadały ok. 30% udziałów w sterowaniu światowym (pozostałe kraje NATO posiadały ok. 23%), to w roku 2024 powyższe kraje anglosaskie będą posiadały ok. 18% udziałów, natomiast inne państwa członkowskie NATO będą mieć też ok. 18%. Skutkiem czego Anglosasi nie będą w stanie sztucznie utrzymywać Sojuszu Północnoatlantyckiego i w 2024 roku sojusz ten się rozpadnie. Powyższy rok będzie również krytyczny dla USA pod tym względem, iż wraz z państwami anglosaskimi Stany Zjednoczone mogą wtedy utracić możliwość dalszego utrzymania Japonii w swojej strefie wpływów.

Z socjocybernetycznego punktu widzenia, w interesie USA jest także przeciągnięcie Rosji na swoją stronę w trakcie ewentualnego konfliktu z Chinami. Innym sposobem neutralizowania potęgi Rosji przez USA w regionie, która ma przecież swoje aspiracje mocarstwowe, jest wspieranie idei Trójmorza z wymogiem przeciągnięcia Kijowa do siebie, czego obecnym przykładem jest sukcesywne dozbrajanie Ukrainy przez USA.

Z kolei ideologia niemiecka to budowa państwowości paneuropejskiej, Niemniej jednak ciągle Republika Federalna Niemiec znajduje się pod dwukrotnym wpływem przewagi USA w udziałach sterowania światowego. Ażeby wyjść spod hegemonii amerykańskiej i dokończyć budowę swojego super-państwa, Niemcy mają trzy drogi do wyboru. Rozebrać ekonomicznie Polskę i Czechy zwiększając tym samym swój potencjał sterowniczy lub wejść w sojusz z Ukrainą i Rosją. Trzecią możliwością jest wyrzucenie Polski i innych krajów Europy Środkowej ze struktur UE, zyskując tym samym ponad 50% udziałów sterowania w Unii Europejskiej.

Ewentualny sojusz rosyjsko-niemiecki jest natomiast nie do zaakceptowania dla Stanów Zjednoczonych i Chińskiej Republiki Ludowej. W przypadku Chin istnieje jednakże ta różnica, że w 2025 roku Chiny mogą już posiadać ponad 2-krotną przewagę na takim sojuszem. Chiny nie mogą także pozwolić na sojusz niemiecko-ukraiński, jednakże do końca 2018 roku powinny mieć dwukrotną przewagę i nad tym aliansem.

Sprowadzając powyższe rozważania do sprawy polskiej, w interesie USA i Niemiec jest wyjście Polski ze struktur UE. Niemcy pozbawią się jednego z najsilniejszych oponentów wobec budowy własnego super-państwa, a USA zyskują jeszcze wierniejszego sojusznika i reprezentanta swoich interesów na pomoście bałtycko-czarnomorskim. Sojusznika, który będzie przeszkadzał sojuszowi niemiecko-rosyjskiemu. Nieodzownym także będzie utrzymanie Ukrainy w swojej orbicie wpływów przez Stany Zjednoczone i niepozwolenie, aby Ukraina znalazła się pod wpływem Rosji, tudzież Niemiec. Rosyjską inwazję na Ukrainę w 2014 roku należy postrzegać, jako wynik utracenia przez USA ponad dwukrotnej przewagi nad Federacją Rosyjską w sterowaniu międzynarodowym. Należy także mieć na uwadze, że Rosja nie mogła także pozwolić na wejście Ukrainy w sferę wpływów Berlina, co było w myśl najlepszych zasad niemieckiej geopolityki w 1919 roku, paralelnej z koncepcją prometejską Józefa Piłsudskiego. Podsumowując, w myśl Cybernetycznej Metody Analizy Procesów Sterowania Międzynarodowego, niestety Polexit jest prawie pewny, gdyż wielkim potęgom jest to na rękę.

Tradycyjnie, tak się rozpisałem, że zapraszam do następnej części rozważań.

Alegoria Smutku pędzla Gerharda von Kügelgenaze ze zbiorów Deutsches Historisches Museum; zdjęcie autora. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up