III. Reformacja-czyli egalitaryzm, który wyrzucił odrzucił i dał wojnę chłopską

 

Na czym polegała istota Reformacji? Mianowicie Luter przyjął, że tylko Pismo Święte powinno być jedynym, niepodważalnym autorytetem w sprawach wiary. Odrzucając tym samym całą tradycję katolicką (pisma Ojców i Doktorów Kościoła), stworzył konstrukcję intelektualną polegającą na tym, że sama tradycja jest wymysłem ludzkim i naleciałością na oryginalny tekst biblijny.
,,Czterech Doktorów Kościoła” pędzla Luigi Primo (1605-1667). Obraz ze zbiorów Pałacu Królewskiego w Madrycie autor podziwiał na wystawie czasowej: od Caravaggia do Berniniego w Scuderie del Quirinale w Rzymie. Na płótnie widać świętych: Abrożego, Augustyna, Hieronima i Grzegorza Wielkiego.

Odrzuciwszy zarazem większość sakramentów będących immanentną częścią religii katolickiej (Luter zachował tylko chrzest i komunię świętą), powstał logiczny wniosek, że sama instytucja kościoła przestaje być potrzebna i traci rację istnienia. Tylko sama wiara wystarczy do zbawienia bez udziału księży. Także cała katolicka otoczka teologiczno-liturgiczna, jak obrzędy, posty i dobre uczynki jest niepotrzebna. Warto dodać, że owe poglądy reformatorów nie były zgoła niczym nowym, bowiem wykazywały pewne podobieństwa z poglądami fanatycznych kaznodziejów ruchu husyckiego w Czechach, prawie 100 lat wcześniej (Martin Huska, Antoch z Přelouč, Jan Želivský).

Pozbawiwszy się nauki kościoła o dobrych uczynkach, które miały przybliżyć chrześcijanina do zbawienia, negowano tym samym wpływ wiernego na swoje zbawienie i wykluczano fakt, że wierny może posiadać wolną wolę. Bazując na narracji fideistycznej (opisanej we wcześniejszej części artykułu), Luter uważał, że posiadanie wolnej woli jest zaprzeczeniem wszechmocy Boga.

Portret Filipa Melanchtona,  pędzla Lucasa Cranacha Młodszego ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie (zdjęcie autora). Melanchton, najwybitniejszy uczeń  Lutra, zaczął szukać pewnej płaszczyzny porozumienia z Rzymem i przyznał, że nauka jego mistrza o negacji wolnej woli doprowadziła do rozpadu więzi społecznych.

Według Lutra, dobrym czyni nas Bóg poprzez łaskę, a autentyczną wiarę posiadają tylko Ci, którzy wcześniej zostali wybrani przez Stwórcę do zbawienia. Bóg daje zbawienie nie za uczynki, ale za wewnętrzną wiarę. A wiara według nauki Lutra załatwiała wszystko. Nie znosił on średniowiecznej scholastyki, która w myśl nauki choćby świętego Tomasza z Akwinu racjonalnie starała się objaśniać Objawienie. Scholastyk to ktoś wątpiący zdaniem Lutra, wykluczający Boską omnipotencję, niepotrzebnie posiłkujący się w swej wierze rozumem i empirią, według najlepszej tradycji myśli greckiej. Augustianinowi z Wittenbergi bliżej natomiast było to tradycji hebrajskiej (którą możemy łączyć od biedy z fideizmem), bazującej na irracjonalnym zaufaniu do Boga. Generalnie Luter rozumu nie lubił i nazywał go często „kurwą diabelską”. Uniwersytetów też nie lubił jako instytucji wykładających scholastykę, bo jak sam stwierdził:

Należałoby wysadzić w powietrze wszystkie uniwersytety, nie było bowiem i nie będzie na świecie niczego bardziej diabelskiego.

Żona Marcina Lutra, Katarzyna von Bora, ukazana na obrazie Lucasa Cranacha Starszego ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie (zdjęcie autora). Zerwawszy z kościołem katolickim Luter w 1525 roku ożenił się. Katarzyna von Bora powiła mu trzech synów i trzy córki.

