I. Liberalizm, samodzierżawie i carat

Czym było Imperium Rosyjskie na początku XX wieku ? W powszechnej świadomości jawi się ono jako godny poprzednik straszliwego totalitaryzmu w postaci leninizmu i stalinizmu. Nazwane już przez markiza Astolphe de Custine w pierwszej połowie XIX wieku więzieniem bez wytchnienia, wedle powszechnych opinii było państwem zacofanym, zbiurokratyzowanym i niesprawiedliwie gnębiącym swoich poddanych. Aberracje społeczno-urzędnicze carskiej Rosji opisali trafnie, acz dowcipnie, nieocenieni Czechow z Gogolem.

 

Iwan Groźny Jana Matejki; Iwan IV Groźny stał się symbolem carskiego samodzierżawia, a rozwinięta przezeń autorytarna forma rządów w Wielki Księstwie Moskiewskim odcisnęła swe piętno na późniejszej historii społecznej Rosji; zdjęcie autora wykonane w Muzeum Narodowym w Krakowie (Sukiennice).

Jednakże dramat Rosji na progu XX stulecia polegał na tym, że była mieszanką cywilizacyjną i składające się na nią elementy łacińskości, bizantynizmu i turańszczyzny zwalczały się, co doprowadziło do pierwszej implozji w postaci rewolucji z 1905 roku. Cesarstwo Rosyjskie na początku XX wieku było piątą gospodarką świata, gdyż odpowiadało za 5% światowej produkcji (wobec 30% produkcji USA i 19,5% produkcji Wielkiej Brytanii). Mimo to gwałtowny rozwój przemysłu nie mógł zapewnić pracy wszystkim potrzebującym. Mianowicie, imperium liczyło wówczas 120-130 mln dusz, z czego około 50 mln było chłopami wielkoruskimi z centralnych guberni, które to gubernie były wyjątkowo zacofane rolniczo i stały się jak pokazała historia przysłowiową beczką prochu, co nakreśliłem w tekście: Barbarzyństwo carskiej wsi a bolszewizm (https://blizejrzymu.pl/i-przyczyny-okrucienstwa-rewolucji-rosyjskiej/).

Reformy cara Aleksandra II uwłaszczyły rosyjskiego chłopa, ale nie był on w stanie przestawić się szybko en masse do warunków wolnego rynku z powodu ogólnego zacofania. Przekładało się to na wiejski patriarchalizm społeczny paralelny z samodzierżawiem. Organizacja społeczna życia wiejskiego, co zauważył choćby wybitny znawca Rosji Richard Pipes,  przypominała warunki życia obozowego właściwego cywilizacji turańskiej.

Służąca do przewozu więźniów w XIX i XX wieku kibitka, symbol carskiego samodzierżawia i opresji; zdjęcie autora wykonane na terenie X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej; zdjęcie autora.

Teoretycznie Cesarstwo Rosyjskie było monarchią absolutną, praktycznie rządzone było przez wszechwładną biurokrację, stanowiącą oddzielna kastę społeczną, czyli mającą swoje przywileje, a obowiązki traktującą w specyficzny dla siebie sposób. Ustrój polityczno-społeczny był statyczny i stał w sprzeczności do dynamizmu gospodarczego i kulturalnego. Biurokracja imperium między innymi istniała po to, aby umożliwić karierę szlachcie, tej ubogiej jak i bogatej. Biurokracja stawała się drogą do szlachectwa, szlachectwo drogą do najwyższych urzędów. Należy bowiem pamiętać, że duża liczba szlachty (dworiaństwa) żyła w biedzie mieszkając niekiedy w jednej chałupie ze swoimi chłopami i kariera urzędnicza była dla niej jedynym sposobem na uniknięcie nędzy. Szacuje się, że w w latach 1858-1859 tylko niecałe 19 tysięcy dworian z 37 guberni wielkoruskich mogło posiadać niezależność materialną dzięki swoim majątkom ziemskim. Nawiasem mówiąc, wielkich obszarników w imperium było raptem 1400 (Richard Pipes, Rosja carów, 2012 str. 183).

