Ruch tzw. żółtych kamizelek we Francji, spontaniczny i masowy, który pojawił się na ulicach francuskich miast, ma się w najlepsze i trwa, pomimo różnych działań francuskiego rządu, aby go wygasić. Wielu francuskich dziennikarzy (np. Bernard Margueritte, Olivier Bault; wywiady z nimi są dostępne w internecie), akredytowanych w Polsce, pozwoliło sobie na porównanie, że ów ruch niezadowolenia posiada pewne cechy, właściwe niepokojom społecznym z 1789 roku, zakończonych Wielką Rewolucją i zwiastuje on zmianę architektury społecznej na kontynencie europejskim.
I ja uważam, że ruch żółtych kamizelek, jak najbardziej posiada pewne cechy wspólne z Rewolucją Francuską. Mianowicie, jest to ruch oddolny, motywowany dezaprobatą wobec istniejącego modelu społeczno-ekonomicznego, opresyjnego fiskalnie i wykluczającego możliwość satysfakcjonującego awansu społecznego. Dodajmy, jest to masowy ruch tzw. klasy średniej, wewnętrznie bardzo zróżnicowanej, która istnieje niezależnie od zbiurokratyzowanej machiny państwowej. Ruch ten powstał na bazie kontestacji narzucanej odgórnie przez państwo ideologii i obyczajowości. Objawy tego niezadowolenia nie są nowe, gdyż w ostatniej dekadzie francuska klasa średnia okazywała je na ulicach, z przyczyn wspomnianych powyżej. Warto zapoznać się ze zwięzłą analizą profesora Grzegorza Kucharczyka (autora publikacji o Rewolucji Francuskiej), na temat obecnej sytuacji we Francji i porównania jej z Francją u schyłku tzw. starego porządku (you tube: Protesty „żółtych kamizelek” we Francji – Grzegorz Kucharczyk).
Przechodząc do meritum, francuski stan trzeci (którego można utożsamiać z obecną klasą średnią) już w połowie XVIII wieku kontestował monarchię absolutną i odrzucał będący jej podporą katolicyzm. Albowiem: w tym okresie młode i prężne mieszczaństwo zwalczało w społeczeństwie to wszystko, co stanowiło przeszkodę dla rozwoju kapitalistycznych stosunków produkcji i wymiany, atakowało więc kościół katolicki, którego aparat organizacyjny i system programowania etyczno-ideologicznego (sterowania pośredniego) były wówczas ściśle powiązane z ustrojem feudalnym, a następnie jego pozostałościami (Józef Kossecki, Historia systemu sterowania społecznego kościoła katolickiego, 1999, str. 65).
Absolutyzm monarchii francuskiej zachował w swojej strukturze niestety tylko przywileje feudalizmu, a wyrzucił jego obowiązki. Pewne kuriozum obecnej sytuacji społecznej we Francji (i całej Europie zachodniej), polega na tym, że mamy powrót feudalizmu przekładającego się na stosunki ekonomiczne, ubranego w szatę ideologii wolnomularsko-liberalnej, która go wcześniej zwalczała. Stan trzeci we Francji Ludwika XVI protestował przeciwko nierównomiernemu rozłożeniu podatków, gdyż cały ciężar fiskalny utrzymania państwa spoczywał na nim, a arystokracja, szlachta i duchowieństwo podatków w zasadzie nie płaciło (z wyjątkiem specjalnych opłat w trakcie wojny). Żółte kamizelki to stan trzeci, na których barki spada ciężar utrzymania biurokratycznej V Republiki (monarchia Ludwika XVI też była bardzo zbiurokratyzowana). Jeżeli wcześniej ideologia wolnomularsko-liberalna była pożądana, gdyż stawiała na prawo jednostki ludzkiej do posiadania własnych poglądów, w celu walki z dogmatyzmem kościoła blokującego zasady rodzącego się kapitalizmu (np. potępienie lichwy przez kościół), to obecnie w praktyce tzw. poprawność polityczna zabrania posiadania własnych poglądów. Trzyma ona po bolszewicku zakazaną myśl w obcęgach, podbijając swój płaszcz dogmatami (katolicyzm też oparty jest na dogmatach), czyli twierdzeniami, których nie trzeba udowadniać, np. nacjonalizm prowadzi do faszyzmu lub obrona heteroseksualizmu to homofobia itd. Często jest to niesłusznie nazywane, moim zdaniem, marksizmem kulturowym, gdyż korzenie tego tkwią właśnie w XVIII wieku i w masonerii (i innych intelektualistach epoki, bowiem np. Rousseau nigdy nie był masonem) będącej nośnikiem ideologicznym Wielkiej Rewolucji. Obecnie mamy sytuację, a rebours, jakby powiedzieli Francuzi. Idee przyświecające rewolucji francuskiej uległy wypaczeniu (złośliwi powiedzą, że uległy, gdy rewolucja się zaczynała). Miazmaty ideologii wolnomularsko-liberalnej powlekają mieszaninę dusznego bizantynizmu zasadzającego się na biurokracji kontrolującej ekonomiczno-ideologiczne spauperyzowaną klasę średnią, zmuszoną swoją pracą utrzymywać nową szlachtę, czyli biurokrację