A prawdziwa wiara według Lutra objawiała się tylko poprzez zgłębianie Pisma Świętego, ponieważ cała hermeneutyka katolicka (czyli objaśnienia do Pisma Świętego opracowane przez Ojców i Doktorów Kościoła) mogła afirmować tak znienawidzoną przez niego scholastykę. Scholastyka kojarzyła się z odrzucaną przez augustianina tradycją kościoła, która to tradycja stworzyła tomy dotyczące interpretacji Słowa Bożego. A Słowo Boże każdy wierny powinien interpretować sam. I tu dochodzimy do jednego z najważniejszych punktów nauki Lutra, czyli do bezgranicznej wiary w zdolność intelektualną każdego wiernego, który może odczytywać i po swojemu  interpretować Pismo Święte. A może to zrobić, ponieważ  został wybrany przez Pana i obdarzony jego łaską. Ergo, chłop pańszczyźniany lub dziewka folwarczna może lepiej zrozumieć ustępy Nowego Testamentu niż kilkuset uczonych w prawie kanonicznym biskupów. Bowiem to na chłopa pańszczyźnianego spłynęła łaska boska, a nie na doktorów teologii będących sługami „Antychrysta z Rzymu”.

Biuro poborcy podatkowego” pędzla Pietera Bruegela Młodszego z 1615 roku, autor podziwiał w Niemieckim Muzeum Historycznym w Berlinie. Zbyt duże obciążenia stanu włościańskiego na rzecz szlachty i kleru były częstokroć przyczyną buntów na niemieckiej wsi na przełomie XV/XVI wieku. Ruchy te zaczęły wkrótce przybierać zorganizowane formy, a ich symbolem był chłopski chodak, dlatego zaczęto nazywać je umownie „Związkami Trzewika” . Wynikało to z gry słów, ponieważ but z taniej skóry noszony przez chłopów nazywany był „Bundschuh”, a samo słowo „Bund” oznaczało także ludzi „powiązanych” ze sobą. W 1514 roku w Wirtembergii i okolicach wybuchło powstanie jednego z takich tajnych stowarzyszeń, nazywającego się „Ubogim Konradem” (tak rycerstwo niemieckie pobłażliwie nazywało biedotę). 

Nauki reformatorskie Marcina Lutra bazujące na pewnym egalitaryzmie społecznym i pochwale indywidualizmu (samodzielna interpretacja pisma) wyglądały szalenie kusząco, pomijając ciężką do obrony negację roli umysłu w religii i życiu (vide-„kurwa diabelska”). W zasadzie każdy znający pobieżnie historię Reformacji zmuszony byłby temu przyklasnąć. Niestety ów egalitaryzm szybko się skończył, podobnie jak frazesy wypowiadane i wypisywane przez Marcina Lutra, że nikogo nie wolno przymuszać do wiary, etc. Bezwiednie naiwny Luter otworzył przysłowiową tzw. puszkę Pandory, gdyż jak grzyby po deszczu zaczęli mnożyć się w Niemczech  kaznodzieje – fanatycy, którzy  subiektywnie i dziwacznie interpretowali Pismo Święte. Każdy z nich uważał, że jego wykładnia Biblii jest jedyną prawdziwą i cudownie inspirowaną. Tak jak we wszystkich ruchach antykatolickich wcześniej, za hasłami odmowy religijnej, naprawy kościoła, etc. pojawiły się groźne ruchy społeczne albo jak kto woli, antyspołeczne. Żądano bowiem zmian w stosunkach własnościowych, tudzież likwidację własności prywatnej, kolektywizację kobiet, wolną miłość, poluzowanie więzów obyczajowych itd. Wybuchła tzw. wojna chłopska, ponieważ chłopi po swojemu zaczęli interpretować Słowo Boże, wyrażając swą niechęć do pańszczyzny, szlachty i duchowieństwa.

Portret z początku XVII wieku Filipa Melanchtona, ucznia Lutra. Zdjęcie wykonane przez autora w Muzeum Narodowym w Gdańsku. Melanchton podobnie jak jego mistrz, przerażony fanatyzmem i radykalizmem społecznym ruchu anabaptystów, dążył do ich fizycznego wytępienia.

Jeden z najbardziej znanych przywódców buntujących się chłopów-Tomasz Münzer (z zawodu kapelan w zakonie żeńskim, z powołania rewolucjonista), wydał wojnę przeciwko wszystkim możnym, zarówno szlachcie jak i duchownym, z hasłem na ustach:

Niechaj nie ostygają wasze zakrwawione miecze!