Carat wiązał szlachcica z tronem, dając mu przywileje stanowe i wielkie korzyści materialne, a jednocześnie stawiając go stale wobec groźby odwetu chłopskiego i zmuszając go do ciągłego liczenia na rząd jako na jedyny czynnik zdolny zapewnić mu bezpieczeństwo. 

Józef Kossecki, Granice manipulacji, 1984, str. 103. 

Józef OIeszkiewicz: Miłosierdzie i opieka nad ubogimi cesarzowej Elżbiety; Elżbieta Romanowa (właściwie Ludwika Maria Augusta Badeńska), żona pogromcy Napoleona cara Aleksandra I; kierowanie się miłością bliźniego i hołdowanie wartościom chrześcijańskim było eksponowane w propagandzie dworu carskiego w XVIII/XIX wieku.

Posady urzędowe były również otwarte dla ludzi z gminu, jeśli przynajmniej kandydat posiadał dyplom szkoły ogólnokształcącej. Przysłowiowa była korupcja carskich urzędników spowodowana ich niskimi poborami, co zwalniało państwo z nadmiernych kosztów utrzymania całej machiny biurokratycznej. Od powstania Rusi Kijowskiej urzędnicy byli przyzwyczajeni do życia na koszt miejscowej ludności, w myśl najlepszych zasad cywilizacji turańskiej. Była to hybryda systemu pruskiego i rosyjskiego patrymonializmu, która dawała biurokracji nieograniczoną władzę, ale zarazem nie pozwalała stworzyć etosu urzędnika, niezależnego od samowoli monarchii. Z wyjątkiem sędziów i specjalistów w ministerstwach, od urzędników nie wymagano wykształcenia. Urzędnik na szczeblu kancelisty musiał tylko czytać, pisać i znać podstawy matematyki. Nie żądano od niego żadnego dyplomu ukończenia szkoły. Wdrapawszy się na najniższy szczebel służby państwowej, nie musiał już więcej popisywać się żadnymi nowymi umiejętnościami i wspinał się po drabinie kariery dzięki wysłudze lat. Urzędnika można było wyłącznie oskarżyć za zgodą przełożonego. Zgody na sądzenie urzędników udzielano rzadko z dwóch powodów. Po pierwsze, oskarżony mógł wydać zwierzchnika jeśli też brał łapówki (a przeważnie brał). Po drugie, urzędnika mianował car, a nieudolność oraz złodziejstwo urzędnika mogło źle świadczyć o przenikliwości cara, który potęgą swojego samodzierżawia uprawomocniał czynownika na urzędzie. W praktyce winnych urzędników przesuwano na inne stanowisko. Zdarzali się oczywiście wykształceni urzędnicy i sumienni, szczególnie spośród bałtyckich Niemców, ale sprawowali oni funkcje w ministerstwach i organach centralnych, ukończywszy elitarne liceum np. w Carskim Siole lub Cesarską Szkołę Prawodawstwa.

Oto rodziła się nowa klasa zawodowych urzędników administracji państwowej, w większości synów nieposiadających majątków ziemskich szlachty (tzw. raznoczyńców) […] którzy wkraczali do tej profesji dzięki wyższemu wykształceniu […]. Byli ludźmi poważnymi jak Karenin z Anny Kareniny” Tołstoja, który […] drwił a arystokratów amatorów piastujących wysokie urzędy, takich jak hrabia Wroński, kochanek Anny […]. 

Orlando Figes, Tragedia narodu, 2009, str. 60. 

