III. Kto chciał wojny z bolszewikiem? Interesy mocarstw a sprawa polska

         Zgłębiając dzieje polskiego podziemia niepodległościowego na początku XX wieku, nie sposób nie wspomnieć o wizycie Dmowskiego i Piłsudskiego w Tokio w lipcu 1904 roku. Świeżo wybuchła wojna rosyjsko-japońska otworzyła bowiem nowe możliwości dla walki z caratem. Obu późniejszym tuzom polskiego ruchu niepodległościowego towarzyszył korespondent lwowskiego Słowa Polskiego, James Douglas. Ów James Douglas, można rzec, był naturalizowanym Polakiem o szkockich korzeniach. Urodził się w 1878 roku na Ukrainie, a zarazem posiadał obywatelstwo brytyjskie.

 

Tokio 1904 — Piłsudski, Dmowski i tajemniczy James Douglas
Kopia fotografii z 1904 roku wykonanej w Bernie w Szwajcarii, przed wyruszeniem Józefa Piłsudskiego do Tokio. Na zdjęciu, prócz towarzysza „Wiktora”, znajdują się Ignacy Mościcki wraz z żoną Marią oraz japoński attaché wojskowy, pułkownik Taro Utsunomiya, z małżonką. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Do Tokio miał oficjalnie przybyć jako korespondent gazety, a zarazem potajemnie monitorować dla PPS poczynania Dmowskiego (listy Douglasa do działaczy PPS-u: Jodko-Narkiewicza i Jędrzejowskiego). W praktyce mógł również pełnić wobec obu działaczy polskiego podziemia rolę anioła stróża z ramienia brytyjskich służb. Jak wspomina w swojej pracy Józef Kossecki:

(…) mógł też Douglas w sposób niewidoczny i dla jednych dla drugich (zwłaszcza gdy nie znali oni ówczesnych celów tajnej polityki brytyjskiej) wywierać dyskretny wpływ na ich poglądy i działania. Tego rodzaju ukryta inspiracja może być często bardziej skuteczna niż oficjalne jawne sterowanie

Józef Kossecki, Tajemnice mafii politycznych, 1991, str.  237-239. 

Przedstawienie japońskiego plakatu propagandowego z 1904, przedstawiającego Rosję jako wielką ośmiornicę dławiącą swoimi mackami Polskę i Finlandię. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Sam Douglas cieszył się zaufaniem władz japońskich. Został nawet zatrudniony jako cenzor korespondencji polskich jeńców z armii carskiej. On sam umożliwił Piłsudskiemu spotkanie z wyższymi urzędnikami Cesarstwa Japonii. Oczywiście rozważania, jakoby James Douglas był agentem brytyjskiego wywiadu, są jedynie spekulacją. Należy jednak mieć na uwadze, że brytyjskie służby miały ułatwione zadanie w monitorowaniu szeregów Polskiej Partii Socjalistycznej. Mianowicie w latach 1891–1902 w Londynie wychodziła gazeta PPS „Przedświt”, a jej redaktorem był Leon Wasilewski (późniejszy minister spraw zagranicznych i wolnomularz). Służby imperium mogły więc rozpracowywać polskich działaczy socjalistycznych na miejscu. W Londynie  przebywał nawet sam Józef Piłsudski. Naturalnie nie oznacza to, że brytyjski wywiad rzeczywiście werbował dla swoich celów poszczególnych członków PPS-u, a tym bardziej samego Piłsudskiego. Pomijając wszelkie dywagacje o wulgarnej, agenturalnej działalności, trzeba mieć na uwadze, iż  metody tajnego sterowania mogły mieć o wiele bardziej subtelny charakter:

[…] można na przykład operować jakimiś niby społecznymi funduszami, można postarać się o to, aby określone osoby pozyskały sobie autorytet i zaufanie danego środowiska i mogły mu następnie udzielać dobrych rad”, można serwować odpowiednio dobrane poufne” informacje pochodzące ze sfer dobrze poinformowanych.

Kossecki, Tajemnice…, str. 252.

Mało znana fotografia ukazująca młodego Romana Dmowskiego, której kopię autor oglądał w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej.

