Na czym polegała istota Reformacji? Mianowicie, o czym już było wspomniane wyżej, Luter przyjął, że tylko Pismo Święte winno być jedynym, niepodważalnym autorytetem w sprawach wiary. Odrzucając tym samym całą tradycję katolicką (pisma Ojców i Doktorów Kościoła) stworzył konstrukcję intelektualną polegającą na tym, że sama tradycja jest tylko wymysłem ludzkim i naleciałością na oryginalny tekst biblijny.
Odrzuciwszy zarazem większość sakramentów będących immanentną częścią religii katolickiej (zachował tylko chrzest i komunię świętą) powstał logiczny wniosek, że sama instytucja kościoła przestaje być potrzebna i traci rację istnienia. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, tylko sama wiara wystarczy do zbawienia, bez kościoła, księży i całej katolickiej otoczki teologiczno-liturgicznej, jak obrzędy, posty, tudzież dobre uczynki.

Pozbawiwszy się nauki kościoła o uczynkach, które miały przybliżyć wiernego do zbawienia, negowano wpływ wiernego na swoje zbawienie i wykluczano tym samym fakt, że wierny może posiadać wolną wolę. Ba, posiadanie wolnej woli uważał Luter, bazując na narracji fideistycznej, za zaprzeczenie wszechmocy Boga. Wszak dobrym czyni nas Bóg poprzez łaskę, a autentyczną wiarę posiadają tylko Ci, którzy wcześniej zostali wybrani przez Stwórcę do zbawienia. Bóg daje zbawienie nie za uczynki ale za wewnętrzną wiarę. A wiara według nauki Lutra załatwiała wszystko. Nie znosił średniowiecznej scholastyki, która w myśl nauki choćby św. Tomasza z Akwinu, racjonalnie starała się objaśniać Objawienie. Scholastyk to ktoś wątpiący zdaniem Lutra, wykluczający Boską omnipotencję, posiłkujący się w swej wierze rozumem i empirią, według najlepszych tradycji myśli greckiej. Augustianinowi z Wittenbergi bliżej natomiast było to tradycji hebrajskiej (którą możemy łączyć od biedy z fideizmem) bazującej na irracjonalnym zaufaniu do Boga. Generalnie Luter rozumu nie lubił i nazywał go często „kurwą diabelską”. Uniwersytetów też nie lubił jako instytucji wykładających scholastykę, bo jak sam stwierdził:
Należałoby wysadzić w powietrze wszystkie uniwersytety, nie było bowiem i nie będzie na świecie niczego bardziej diabelskiego.
A prawdziwa wiara według Lutra objawiała się tylko poprzez zgłębianie Pisma Świętego, ponieważ cała hermeneutyka katolicka (czyli objaśnienia do Pisma Świętego przez Ojców i Doktorów Kościoła) mogła afirmować tak nielubianą przez niego scholastykę, wzrastającą na wierze i umyśle. Co gorsza, sama scholastyka to nic innego jak również nielubiana tradycja kościoła, która stworzyła tomy dotyczące interpretacji Słowa Bożego. A Słowo Boże każdy wierny powinien interpretować sam. I tu dochodzimy do jednego z najważniejszych punktów nauki Lutra, czyli do bezgranicznej wiary w zdolność intelektualną każdego wiernego, który może odczytywać po swojemu i interpretować Pismo Święte. A może to zrobić, ponieważ został wybrany przez Pana i obdarzony jego łaską. Ergo, chłop pańszczyźniany może lepiej zrozumieć ustępy Nowego Testamentu niż kilkuset uczonych w prawie kanonicznym biskupów, ponieważ to na chłopa spłynęła łaska boska, a nie dajmy na to na kilkaset sług Antychrysta z Rzymu.