Jednakże typowy czynownik ubrany w mundur wykazywał się służalczością w stosunku do zwierzchnika i chamstwem wobec petentów i otoczenia. Reprezentował on w końcu wszechwiedzącą władzę i teoretycznie działał bezinteresownie wespół z monarchą w interesie Rosji. Od 1722 roku utworzono tabele rang (czynów), których było 14, ale faktycznie ranga 11 i 13 wyszła z użycia. Jeśli w zamierzeniu Piotra I urzędnicy mieli przy awansach wykazywać się zdolnościami, to Katarzyna II aby pozyskać poparcie biurokracji/dworiaństwa dla swojego prawa do tronu, wprowadziła zwyczaj automatycznego awansu. Awans następował nie z urzędu na urząd, ale z niższej rangi do wyższej rangi, niezależnie od sprawowanej funkcji. Awans nie łączył się z zakresem wykonywanych obowiązków. Cztery najwyższe rangi w 1903 roku obejmowały 3765 urzędników i w większości opanowane były przez przedstawicieli arystokracji (ok. 70 % w 1897 roku). Aby dojść do nich trzeba było otrzymać szlachectwo od cara (Richard Pipes, Rewolucja rosyjska, 2006, str. 64-68).  Należy pamiętać, że urzędnikami państwowymi byli profesorowie uniwersytetów, czy też dajmy na to  konstruktorzy okrętów. Ci ostatni nie musieli wcale dokształcać się ani poszerzać swoich umiejętności, ponieważ wiedzieli, że pozostaną ich tak nieusuwalni na swoich stanowiskach. Miało to potem tragiczny wpływ na kondycję rosyjskiej floty w wojnie z Japonią w latach 1904-1905, co opisałem w Wojnie rosyjsko-japońskiej a nauce porównawczej o cywilizacjach  (https://blizejrzymu.pl/wojna-rosyjsko-japonska-a-nauka-porownawcza-o-cywilizacjach/).

Ucięta głowa Meduzy, moim zdaniem, najlepiej oddaje tragizm i rozkład wewnętrzny Rosji; dzieło Rubensa autor podziwiał w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu. 

Przeważnie kariera wyglądała tak, że urzędnik pochodzenia nieszlacheckiego rozpoczynał karierę od pomocnika kancelisty przy jakimś urzędzie i pracował tam od roku do 12 lat, po czym nabywał prawo do awansu do rangi 14. Szlachta dziedziczna (czyli wcześniejsze dworiaństwo) z reguły służyła rok. Urzędnik w rangach niższych przebywał trzy lata, a w wyższych cztery lata. Teoretycznie od pierwszej nominacji do rangi piątej musiało upłynąć 24 lata. Aparat urzędniczy jako zamknięta kasta liczył w 1900 roku około 225 000 ludzi, wliczając żandarmerię i policję. Generalnie władza carska reprezentowana była przez 89 gubernatorów, sprawujących swe urzędu w prowincjonalnych stolicach niczym udzielni satrapowie, którzy często nie mieli ochoty rozwiązywać problemów włościan. Jak wyznał książę Lwow, przywódca ziemstwa Tuły w latach 90-tych XIX w.:

O rejonie Tuły wiedzieliśmy mniej więcej tyle, ile o Afryce Środkowej. 

Na każdych 1000 mieszkańców imperium przypadało zaledwie czterech urzędników (w ówczesnej Francji przypadało 17,6 urzędnika na 1000). Często mieszkańcy różnych, zapomnianych przez władzę wsi widzieli tylko urzędnika kiedy przyjeżdżał po podatki, które niewiele różniły się od wymuszania drobnych haraczy. Ów proceder opisał Sałtykow-Szczedrin w Szkicach gubernianych, kiedy drobny czynownik przybył do lokalnej wsi, upraszając  wręcz włościan o datki pieniężne:

Miejcie litość nad nami, swoimi zwierzchnikami !

(Richard Pipes, Rosja carów, 2012, str. 294).

Zapraszam do następnej części rozważań o carskiej Rosji:

II. Liberalizm, samodzierżawie i carat

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up