We współczesnej Europie podczas wojenek politycznych z lubością nadużywa się terminu faszyzmu. Wszelkie zło tego świata wedle luminarzy lewicy i kręgów liberalnych, w myśl zasady tzw. poprawności politycznej, związane jest z faszyzmem. Pod faszyzm podciąga się obecnie wszystko: wafelki w kształcie swastyki, nacjonalizm, ostentacyjny patriotyzm, konserwatyzm, tudzież obronę tradycyjnego modelu rodziny, czy nawet uporczywą obronę własnych przekonań, nie wpisujących się w kanon ideologii wolnomularsko-liberalnej.

Oczywiście nikt w debacie publicznej nie zadaje sobie trudu zdefiniowania faszyzmu, a już istną pochwałą ignorancji i zwykłego szalbierstwa intelektualnego jest utożsamianie włoskiego faszyzmu z niemieckim nazizmem. To trochę tak, jakby wrzucać do jednego worka trockizm i marksizm. A na polskim podwórku z lubością mianem faszyzmu określa się ugrupowania nawiązujące do przedwojennej endecji, co również wygląda trochę tak jakby Polską Partię Socjalistyczną utożsamiać z Komunistyczną Partią Polski. Warto zatem przynajmniej podać co najmniej trzy definicje faszyzmu (podaję za profesorem Adamem Wielomskim: Wielomski VLOG, Faszyzm to skrajna prawica; you tube).
Niemiecka komunistka Clara Zetkin określiła faszyzm jako ruch wielkiej burżuazji, która przeszła do metod terrorystycznych, w celu ochrony swojego status quo własnościowego, posługując się zradykalizowaną klasą średnią. W jej opinii faszyzm był nawet neobonapartyzmem, ponieważ Napoleon III będący włodarzem II Cesarstwa Francuskiego rządził tak naprawdę w imieniu burżuazji, Sama bowiem rewolucja francuska stymulowana przez rosnącą w siłę burżuazję, po okresie rządów Napoleona I, stworzyła monarchię burżuazyjną Ludwika Filipa. Potem nastała II Republika Francuska, później II Cesarstwo, a po II Cesarstwie narodziła się dumna III Republika. Burżuazja francuska uchwyciwszy ster rządów dzierżyła go twardo do I wojny światowej, nieważne w jakiej aktualnej kreacji politycznej i nie można dlatego tylko bonapartyzmu wiązać z rządami kapitalistów-burżujów.

Inni badacze, podobnie jak Zetkin, nazywali faszyzm terrorystyczną dyktaturą burżuazji chroniącą własność jej właścicieli. I jeśli prześledzimy historię III Republiki Francuskiej do początku XX wieku, dojdziemy do wniosku, że państwo to przede wszystkim istniało w interesie kół przemysłowych i burżuazji. Ówczesna socjaldemokracja francuska szybko skonstatowała, że propagowana przez poszczególne rządy walka z kościołem była tylko zręcznym manewrem burżuazji mającym na celu odwrócenie uwagi od reform społecznych i osłabienie czujności środowisk robotniczych. Rządy stosowały nierzadko terror zarówno wobec robotników, jak i osób wierzących (np. wydanie rozkazu wojsku strzelania do demonstrantów w 1904 roku protestujących przeciwko zamykaniu szkół zakonnych).
Żydowski historyk Zeev Sternhell uważał z kolei, że faszyzm wywodził się ze skrajnej lewicy. Marksiści – radykałowie utracili wiarę w zwycięstwo rewolucji proletariackiej, czyli w tryumf internacjonalizmu. Doszli do wniosku, że tylko silne państwo narodowe jest gwarantem sprawiedliwości społecznej. Trzeba tu od razu zaznaczyć, że tendencje nacjonalistyczne powiązane ze wstrząsem I wojny światowej nie tylko dotknęły środowiska lewicowe, ale również wolnomularskie, które z chwilą wybuchu Wielkiej Wojny zawiesiły swoją walkę z kościołem i przeszły na pozycje wybitnie nacjonalistyczne. Przykładem może być deklaracja z 4 sierpnia 1914 roku jaką wygłosił przewodniczący francuskiej loży Wielkiego Wschodu Georges Corneau).
Wreszcie wedle opinii amerykańskiego socjologa Seymoura Martina Lipseta, faszyzm był tzw. skrajnym centrum. Elektorat ruchów faszystowskich wobec traumy Wielkiego Kryzysu z 1929 roku zatęsknił za przywróceniem minionych stosunków społecznych. Przy zachowaniu poszanowania własności prywatnej, elektorat centrowy chciał uporządkowania stosunków gospodarczych, oceniając zarazem negatywnie preponderancję nieokiełznanego kapitalizmu.

