Fundamentem XVIII-wiecznego liberalizmu stał się dogmat, że wszędzie i zawsze za pomocą właściwego wychowania można ukształtować w pozytywnym duchu obywatelskim człowieka, niezależnie od jego kodu kulturowego. Pogląd ten jednak został zanegowany przez innego wielkiego luminarza epoki Oświecenia, mianowicie przez Jana Jakuba Rousseau.
Albowiem Rousseau nie zgadzał się np. z Helvetiusem, że dobrym wychowaniem można stworzyć dobrego obywatela. Autor Nowej Heloizy wierzył w przysłowiową dobroć człowieka, zarazem krytykując rozwój cywilizacyjny.
Wszystko jest dobre, gdy wychodzi z rąk Stwórcy, wszystko wyrodnieje w rękach człowieka.
Wszelki ustrój społeczny nie jest dziełem natury, lecz wytworem sztucznym, czyli czymś złym. Równość jest najwyższym prawem ludzkim, a nierówność jest największym złem. Nierówność zaczęła się od powstania pojęcia własności w społeczeństwach pierwotnych. To właśnie Rousseau stworzył naturalizm sentymentalny, dając światu mit szlachetnego i szczęśliwego dzikusa, negując zarazem konieczność wychowania i rozwoju społecznego. Według koncepcji Rousseau celem człowieka było wyzwolenie od cywilizacji, co pociągało za sobą zniszczenie całego dorobku rozwoju społecznego od antyku do średniowiecza. Gwoli ciekawości, zdaniem dr Magdaleny Ziętek Wielomskiej, to ów pogląd Jana Jakuba Rosseau stał się credo tzw. szkoły frankfurckiej, co opisałem dokładnie w innym artykule;
Poglądy Rosseau stały w sprzeczności z poglądami innych filozofów epoki, którzy w opozycji do porządku feudalno-katolickiego chcieli kształtować nowe społeczeństwo, ale w oparciu o potęgę rozumu. Sam Rosseau nie doceniał roli rozumu i stawiając na piedestał uczucie stał się koryfeuszem romantyzmu. Jego poglądy wychowawcze (dzieło Emil), odcisnęły swoje piętno na czasach obecnych, i można je określić chybionym terminem marksizmu kulturowego, w czym lubuje się aktualna prawica. Na marginesie warto wspomnieć, że Rosseau nigdy nie zdołał swoich poglądów wychowawczych wprowadzić osobiście w życie, gdyż wszystkie swoje dzieci oddał do przytułku.

Niewykluczone, że francuski ancien regime, który był okaleczoną hybrydą feudalizmu, pozwoliłby sferom intelektualnym na jawne głoszenie swoich poglądów i wpływ na politykę poprzez instytucje parlamentarne, wówczas późniejsza rewolucja nie wybuchłaby z taką siłą z jaką nastąpiła. W Anglii intelektualiści w XVIII wieku byli dopuszczani do dyskusji i wpływu na ustawodawstwo państwowe, co pozwoliło rozładować najbardziej palące problemy społeczne. Możliwość swobodnej wymiany poglądów na angielskim forum publicznym rozładowała najbardziej radykalne żądania zmian społecznych, które nigdy nie wyszły poza sferę abstrakcji. Niestety we Francji, gdzie np. na mocy edyktu z 1757 roku autorowi oraz wydawcy niepoprawnej książki groziła kara śmierci (co prawda, zawsze zamieniana na karę więzienia), nie było to możliwe. Intelektualiści nie byli dopuszczani do polityki, w związku z czym izolowali się i wytwarzali własne, aprioryczne zasady, na których państwo ich zdaniem musiało się opierać.
Eksplozją radykalizmu były lata 1787-1789, kiedy zmurszała monarchia francuska niepewnymi reformami próbowała ratować stary porządek, co jeszcze bardziej rozzuchwalało myślicieli i filozofów. Możemy wtedy wręcz mówić o tendencjach nie tyle egalitarnych, co jawnie komunistycznych wśród francuskich intelektualistów (Wiaczesław Wołgin, Szkice o zachodnioeuropejskim socjalizmie utopijnym, Warszawa 1989, str. 17-57).