Jeśli rzeczywiście Wielka Brytania mogła wywierać pewien wpływ na działalność poszczególnych działaczy PPS-u, a nawet inspirować ją tak, aby pozostawała zgodna z brytyjską racją stanu, to na czym owa racja stanu wobec nieistniejącej jeszcze na mapie Polski polegała?

 

Angielska racja stanu, Niemcy i potężne i Stany Zjednoczone

Ograniczając się do wojny rosyjsko-japońskiej, można stwierdzić, że przegrana Rosji leżała wówczas w interesie Wielkiej Brytanii. Rosja, nieporównywalnie silniejsza od Japonii, stanowiła bowiem większe zagrożenie dla brytyjskiej supremacji w Azji, zwłaszcza w Chinach. Najlepszym potwierdzeniem kierunku polityki angielskiej był podpisany w 1902 roku sojusz z Japonią. Piłsudski przybył do Tokio, aby nakłonić władze Nipponu do poparcia antyrosyjskiego powstania w Kongresówce. Spotkał się m.in. z gen. Muratu, zastępcą szefa Sztabu Generalnego. Działania Piłsudskiego mogły zatem wpisywać się w cele polityki brytyjskiej. Na szczęście Dmowskiemu udało się pokrzyżować zapędy towarzysza „Wiktora”, gdyż wzniecenie takowej irredenty w zaborze rosyjskim zakończyłoby się podobnie jak powstanie styczniowe.

Sama polityka brytyjska kierowała się niezłomną zasadą zwalczania najsilniejszego podmiotu politycznego w Europie poprzez sojusz z jego głównym rywalem, drugim z najsilniejszych państw kontynentu. Od połowy XVIII wieku Wielka Brytania wspierała Prusy przeciw Francji. Po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku polityka brytyjska zaczęła jednak ulegać zmianie. Angielskie koła polityczne z niepokojem obserwowały gwałtowny wzrost potęgi Cesarstwa Niemieckiego i tak narodziło się „serdeczne przymierze” z Francją. Dopóki Niemcy były silne i mogły być kandydatem na hegemona Europy, Imperium Brytyjskie wspierało niepodległościowe dążenia Polaków, vide poparcie dla Komitetu Polskiego w Paryżu, utworzonego przez Romana Dmowskiego. Należy tutaj podkreślić, że Liga Narodowa, której liderem był Dmowski, szukała oparcia dla polskiej niepodległości w słabnącym państwie rosyjskim. PPS z Piłsudskim na czele wiązała natomiast nadzieje na odzyskanie niepodległości z pomocą Cesarstwa Niemieckiego. Niemieckie afiliacje PPS-u  ułatwiały ponadto powiązania z niemieckimi socjalistami, co trafnie zauważył sam Dmowski:

Kopia niemieckiej karykatury ukazującej pruskiego wojaka jako „Herkulesa 1914 roku”, który trzyma w garści Francuza i Rosjanina. Do Francuza i Rosjanina przyczepieni są Anglik, Belg, Czarnogórzec i Serb. Japończyk natomiast stara się ugryźć germańskiego mocarza w nogę. Włoch wyczekuje, a Austriak wydaje się sprzyjać Rosji. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Polska Partia Socjalistyczna należała do partii socjalistycznych prawowiernych. […] prawowierne partie socjalistyczne uznawały za głowę Socjalną Demokrację niemiecką […] Z drugiej strony, nie można było odmówić socjalnym demokratom niemieckim, że byli wcale niezłymi Niemcami […]. Umieli nawet rozwijać akcję polityczną na zewnątrz w interesie wojującego cesarstwa, niewątpliwie w ścisłym, porozumieniu z rządem […] np. ofensywa pokojowa niemiecka na początku 1917 pod hasłem pokój bez aneksji”, robota dobrze świadcząca […] o ich zdolności zużytkowania swych wpływów za granicą na korzyść państwa niemieckiego.

Roman Dmowski, Wybór pism, tom I [Polityka Polska i odbudowanie państwa], 2014, str. 193.