A Marcin Luter, który winien być wzorem dla niego, został nazwany „spasionym wieprzem” i „archikanalią”. Bunt chłopski pod przywództwem Tomasza Münzera szybko zyskał nadbudowę ideologiczną przejawiającą się w negacji aktualnego porządku społecznego, pragnienia utworzenia społeczeństwa egalitarnego i wypowiedzenia posłuszeństwa szlachcie i duchowieństwu. Jak głosił jeden postulatów ruchu:

[…] uważano nas za ludzi stanowiących czyjąś własność, co przyjmować trzeba z politowaniem, jeśli się zważy, że Chrystus wszystkich nas krwią swoją zbawił i odkupił. A zatem według Pisma Świętego jesteśmy wolni. 

Ludwik Bazylow, Historia powszechna 1492-1648, 1991, str. 102.

Miedzioryt: „Rycerz, śmierć i diabeł” Albrechta Dürera z Rijksmuseum w Amsterdamie (zdjęcie autora). Owe wspaniałe dzieło jest najlepszą alegorią straszliwej wojny chłopskiej jaka przetoczyła się przez ziemie Rzeszy. Zarzewiem buntu, który wywołał powstanie był sprzeciw włościan w Stühlingen (pd. Niemcy na granicy ze Szwajcarią), wobec żądania hrabiny von Lupfen, aby jej chłopi przynieśli muszle ślimaków mające posłużyć dwórkom do nawijania nici (Roper, Lato ognia i krwi, str. 45)

Pojawili się też anabaptyści (czyli nowochrzcieńcy). Na czele Jana Mathysa, byłego piekarza, opanowali Münster (Monastyr) w Westfalii, który nazwali „królestwem Syjonu”. Kościoły splądrowano, księgi spalono, dzieła sztuki zniszczono w imię budowania raju na ziemi. Karano śmiercią tych, którzy przeciwstawiali się władzy proroka i jego popleczników. Następca Mathysa, Jan z Lejdy ogłosił się królem całej ziemi. Wziął kilka żon, oddawał się rozpuście, skazywał na śmierć jeśli ktokolwiek narzekał na szerzący się w mieście głód (ściął jedną ze swoich żon). Swoim poddanym kazał śpiewać chorały religijne na zawołanie i radością na twarzach. Kto radości nie okazywał, wybierał się tym samym w przyspieszoną drogę w zaświaty. Luter i jego uczniowie przerazili się radykalizmem  anabaptystów i zaczęli nakłaniać do ich fizycznego wytępienia. Ponadto eks-augustianin uznał, że trzeba bezwzględnie ograniczyć samodzielność interpretacji Litery Pisma Świętego. Przyjęto z powrotem elementy tradycji wczesnochrześcijańskiej, włącznie z uchwałą soboru nicejskiego o jedności istoty Boskiej w trzech osobach. Luter i jego uczniowie zaczęli zwalczać już nie tyle tradycję kościoła katolickiego, ale pewne błędy źle pojętych, ich zdaniem, interpretacji tejże tradycji.

Podsumowując, przez ziemie niemieckie przetoczyła się wojna chłopska, która rozpoczęła się w połowie 1524 roku. Ruchawki społeczne objęły Szwabię, Frankonię, Saksonię, Turyngię, Tyrol, czyli południowe Niemcy i część środkowych oraz rejony Szwajcarii. Luter przeraził się nie na żarty skalą grabieży i mordów rozszalej żakierii. Eks-augustianin wydał pismo Przeciw mordującym i grabiącym bandom chłopskim, wzywając szlachtę do

Ścigania, kłucia, mordowania i wieszania.

Z jednej strony Marcin Luter nawoływał do próby porozumienia z chłopstwem, ale jak sam dodawał:

Tam gdzie to nie pomoże, należy od razu chwytać za miecz. 

Portret Ferdynanda I z pierwszej połowy XVI wieku, autorstwa nieznanego malarza z Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu (zdjęcie autora). Ferdynand I, brat cesarza Karola V, w 1531 roku koronowany na króla Niemiec, był zarazem księciem Wirtembergii i zwolennikiem zawarcia kompromisu z luteranami.