państwową wraz z arystokracją (oligarchią przemysłowo-bankową). Ruch żółtych kamizelek to próba zerwania kajdan ucisku ekonomicznego, ale nie tylko. To także bunt przeciwko rosnącej w siłę, używając języka cybernetyki społecznej, pseudosakralnej cywilizacji toleranckiej opartej na dialogokracji (opisałem ją w Wojnie cywilizacji łacińskiej i bizantyjskiej). Buntującym się przyświeca kaganek cywilizacji łacińskiej, czyli personalizm, będący jej immanentną częścią. Ów personalizm (nie mylić z indywidualizmem) we francuskiej monarchii absolutnej uległ ograniczeniu i ideologiczne podstawy XVIII-wiecznego buntu mas miały minimalny element łaciński. Lud francuski może nie tyle chciał, aby dopuszczono go do współudziału w rządach, ale aby władza zaczęła wsłuchiwać się w jego żądania. Obecnie mamy tę sytuację w protestach na francuskich ulicach. Co więcej, protestującej klasie średniej przyświeca ideologicznie obrona tradycyjnych wartości np. obrona tradycyjnego modelu rodziny, na które zlewicowane państwo francuskie zaczęło podnosić rękę (protesty społeczne w obronie rodziny miały już miejsce za prezydentury Hollande’a). Silna i niezależna rodzina, to zdrowe ekonomicznie państwo, czego nieefektywna fiskalnie i niechętna do własnej autorefleksji biurokratyczna władza nie rozumie. Protesty podgrzewają także tarcia białego, rdzennego francuskiego społeczeństwa z imigrantami, tudzież elementem napływowym, posiadającym francuskie obywatelstwo. Są to dwie grupy żyjące obok siebie i nawzajem się nierozumiejące, pomimo oficjalnej propagandy. Przypomina to sytuację społeczną we Francji z połowy XVIII wieku, gdzie szlachta, arystokracja, wyższe duchowieństwo, burżuazja i chłopstwo, żyły niejako obok siebie, całkowicie się izolując i nie rozumiejąc (nie mówiąc już o wzajemnej niechęci), tworząc pseudowspólnotę związaną pękającymi więzami lojalności wobec panującego monarchy. Jak twierdził Alexis de Tocqueville, owa wzajemna izolacja grup społecznych, i przekształcenie się bogatszej szlachty we pewnego rodzaju kastę, posiadającą przywileje, ale nie mającą żadnych obowiązków wobec reszty społeczeństwa, było jedną z przyczyn wybuchu rewolucji. Czy ktoś zaprzeczy, że tamta sytuacja nie przypomina tej obecnej, gdzie u obywateli francuskich przybyłych z kolonii, francuska świadomość narodowa i przywiązanie do francuskiej kultury jest dość powierzchowne, albo wcale go nie ma.
Reasumując, jeśli ideologia wolnomularsko-liberalna wspierała na płaszczyźnie intelektualnej rewolucję wobec resztek feudalizmu opierającego się na katolicyzmie i biurokracji w 1789 roku, to obecnie wulgaryzacja tejże ideologii (vide poprawność polityczna) podtrzymuje biurokratyczną oligarchię feudalną wobec tlącej się nowej rewolucji. Protestującym żółtym kamizelkom ideologicznie przyświecają pozostałości cywilizacji łacińskiej, mianowicie personalizm. Personalizm jest wypadkową umiłowania prawdy (czyli zgodności z rzeczywistością), będącej kośćcem cywilizacji łacińskiej. Sama rzeczywistość jest jaka jest (np. ekonomiczna), czego zbiurokratyzowani luminarze rządowi nie są w stanie pojąć, żyjąc we własnych raportach i statystykach, które mają opisywać ich rzeczywistość. Ujmując rzecz nieco prozaicznie: syty głodnego nie zrozumie, a Maria Antonina rzekła ponoć, że jeśli lud paryski nie ma chleba, niech je ciastka (gwoli ścisłości Maria Antonina prawdopodobnie tych słów nigdy nie wypowiedziała). Używając języka cybernetyki społecznej, jest to piękny przykład idealizmu epistemologicznego (zrozumienia) polegającego na rozumieniu świata tylko na podstawie swoich wrażeń, wbrew otaczającej obiektywnej rzeczywistości (realizm). A realne warunki życia dały o sobie znać, i prezydent Macron i jego mandatariusze, pogrążeni w swoim idealizmie biurokratycznym, stanęli wobec protestów, jakich się zapewne nie spodziewali.
Realnie twierdzę, że głównym powodem wybuchu wszelkich rewolucji jest upośledzenie materialne i polityczne poszczególnych warstw społeczeństwa. Jeżeli o upośledzeniu materialnym obecnych grup społecznych UE, każdy sam może sobie wyrobić zdanie, warto zapoznać się sytuacją gospodarczo-ekonomiczną Francji, schyłku ancien regime. Ilość absurdów, aberracji i schizofrenii podatkowo-biurokratycznej powinna nam wydać się podobna do czasów obecnych. Ale o tym w następnym artykule.

Obraz wykorzystywany wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
