Kolejna wojna Rzeczypospolitej z Moskwą toczyła się w latach 1609-1618 i była następstwem tzw. dymitriad, czyli ingerencji zbrojnej polsko-litewskiej magnaterii w Wielkim Księstwie Moskiewskim począwszy od 1604 roku i próby osadzenia na tronie moskiewskim Dymitra I, zwanego Samozwańcem.
Czy Dymitr był prawdziwym synem Iwana IV Groźnego, czy oszustem, ciągle pozostaje kwestią otwartą. W każdym bądź razie kolejna wojna dała Polsce wspomniany Kłuszyn, pożar Moskwy i odzyskanie Smoleńska, a także kilka mniejszych, zapomnianych już całkowicie wiktorii. Do legendy przeszły przewagi Lisowczyków (ok. 800 koni), którzy np. w 1615 roku odnieśli zapomnianą wiktorię pod Orłem nad wojskami wojewody Iwana Puszkina, czy zwycięstwo pod Rżewem nad siłami Fiodora Szeremietiewa. str. 362. Lisowczycy paląc i rabując mieli dojść swoim zagonem nawet do Archangielska, oddalonego od Smoleńska o prawie 1600 km (Andrzej Nowak, Dzieje Polski, tom V, 2021, str. 362, 382).
W latach 1633-34 Rzeczpospolita jeszcze raz pokonała zmodernizowaną na wzór zachodni moskiewską ramię pod Smoleńskiem, dzięki geniuszowi militarnemu króla Władysława IV Wazy, który osobiście dowodził odsieczą dla oblężonego polskiego Smoleńska.
Wojska polskie wsparte przez 12 000 mołojców hetmana Orendarenki obległy oblegające Smoleńsk wojska moskiewskie Michała Szeina i zmusiły je do kapitulacji. Ponownie Rzeczpospolita pokazała także wyższość w prowadzeniu dalekich zagonów kawaleryjskich. Wielka kawaleryjska wyprawa licząca 10 000 koni pod wodzą młodego księcia Jeremiego Wiśniowieckiego spaliła Siewsk, Rylsk docierając do Kurska, ostatecznie odbierając Moskalom chęć do dalszej walki i doprowadzając do korzystnego dla Rzeczpospolitej rozejmu.

Niestety następne dekady to jeden z najciemniejszych okresów naszej historii. Rzeczpospolita Obojga Narodów atakowana przez sąsiadów ze wszystkich stron znajduje w sobie jeszcze na tyle siły, aby pobita i skrwawiona przetrwać, dając odpór wszystkim napastnikom. W 1654 roku Wielkie Księstwo Moskiewskie atakuje ziemie Litwy wykorzystując zaangażowanie sił koronnych w ciężkich walkach na Ukrainie ze zbuntowaną Kozaczyzną. Hetman polny Janusz Radziwiłł (znany z kart Potopu) mimo szczupłości swych sił (5000 Litwinów wobec 12000 Moskali) odniósł zwycięstwo w nad silami kniazia Jakowa Kudeniekowicza pod Szkłowem (dzisiejszy obwód mohylewski na Białorusi). Przed tym zwycięstwem warto odnotować udany atak wydzielonego oddziału pod wodzą chorążego dorpackiego, podpułkownika Hermana Ganskopfa (1500-3000 ludzi) na obozujący moskiewski Pułk Przedni kniazia Nikity Odojewskiego (około 6000 ludzi) nad rzeką Kołodną, niedaleko Smoleńska. Niemniej jednak inny atak z zaskoczenia wydzielonych sił litewskich pod wodzą Stanisława Lipnickiego nad rzeką Suszą (na południe od Połocka) na oddział wojewody Kondyriewa zakończył się klęską (Igor Babulin, Smoleńsk 1654, 2025, str. 99-123).
Janusz Radziwił ostatecznie uległ Moskwie w bitwie pod Szepielewiczami (obwód mohylewski na Białorusi), z powodu szczupłości własnych sił, liczących 8 000 żołnierza wobec 18 000 Moskali dowodzonych przez kniazia Trubeckiego. Bitwa owa jest pierwszym znaczącym zwycięstwem moskiewskim nad wojskami Rzeczpospolitej i wedle oceny historyka Igora Babulina:
[…] stała się pierwszą „prawidłowo prowadzoną” zwycięską bitwą nowej armii rosyjskiej, przeprowadzoną zgodnie z wymogami ówczesnej europejskiej sztuki wojennej […] w przeciwieństwie do tradycyjnych technik taktycznych wojski moskiewskich z początku XVII w.
Babulin, Smoleńsk 1654, str. 308.