Zaistniał ten sam mechanizm, jak przy zwalczaniu herezji w wiekach wcześniejszych w Europie. Szlachta, czasem niechętna potędze kościoła i napiętnująca jego nadużycia, mieczem zwalczała wszelkie ruchy heretyckie przerażona ich radykalizmem społecznym i skalą mordów, które im towarzyszyły. Uciskani chłopi wydali wojnę szlachcie, a rycerstwo niemieckie tłumiło niepokoje na swoich ziemiach w strumieniach przelanej krwi. W samej tylko Alzacji szlachta wyrżnęła 20 tysięcy chłopów. Jeden z margrabiów niemieckich pozwolił sobie wówczas na iście pańską krotochwilę, ponieważ kazał wyłupić oczy 57 schwytanym włościanom, bo ci wcześniej odgrażali się, że nie chcą już widzieć żadnych margrabiów…Oczywiście zbuntowani chłopi również dokonywali aktów bestialstwa na schwytanej szlachcie. Przykładowa chłopka, niejaka Czarna Hofmännin, poruszająca się z bandami włościan, rzekomo miała w swoje buty wcierać tłuszcz z ciał pomordowanych panów. Jedna grupa buntowników po zdobyciu miasta Weinsberg (na pn. od Stuttgartu), zamęczyła schwytanego hrabiego Ludwiga von Helfensteina wraz z jego 24 rycerzami. Nakazali im bowiem bieg do wyczerpania dźgając ich pikami. Chłopi zgwałcili ponadto dwórki hrabiny, a jej syna okaleczyli w celu uczynienia go niezdolnym do noszenia broni (Lyndal Roper, Lato ognia i krwi. Wojna chłopska w Niemczech 1524-1525, 2026, str. 18, 252-254). 

Oczywiście należy pamiętać, że część szlachty niemieckiej poparła nauki Lutra licząc na wzbogacenie własnych majątków kosztem zagrabionych dóbr kościoła, jak choćby jego opiekun, elektor saski Fryderyk Mądry. Nie miało to wiele wspólnego z kultem chrześcijańskim, ale raczej z kultem złotego cielca. Pysznym przykładem może być sam arcybiskup Kolonii Hermann von Wied, który zerwał ze Stolicą Apostolską i chciał sekularyzacji w swojej diecezji, aby stała się ona jego własnym państewkiem. Poza tym wielu duchownych katolickich wypowiadając swoje posłuszeństwo Rzymowi szybko pokazało na co ich stać. Dajmy na to doktor teologii i proboszcz katedry ratyzbońskiej Baltazar Hubmaier, który został anabaptystą i z zamiłowaniem oddał się organizacji pogromów Żydów w swoim mieście.

Sztych z 1530 roku przestawiający Franza von Sickingena (autorstwa Hieronymusa Hopfera) z Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie. Von Sickingen był „człowiekiem dla którego nie istniało nic świętego”, Ów szlachcic grabił dobra kościelne mając nadzieję, że popieranie nauk Lutra pozwoli mu na wzbogacenie się. Von Sickingen zginął w 1523 roku (zdjęcie autora).

Wojna chłopska w latach 1524-1526 przyniosła 100 000 ofiar i według Fryderyka Engelsa była pierwszym, masowym aktem rewolucji burżuazyjnej w Europie. Dodatkowym rezultatem wystąpienia Marcina Lutra w 1517 roku w Wirtenberdze był podział Niemiec na dwa zwalczające się obozy konfesyjno-polityczne: katolicki i protestancki. Walki między tymi obozami trwały do pokoju w Augsburgu w 1555 roku, aby potem z całą siłą wybuchnąć ponownie podczas wojny 30-letniej w połowie XVII wieku. A wojna ta uniemożliwiła tak naprawdę zjednoczenie Niemiec w jeden organizm państwowy, aż do drugiej połowy XIX wieku.

Jak podsumował wybitny, polski historyk Ludwik Bazylow, rezultat rewolucji wznieconej przez Marcina Lutra:

[…] utrwalił panowanie i samowolę tych, którzy mieli władzę i siłę, podporządkował nowy Kościół państwu. […] luteranizm podporządkował religię państwu w takim stopniu, jak to było w cesarstwie bizantyjskim.

Bazylow, Historia powszechna 1492-1648, str. 99-104.

Niech każdy sam zada sobie zatem pytanie, do czego doprowadziło wystąpienie Marcina Lutra i jaka jest naprawdę spuścizna luteranizmu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up