Polski plakat propagandowy z okresu wojny polsko-bolszewickiej, przedstawiający Lwa Trockiego. Ukazany na nim Lejba Dawidowicz Bronstein, czyli Lew Trocki, znajduje się na pierwszym planie. Walka z bolszewizmem wpisywała się w brytyjską rację stanu. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Tymi zależnościami można poniekąd tłumaczyć skłonność obozu piłsudczykowskiego, wywodzącego się z PPS-u, do koncepcji federacyjnej. Jak wskazywałem w pierwszej części artykułu, koncepcja ta wpisywała się również w niemiecką rację stanu. Co więcej, koncepcja federacyjna była również w pełni zgodna z interesami polityki brytyjskiej. Albowiem gdy pobite Niemcy przestały już stanowić zagrożenie, na konferencji pokojowej w Paryżu  angielscy politycy pragnęli, ażeby Niemcy nie wyszły z wojny za bardzo osłabione. Osłabienie Niemiec i wzmocnienie Francji nie wpisywały się w linię polityki angielskiej. Wzmocnieniu Francji sprzyjałoby natomiast powstanie silnej Polski, wyraźnie postrzeganej jako jej najbliższa sojuszniczka. Można zatem zrozumieć obawy Anglików wobec szybko odbudowującej się Francji. W 1929 roku tempo przyrostu jej przemysłu wytwórczego miało osiągnąć poziom zbliżony do amerykańskiego — około 12%, wobec średniej zachodnioeuropejskiej wynoszącej około 0,7%. W 1919 roku Wielka Brytania produkowała 8021 tys. ton stali, a Francja 2186 tys. ton stali. W 1929 roku proporcje się odwróciły: francuska produkcja stali osiągnęła 9711 tys. ton, zbliżając się do ówczesnego poziomu brytyjskiego. Innymi słowy, gospodarka Francji w ciągu dekady zwiększyła pięciokrotnie swoje moce produkcyjne! (Józef Kossecki, Gry sił i interesów w historii, 1981, str. 180).    

Czapka budionnówka zdobyta na bolszewiku w 1920 roku przez rotmistrza Mikołaja Wisznickiego z 1 pułku Ułanów Krechowieckich. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Na to wszystko nakładała się polityka Stanów Zjednoczonych, które dążyły do pozycji pierwszego światowego mocarstwa, w czym wojna w Europie wyraźnie im pomogła. Dlatego też prezydent Woodrow Wilson lansował koncepcję samostanowienia mniejszych narodów europejskich. Nie zależało mu jednak na stworzeniu trwałego ładu europejskiego, który mógłby zagrozić amerykańskiej supremacji po Wielkiej Wojnie. Europa była rzucona na kolana i w 1920 roku posiadała tylko 70 procent produkcji z roku 1913. Poziom dzietności w Europie spadł z 10% w latach 1900–1910 do 2% w latach 1910–1920 (Kossecki, Gry sił i interesów w historii, str. 182).  Innymi słowy, osłabiona Europa nie mogła na razie zagrozić nowemu globalnemu hegemonowi, a elity amerykańskie pragnęły, żeby tak pozostało. Tym właśnie należy tłumaczyć wycofywanie się USA z polityki europejskiej w grudniu 1919 roku, o którym wspominałem w poprzedniej części artykułu. Miałoby ono służyć podtrzymywaniu chaosu w zniszczonej wojną Europie, a tym samym dalszemu jej osłabianiu. Odrodzenie mniejszych państw było na rękę amerykańskiemu prezydentowi, ponieważ wzmacniało lokalne antagonizmy. Zagrożeniem byłaby natomiast silna Rosja, zwłaszcza gdyby zawarła sojusz z Niemcami, gdyż taki układ mógłby zagrozić amerykańskiej supremacji. Poniekąd pokrywało się to z interesami imperium brytyjskiego. Dlatego też Albion pchał Polskę do wojny z bolszewikami, gdyż jeśli rewolucja zwyciężyłaby w Niemczech i w byłym imperium rosyjskim, to wspólny blok państw socjalistycznych zagroziłby interesom angielskim w Europie. Wojna Polski z bolszewizmem wpisywała się w brytyjską rację stanu.