Wielki Monteskiusz stworzył projekt reformy Królestwa Francji poprzez utworzenie tzw. ciał pośrednich, czyli znanych we francuskiej tradycji państwowej parlamentach administracji lokalnej. Reforma ta miała zabezpieczyć interesy rosnącej w siłę burżuazji francuskiej i osłabić przysłowiowy królewski absolutyzm, tworząc tym samym nową monarchię liberalną. Jednakże w świetle gorączki intelektualnej u schyłku XVIII wieku w królestwie francuskim, reformy takie uznano za niewystarczające. Zaczęto żądać Deklaracji Praw Ludu Francuskiego (Brissot), a owemu ludowi powinna towarzyszyć wówczas całkowita suwerenność. Zaczęto postulować o powszechną równość społeczną (Rabaut Saint-Etienne). Rozpoczęto nawet krytykę monarchii liberalnej Monteskiusza (Mounier), gdyż sądzono, że jest despotyczna w swym zamierzeniu. Domagano się utworzenia „świętego stanu nieszczęśliwych” (Dufourny de Villiers). Dla spauperyzowanego społeczeństwa wolność nie miała już znaczenia, skoro tak naprawdę istniały tylko dwie klasy: posiadających i nieposiadających (Lambert). Zaczęto faworyzować ahistoryzm (zerwanie z tradycją) i łączyć się z naturalizmem, co przełożyło się na twierdzenie, iż podstawą konstytucji państwa powinny być prawa naturalne, które wynikają z natury człowieka. Wszystkie stare instytucje polityczne powinno się odrzucić, gdyż powstały w epoce „nieoświeconej” i nie były rezultatem rozumnego planu (Condorcet). Myśliciele jak Condorcet i ksiądz Sieyes (autor znanej broszury Czym jest trzeci stan ?) bali się tyranii arystokracji parlamentarnej, ale przeczuwając do czego doprowadzi radykalizm społeczny, obawiali się także (jakże trafnie) despotyzmu motłochu. Niemniej obaj uważali konieczność stworzenia „królestwa rozumu”.
Wedle Sieyesa:
Naród istnieje przede wszystkim, jest on źródłem wszystkiego. Jego wola jest zawsze zgodna z prawem, sama jest prawem.

Powyższe postulaty były tylko paliwem dla dalszych utopijnych żądań. Marat, jeden z najbardziej krwawych przedstawicieli rewolucji francuskiej, pragnął bezwzględnego egalitaryzmu: jak wprowadzenie maksimum majątkowego, konfiskata nadmiaru dóbr u bogatych i przeznaczenie ich na pomoc biednym. Dalej poszedł Gosselin w swoich rozważaniach, negujący własność indywidualną. Co prawda, chodziło mu głównie o prawo do posiadania ziemi, ażeby osoby prywatne mogły być jej tylko tymczasowymi właścicielami. Był to jednak najbardziej radykalny wariant programu egalitarnego w przedrewolucyjnej Francji. Inny myśliciel Boissel, nie negował już własności prywatnej, ale żądał aby produktami rolnictwa i przemysłu (zapewniających istnienie społeczeństwa) nie mógł dowolnie dysponować posiadacz. Wtórował mu Babeuf, również nie negujący własności prywatnej, ale zwracający uwagę na nierównomierny podział bogactw we francuskich społeczeństwie.
W powyższych przykładach Czytelnik znajdzie podobieństwa do podłoża intelektualnego rewolucji bolszewickiej. Powyższy tekst, mam nadzieję, będzie dobrym przykładem jak pewne idee mogą nawet za kilka pokoleń mieć wpływ (często zgubny) na dzieje ludzkości. Oczywiście będzie to tylko możliwe, jeśli padną na podatny grunt realnego niezadowolenia społecznego. Sami obecnie jesteśmy w stanie zauważyć, czy takowe niezadowolenie istnieje w Europie.