Nadchodzi jednak szczęśliwy 1660 rok kiedy zakończono wojnę ze Szwedami, a Rzeczpospolita może skupić się na wojnie z Moskalem. Na Ukrainie hetmani Jerzy Lubomirski i Stanisław Rewera Potocki posiłkowani przez wspierających Rzeczpospolita Kozaków Iwana Wyhowskiego i Tatarów, pokonali pod Cudnowem (dzisiejszy obwód żytomierski na Ukrainie) połączona armię moskiewsko-kozacką pod wodzą wojewody kijowskiego Wasyla Szeremietiewa. Na skutek dobrze przeprowadzonej kampanii zmusili go do ostatecznej kapitulacji, niszcząc ostatecznie jego zgrupowanie liczące około 17 tys. ludzi. Przed tą wielką wiktorią miał miejsce brawurowy, prawie szaleńczy atak 140 husarzy (dwie chorągwie pod wodzą Władysława Wilczkowskiego i Stanisława Wyżyckiego) na liczącą co najmniej 1700 ludzi moskiewską ariergardę zakończony przy minimalnych stratach własnych zdobyciem na wrogu trzech sztandarów (Radosław Sikora, Niezwykłe bitwy i szarże husarii, 2011, str. 139-143).
Z kolei na Litwie Stefan Czarnecki pokonał armię moskiewską Iwana Chowańskiego pod Połonką (dzisiejszy obwód brzeski na Białorusi), która tracąc przeszło 5000 ludzi została ostatecznie zmuszona do wycofania się z Litwy.
Podsumowując, jeżeli już chcemy podkreślać nasze przewagi nad Moskalem to warto abyśmy faktycznie wiedzieli jakie one były. Albowiem wiedza historyczna jest u nas bardzo słaba, a Rosjanie lubują się często w pisaniu ex nihilo własnej heroicznej historii. Wiele osób posiadających sympatie wybitnie prawicowe, przekładające się na rusofobię, nie zna tak naprawdę silnych i słabych stron polskiej historii i stosunków polsko-rosyjskich. Powyższy tekst niech będzie wskazówką, gdzie szukać tych stron silnych.

Tytuły wojskowe użyte w tekście
Hetman (z łacińskiego capitaneus) pierwotnie oznaczał przyjmowanych na służbę dowódców wojsk zaciężnych, zwanych z łacińska campiductores, którzy od 1450 roku w Polsce zaczęli być nazywani hetmanami. W 1503 roku urząd hetmana wprowadzono na stałe, jako wielkiego hetmana koronnego (supremus campiductor, capitaneus generalis). Pierwszym w historii hetmanem koronnym został wojewoda krakowski, Mikołaj Kamieniecki. Hetmani: koronny i litewski byli najwyższymi dowódcami sił zbrojnych, bezpośrednimi zastępcami króla w Rzeczypospolitej. Hetmani powoływani byli tylko spośród wojewodów i kasztelanów.
Hetmana dworny/nadworny jako urząd powstał w Rzeczypospolitej za Zygmunta Starego, kiedy tej funkcji przyporządkowano komendę nad dworzanami królewskimi (łacińskie: curienses; nazywani też z włoskiego aulici/dworni), którymi wcześniej dowodził marszałek nadworny, pomocnik i zastępca marszałka koronnego. Marszałek koronny, co warto podkreślić, odpowiadał za bezpieczeństwo monarchy i pełnił obowiązki swoistego ministra spraw wewnętrznych. Do dworzan królewskich zaliczani byli żołnierze chorągwi nadwornej (300-600 zbrojnych) oraz przybocznej gwardii konnej (600-1000 zbrojnych), poza tym dworscy Tatarzy, straż zamkowa, itd. Wszyscy byli opłacani od 1504 roku ze skarbu nadwornego (czyli prywatnej, królewskiej szkatuły).
Rotmistrz (łacińskie: prefect comitivae, rothmagister) dowodził oddziałem wojska zwanego rotą lub chorągwią. Sam termin przyszedł z Niemiec i zaistniał w formacjach bojowych landsknechtów z przełomu XV/XVI wieku. Mianem rottmeistera określano weterana w danej formacji, który dowodził pojedynczym szeregiem kolumny (Richards, Landsknechci 1480-1560, 2002). W Rzeczypospolitej kandydatów na rotmistrzów wysuwał hetman wielki, a król osobiście te nominacje zatwierdzał. Zastępcami rotmistrzów byli porucznicy (łacińskie: viceprefectus), którzy pojawiają się w wojsku polskim od 1525 roku (ustawa piotrkowska). Ale aby nie było za prosto, tzw. porucznicy hetmańscy wyznaczani do dowodzenia (czyli poruczeni) wydzielonymi zgrupowaniami na potrzeby taktyczno-operacyjne, wybierani byli z rotmistrzów.