 

Kto pchnął Piłsudskiego na Kijów? 
„Legionista pilnujący rosyjskich jeńców” pędzla Wojciecha Kossaka. Zwraca uwagę wzrok młodego żołnierza uosabiający jego siłę moralną w walce o Ojczyznę. Obraz jest piękny w swej wymowie i zmusza do zadumy nad imponderabiliami, które jakże niewymierne w trudności swej oceny, mają wpływ na ducha narodu w chwilach próby. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Można tylko spekulować, czy propagowanie brytyjskiej racji stanu odbywało się również na szczeblu lóż wolnomularskich, pamiętając o dużym wpływie masonerii na polskie życie polityczne w latach 1919–1920, o czym wspominałem we wcześniejszej części rozważań.

Na zakończenie warto zauważyć, że jeśli wpływy niemieckie i brytyjskie wzmacniały w kręgach piłsudczykowskich tendencję do forsowania koncepcji federacyjnej, mogły pośrednio oddziaływać również na decyzję Piłsudskiego o wyprawie kijowskiej. Wyprawa ta zakończyła się klęską. Warto też wspomnieć, że obóz piłsudczykowski obciąża opieszałość Naczelnika Państwa w udzieleniu pomocy obrońcom Lwowa, walczącym w 1918 roku przeciwko nacjonalistom ukraińskim. Można pozostawić historykom rozważania, czy było to działanie celowe. Czy w umyśle Piłsudskiego koncepcja federacyjna brała górę nad chęcią przyłączenia Lwowa do macierzy? A może była to zwykła kalkulacja wynikająca z faktu, że tworzące się dopiero siły polskie nie wystarczały do obrony wszystkich zagrożonych odcinków rodzącego się państwa? Faktem jest natomiast, że szef Sztabu Generalnego, generał Rozwadowski, 14 listopada zażądał od Naczelnego Wodza wydania rozkazu odsieczy pod groźbą własnej dymisji.

Przedstawienie fotografii portretowej generała Tadeusza Jordana Rozwadowskiego. Temu wyśmienitemu dowódcy zawdzięczamy zwycięstwo w wojnie polsko-ukraińskiej w latach 1918-1919 oraz sukces w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku, kiedy piastował funkcję szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ze zbiorów Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku (zdjęcie autora).

Podsumowując powyższe rozważania, rozpad imperium rosyjskiego spowodował, że Francja postanowiła wspierać niepodległość Polski. Rosja, będąca dotąd sojusznikiem Francji przeciwko Niemcom, pogrążyła się w wojnie domowej i w tej sytuacji przestała być Francji przydatna. Wielka Brytania nie chciała relatywnie silnej Polski, gdyż zdaniem elit imperium silne państwo polskie, jako sojusznik Francji, wzmacniałoby jej pozycję w Europie. Niemcom zależało natomiast na prowadzeniu przez Polskę polityki federacyjnej/prometejskiej wobec jej wschodnich sąsiadów. W przedstawionej tu interpretacji nawet osłabione Niemcy mogłyby bowiem uzyskać przewagę polityczno-gospodarczą nad państwami buforowymi powstającymi między Polską a Rosją. Przejęcie kontroli nad tymi nowo powstałymi bytami politycznymi osłabiłoby Polskę, a pośrednio również Francję, na korzyść Niemiec. Taki rozwój sytuacji odpowiadałby także interesom brytyjskim. A pokiereszowane po wojnie Niemcy i tak nie stanowiły zagrożenia dla Anglii. W interesie Wielkiej Brytanii była wówczas niepodległa Polska jako bufor przed bolszewicką Rosją, ale nie Polska zbyt silna jako sojuszniczka Francji. Wojna Polski z Rosją Lenina mogła być była w pewnej mierze wynikiem lansowania przez Anglię polityki federacyjnej/prometejskiej w polskich kołach decyzyjnych. Na stabilnej Polsce w tym okresie zależało tylko Francji, która jako jedyna udzieliła wydajnej pomocy II Rzeczpospolitej podczas wojny z bolszewikiem. A wszelkie niepokoje między dawnymi europejskimi potęgami wpisywały się zaś w politykę USA, gdyż gwarantowały niestabilność Europy i utrzymanie supremacji Stanów Zjednoczonych jako nowego globalnego hegemona.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up