Nauki reformatorskie Marcina Lutra bazujące na pewnym egalitaryzmie społecznym i pochwale indywidualizmu (samodzielna interpretacja pisma) wyglądały szalenie kusząco (pomijając ciężką do obrony negację roli umysłu w religii i życiu-vide „kurwa diabelska”), i każdy znający pobieżnie historię Reformacji zmuszony byłby przyklasnąć. Niestety, ów egalitaryzm szybko się skończył, podobnie jak frazesy wypowiadane i wypisywane przez Marcina Lutra, że nikogo nie wolno przymuszać do wiary, etc. Bezwiednie naiwny Luter (trzeba to podkreślić z całą mocą) otworzył przysłowiową tzw. puszkę Pandory, gdyż jak grzyby po deszczu zaczęli mnożyć się w Niemczech kaznodzieje – fanatycy, z których każdy subiektywnie i dziwacznie interpretował Pismo Święte. Każdy uważał, że jego wykładnia jest jedyną prawdziwą i cudownie inspirowaną. Jak we wszystkich ruchach antykatolickich wcześniej, za hasłami odmowy religijnej, naprawy kościoła, etc. pojawiły się groźne ruchy społeczne, albo antyspołeczne, pragnące zmian w stosunkach własnościowych, tudzież likwidację własności prywatnej, kolektywizację kobiet, wolną miłość, poluzowanie więzów obyczajowych itd.
Wybuchła tzw. wojna chłopska, ponieważ chłopi po swojemu zaczęli interpretować Słowo Boże, wyrażając swą niechęć do pańszczyzny, szlachty i duchowieństwa. Jeden z jej najbardziej znanych przywódców Tomasz Münzer (z zawodu kapelan w zakonie żeńskim, z powołania rewolucjonista) wydał wojnę przeciwko wszystkim możnym, zarówno szlachcie jak i duchownym, z hasłem na ustach:
Niechaj nie ostygają wasze zakrwawione miecze !
Luter został nazwany przez niego „spasionym wieprzem” i „archikanalią”. Pojawili się też anabaptyści (czyli nowochrzcieńcy). Na czele Jana Mathysa, byłego piekarza, opanowali Münster (Monastyr) w Westfalii, który nazwali „królestwem Syjonu”. Kościoły splądrowano, księgi spalono, dzieła sztuki zniszczono w imię budowania raju na ziemi, co nie powinno dziwić nikogo, kto zna historię wszystkich ruchów heretyckich. Karano śmiercią tych, którzy przeciwstawiali się władzy proroka i jego popleczników. Następca Mathysa, Jan z Lejdy, ogłosił się królem całej ziemi. Wziął kilka żon, oddawał się rozpuście, skazywał na śmierć, jeśli ktokolwiek narzekał na szerzący się w mieście głód (ściął jedną ze swoich żon), a swoim poddanym kazał śpiewać chorały religijne na zawołanie i radością na twarzach. Kto radości nie okazywał, wybierał tym samym przyspieszoną drogę w zaświaty…
Podsumowując, przez ziemie niemieckie przetoczyła się wojna chłopska, która rozpoczęła się w połowie 1524 roku. Ruchawki społeczne objęły Szwabię, Frankonię, Saksonię, Turyngię, Tyrol (czyli południowe Niemcy i część środkowych) i część Szwajcarii. Luter przeraził się nie na żarty skalą grabieży i mordów rozszalej żakierii. Eks-augustianin wydal pismo Przeciw mordującym i grabiącym bandom chłopskim, wzywając szlachtę do
Ścigania, kłucia, mordowania i wieszania (i zrobienia porządku z rozszalałymi chłopami) Chociaż nie są tego warci.

Zaistniał ten sam mechanizm, jak przy zwalczaniu herezji w wiekach wcześniejszych w Europie. Szlachta, czasem niechętna potędze kościoła i niepiętnująca jego nadużycia, mieczem zwalczała wszelkie ruchy heretyckie przerażona ich radykalizmem społecznym i skalą mordów, które im towarzyszyły. Uciskani chłopi wydali wojnę szlachcie, a rycerstwo niemieckie tłumiło niepokoje na swoich ziemiach w strumieniach przelanej krwi. Jeden z margrabiów niemieckich kazał wykluć oczy 57 schwytanym włościanom, bo ci mordowawszy wcześniej szlachciców, odgrażali się, że nie chcą już widzieć żadnych margrabiów…
Wojna chłopska w latach 1524-1526 przyniosła 100 000 ofiar i według Fryderyka Engelsa była pierwszym, masowym aktem rewolucji burżuazyjnej Europie. Jak podsumował to wybitny polski historyk Ludwik Bazylow, ów akt rewolucyjny:
[…] utrwalił panowanie i samowolę tych, którzy mieli władzę i siłę, podporządkował nowy Kościół państwu. […] luteranizm podporządkował religię państwu w takim stopniu, jak to było w cesarstwie bizantyjskim.
Ludwik Bazylow, Historia powszechna 1492-1648, 1991, str. 99-104.