I jeśli prześledzimy rozwój włoskiego faszyzmu, to tak naprawdę rozpoznamy w tym ruchu elementy wszystkich trzech wyżej wspomnianych prób zdefiniowania samego, szeroko rozumianego faszyzmu. Benito Mussolini, jak i wielu innych twórców włoskiego ruchu faszystowskiego, był działaczem socjalistycznym przerażonym pauperyzacją społeczeństwa włoskiego po zakończonej I wojnie światowej. Wzruszał go los milionów zdemobilizowanych żołnierzy pozostających bez pracy i środków do życia. W celu poprawy ich losów powołał do życia organizację kombatancką pod nazwą Fascio Italiani di Combatimento, która potem przekształciła się w Partito Nazionale Fascista, czyli Narodową Partię Faszystowską. Partia ta powstała przy pełnym wsparciu organizacyjnym i finansowym masonerii, np. loży Wielkiego Wschodu Włoch, która za wszelką cenę chciała ocalić kraj od anarchizmu i bolszewizmu. Wielki mistrz Wielkiego Wschodu D. Torrigiani wyraził nawet opinię, że:
Faszyzm ma duszę wolnomularską.
Sympatia kół wolnomularskich i burżuazji wobec ruchu faszystowskiego wiązała się także z faktem, że faszyści, jako antykomuniści tłumili również strajki robotników w fabrykach. A ówczesne Włochy radykalizowały się i przesuwały bardzo w lewą stronę. Dyrektorów przedsiębiorstw państwowych, lub nawet fabrycznych majstrów nie chcących słuchać partii, wywożono na taczkach, a same fabryki były często zajmowane przez aktyw robotniczy w imieniu „ludu”. Gwałtowny wzrost radykalnych sympatii lewicowych przyjmował takie rozmiary, że maszyniści zatrzymywali jadący pociąg jeśli podróżował nim choć jeden ksiądz. Sami działacze faszystowscy wywodzący się ze środowisk lewicowych, nie mieli tak naprawdę na początku żadnej ideologii. Łączyło ich tylko poczucie buntu społecznego oraz negatywny stosunek do kleru. Były wówczas wcale liczne przypadki atakowania księży przez bojówki faszystowskie.
Jednakże po zdobyciu władzy włoscy faszyści sprzymierzyli się z nacjonalistami, których duchowym ojcem był Enrico Corradini, autor hasła:
Klasy proletariusze-socjalizm; narody proletariusze-nacjonalizm.

Corradini trafnie zauważył, że podziały na wyzyskiwaczy i proletariuszy można trafnie przełożyć na sytuację międzynarodową. Osobiście uważam, że jego teorie są dzisiaj wyjątkowo aktualne, biorąc pod uwagę napięcia polityczne pomiędzy państwami zachodu Europy czerpiącymi zyski z morskiej wymiany handlowej, a chcącymi wybić się na podmiotowość ekonomiczną państwami Europy Wschodniej, widzącymi swoją szansę w próbie odwrócenia szlaków handlowych przez Chiny i przebudowy tym samym całej architektury gospodarczej świata.
Państwo faszystowskie, od kiedy zawarło sojusz z włoskimi nacjonalistami, zaczęło zwalczać organizację wolnomularskie oraz nawiązało stosunki dyplomatyczne z Watykanem. Sam papież przestał być już więźniem Watykanu, odkąd siłą zlikwidowano państwo kościelne w 1870 roku. Mussolini odrzucił komunizm oraz socjalizm, a oparł się na korporacjonizmie, zalecanym w encyklikach papieskich: Rerum novarum Leona III i Quadragesimo Anno Piusa XI. W encyklikach tych rozwiązaniom socjalistycznym Stolica Apostolska przeciwstawiała politykę społeczną opartą o Kościół, państwo i stowarzyszenia zawodowe robotników. Faszyzm w wydaniu włoskim oznaczał poszanowanie stosunków własności, ale był zarazem wrogi wobec burżuazji i reprezentowanej przez nią formy drapieżnego kapitalizmu, na rzecz wprowadzenia udogodnień socjalnych ułatwiających byt klasy robotniczej. Aktualni działacze lewicy powinni mieć na uwadze, że właśnie faszystowskie rządy włoskie wprowadziły: ośmiogodzinny dzień pracy, emerytury, renty, ubezpieczenia, zakaz pracy dzieci, urlopy wypoczynkowe, słowem typowy program socjaldemokratyczny. Zarazem znamionami włoskiego faszyzmu była polityka pronatalistyczna oraz brak do 1938 roku jakichkolwiek doktryn rasistowskich. Wszyscy którzy łączą faszyzm z rasizmem powinni zaznajomić się z pieśnią faszystowską „Faccetta Nera” (czyli Czarna Twarzyczka), która sławi piękna murzynkę z Abisynii jako wolną i szczęśliwą obywatelkę imperium włoskiego (czyli mającą te same prawa jak sami Włosi), mogącą uczestniczyć w defiladzie przed Mussolinim i królem Włoch Wiktorem Emanuelem III.
Źródło: You tube; wykonawca Carlo Buti.
Sam Duce miał się wyrazić, że:
Rasa to kwestia uczucia, a nie rzeczywistość; jest w niej 95 % uczucia.
Należy zatem z całą mocą podkreślić, że włoski faszyzm poprzez afiliację z nacjonalizmem oraz środowiskami konserwatywnymi stał zarazem na straży szeroko rozumianych tradycyjnych wartości, ale był niesamowicie wrażliwy na sprawy gospodarczo-socjalne.
Jak miał powiedzieć sam Mussolini w 1926 roku:
Założyliśmy państwo korporatywne i faszystowskie, państwo społeczności narodowej, […] nie ma dzisiaj Włocha, który by pracował, a nie domagał się swego miejsca w korporacjach, w federacjach, który by nie pragnął być żywą komórką tego wielkiego, niezmierzonego organizmu, jakim jest narodowe korporatywne państwo faszystowskie.
Benito Mussolini, Doktryna faszyzmu, Lwów 1935 rok, str. 65.

Ideę korporacjonizmu gospodarczego trafnie ujął Julius Evola, teoretyk włoskiego faszyzmu, konserwatysta, znawca religii, postać ciekawa intelektualnie:
Duch korporacjonizmu, polityczny wysiłek odnowienia państwa poprzez tworzenie stowarzyszeń zawodowych, to istota pracy grupowej i twórczej solidarności, solidna podstawa zasad, wiedzy, umiejętności i naturalnej hierarchii […]. Wszystko to było w średniowiecznych korporacjach rzemieślniczych, wyraźnie widoczne w gildiach i cechach.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Korporacjonizm
Zapraszam do drugiej części artykułu.
