Mimo przyrodzonej cesarzowi łagodności, częstokroć porównuje się go do rzeźnika, który poprzez swoje chore ambicje i żądze podboju wyludnił całą francuską ziemię. Pokutuje tu zwłaszcza stwierdzenie skądinąd wybitnego radzieckiego historyka Tarle, który wspomniał w jednej z prac o wyludnionych francuskich wsiach za rządów Napoleona, ponieważ mężczyźni zginęli na polach bitew napoleońskiej epopei. Inny, obecnie żyjący wielki rosyjski znawca Napoleona, profesor Oleg Sokołow, skwitował owe enuncjacje swego rodaka, iż stalinowskie kołchozy pomyliły się jemu z francuską wsią.
Jeżeli przytoczymy najnowsze ustalenia historyków (Sokołow, Lentz) to możemy założyć, że w latach 1800-1815 przez szeregi Wielkiej Armii samych Francuzów przewinęło się około 1,8 mln. Francja liczyła wówczas około 28 milionów ludzi (roczny przyrost naturalny to ok. 936 tys.), czyli pod broń powołano mniej więcej 6 % obywateli. W ciągu piętnastu lat zginęło około 800 tysięcy samych Francuzów, co przekłada się na średni roczny ubytek w postaci 60 tys. (ok. 0,2 % ludności kraju). Dla porównania w trakcie I wojny światowej 40 milionowa Francja wystawiła pod broń 8 milionów żołnierzy, czyli 20 % swojej populacji, a utraciła prawie 10,5 % swoich obywateli (Oleg Sokołow, Armia Napoleona, 2014, str. 47-56).

Jeśli nie dorabia się Napoleonowi łatki rzeźnika to szafuje się porównaniami z Hitlerem, tudzież Stalinem oraz innymi krwawymi tyranami minionych stuleci. Pamiętam francuski film Brygady Tygrysa z 2006 roku, gdzie rosyjska arystokratka podczas rozmowy z francuskim komisarzem policji przyrównuje Iwana Groźnego do Napoleona. Nie ma sensu zestawiać działalności opryczniny z działalnością napoleońskiej tajnej policji. Trzeba przyznać, że za rządów Napoleona przeciwników politycznych wsadzano do więzień, czasami bez wyroku sądu. Przyjmuje się, że reżim napoleoński więził około 2500 ludzi, co jest liczbą śmiesznie małą jeśli porównamy ją z setkami tysięcy aresztowanych w czasie terroru Rewolucji Francuskiej (Thierry Lentz, Napoleon odkłamany, 2009, str. 60). . Sam Napoleon zanim koronował się na cesarza przeprowadził plebiscyt, gdyż nie chciał przybrać cesarskiej purpury wbrew narodowi. W plebiscycie wzięło udział około 40% z ponad 8 mln uprawnionych do głosowania Francuzów (oczywiście głosowali tylko mężczyźni), zgadzając się na powołanie do życia instytucji cesarstwa. Już ten sam fakt zbija wszelkie idiotyczne oskarżenia wobec Bonapartego, iż był tyranem. Jak on sam powiedział:
Moją polityką jest rządzić ludźmi tak, jak sobie tego życzy większość. Jest to, moim zdaniem, właściwy sposób uznawania suwerenności ludu.
Warto tutaj się na chwilę zatrzymać i zadać sobie pytanie, na czym polegał fenomen władzy Napoleona. Trzeba z całą mocą podkreślić, że sam Korsykanin był dzieckiem rewolucji francuskiej. A sama rewolucja francuska, pomijając milczeniem jej bezprzykładny terror, była masowym ruchem społecznym wywołanym przez rosnącą w siłę burżuazję. Potężniejące w siłę ekonomiczną mieszczaństwo, wsparte przez rodzącą się ideologię liberalno-wolnomularską zniszczyło tzw. stary porządek monarchii burbońskiej (ancien regime) opierający się na sojuszu szlachty (świeckiej i duchownej) z władzą królewską, legitymizowany przez teologię katolicką. Napoleon wiedział, że zmiany społeczne zaszły tak daleko, iż nie ma już możliwości sprawowania władzy monarszej we Francji z Bożej Łaski, gdyż zlaicyzowane społeczeństwo francuskie nie zaakceptowałoby takiego rozwiązania. Ludwik XVI nakładając w przypływie trwogi na swoje skronie czerwoną czapkę frygijską, będącą symbolem rewolucji, starł tym samym święty olejek namaszczający go jako Wikariusza Boga. Sacrum zostało podeptane i od tego nie było już odwrotu. Społeczeństwo liberalno-mieszczańskie wierzyło już tylko w swoją wolną wolę w kształtowaniu polityki państwa i odrzuciło religię na rzecz politycznego ateizmu. Co więcej, rewolucja stworzyła świadomość polityczną i narodową wśród chłopstwa i mieszczaństwa. Dało to rewolucyjnej Francji siłę do odparcia agresji ze strony sąsiadów.

Kiedy Cesarstwo Francuskie pokonało w 1806 roku Prusy pod Jeną, zdaniem niektórych badaczy nastąpiło wówczas symboliczne zwycięstwo porządku liberalno-demokratycznego nad monarchistyczną Europą. Rozpoczął się wówczas pochód nowoczesnego ładu politycznego przejawiającego się silnym i kompetentnym państwem, podporządkowaniu się państwa rządom prawa oraz odpowiedzialności rządu przed ogółem obywateli (Francis Fukuyama, Historia ładu politycznego, 2012, str. 467).
Napoleon koronując się na cesarza Francuzów wpisał się całkowicie w spuściznę rewolucyjną. Jednakże mądrość cesarza przejawiła się tym, że pomimo laicyzacji życia państwowego, wyhamował bezprzykładne zwalczania religii. Jak sam przyznał:
Ze wszystkich religii katolicyzm jest tą, która najbardziej pasuje do ustroju demokratycznego, gdyż skutecznie umacnia prawa i najlepiej wyjaśnia jego zasady […] Największym republikaninem był Chrystus. Religia chrześcijańska jest religią społeczeństwa cywilizowanego. Ona podnosi człowieka, głosząc wyższość ducha nad materią. Nie szanować tej religii, to znaczy być pozbawionym zdrowych pojęć moralnych i oddawać się libertynizmowi myślowemu, który niesie dezorganizację społeczeństwa.
Nie trzeba komentować tych słów. Napoleon zrozumiał jak ważna jest otoczka duchowa w życiu publicznym przekładająca się na wzrost etyki w stosunkach społecznych i do jakiego wynaturzenia może doprowadzić tworzenie społeczeństwa konsumpcyjnego. Warto przypomnieć sobie te myśli cesarza zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
Mimo, że Napoleon został pokonany przez siły europejskiej reakcji, czyli państw kierowanych przez swoje elity polityczne hołdujące ancien regime, nie można było zatrzymać przemian społecznych przyspieszonych przez Rewolucję Francuską. Święte Przymierze tylko opóźniło nieco te przemiany, które zaczęły przejawiać się w budzeniu się świadomości narodowej na kontynencie europejskim. Jak zauważył francuski konserwatysta de Maistre:
Ludwik XVIII nie wstąpił po upadku Napoleona na tron Burbonów; wstąpił tylko na tron Bonapartego.
Pod przykrywką Restauracji utrzymały się u władzy bonapartystowskie elity polityczne, administracyjne i społeczne, a cenzus urodzenia został zastąpiony przez cenzus majątkowy, co potem zaowocowało powstaniem pierwszej monarchii burżuazyjnej Ludwika Filipa (Adam Wielomski, Filozofia polityczna francuskiego tradycjonalizmu, 2013, str. 289-306).

Mit Napoleona Bonaparte stał się pożywką dla rewolucjonistów całego globu. Albowiem, prócz Europy Simon Bolivar czynił krwawą łaźnię Hiszpanom w Ameryce, nurzając się oparach napoleońskiej legendy. Kajdany Świętego Przymierza miały być znienawidzone przez liberałów, którzy w sercach nosili idee liberalnej, napoleońskiej monarchii. Mniejsza, czy nie był to obraz fałszywy, czy też Napoleon tak naprawdę pragnął stworzyć jedne paneuropejskie państwo przezwyciężając lokalne partykularyzmy. Prawdą natomiast jest, że romantyczni poeci przepojeni ideą wolności i samostanowienia narodów pokochali cesarza, czemu dali wyraz w swojej twórczości.
Mickiewicz: Życie Napoleona to nieziemska epopeja naszego wieku.
Puszkin: Niech piętno hańby dotknie tych, co mu urągają. Chwała mu! Jego testament to wolność świata!
Goethe: Jest on istnym streszczeniem świata a jego życie to życie półboga. Blask, który go otaczał, nie przygasł ani na chwilę.
Byron: Łotr Wellington jest szczenięciem fortuny […]. Nigdy zwycięstwo nie było tak zmarnowane, jak na tę jałową glebę, tę kupę gnoju tyranii, z której nic poza jajami żmii się nie wylęgnie.
