W debacie politycznej instrumentalnie wykorzystuje się pojęcia rasizmu, tudzież antysemityzmu. Tradycyjnie poza rzucaniem na lewo i prawo sofizmatami, nikt nie zadaje sobie trudu choć pobieżnego zbadania pochodzenia tychże terminów.

Rasizm jest wytworem protestantyzmu. A protestantyzm zaserwował światu wiarę w predestynację, czyli w to, że jedni ludzie są wybrani przez Boga do zbawienia, a inni nie. Przekonanie to polegające na ekskluzywizmie dostąpienia zbawienia tylko przez wiernych wybranych przez Pana, wywodzi się z judaizmu. Cała predestynacja gromadna, szczególnie tak widoczna w kalwinizmie, stoi pod znakiem silnego wpływu judaizmu. Albowiem istota wiary mojżeszowej zasadzała się na fakcie, że każdy prawowierny Żyd niezależnie od swoich uczynków dostąpi zbawienia jako członek narodu wybranego. Innymi słowy, szeroko rozumiany protestantyzm wywodzący się z luteranizmu bazującego na chrześcijańskiej tradycji fideistycznej (mocno zakrapianej judaizmem) dał światu kalwinizm. Kalwinizm w myśl najlepszych zasad nauk zapoczątkowanych przez Lutra szukał wiary jedynie w Biblii, odrzucając w większości pisma ojców i doktorów kościoła. Przełożyło się to w końcu na poszukiwanie prawd wiary tylko w Starym Testamencie. Tamże, odnaleziono wiele wzmianek traktujących o tym, że dusza ludzka umiejscowiona jest we krwi (np. Księga Powtórzonego Prawa 12:23-25). Zatem jeśli dusza znajdowała się we krwi, a tylko wybrani przez Boga będą zbawieni a niewybrani poganie będą potępieni od urodzenia, trzeba było uchronić się przed mieszaniem się ras w imię zbawienia. W wyniku tego procesu religijno-myślowego został choćby stworzony apartheid w Republice Południowej Afryki, państwie założonym przez potomków Burów – kalwinów.

Tak można w ogólny sposób opisać korzenie rasizmu, będącego czymś obcym w tradycji cywilizacji łacińskiej (jak i u starożytnych Rzymian) i kościoła katolickiego. Dodajmy, że rasizm całkowicie obcy był również katolicyzmowi. Jednakże koncepcje nowożytnego rasizmu stworzyli dwaj filozofowie. Pierwszym był Arthur de Gobineau (1816-1882), który podkreślał dobro czystości rasowej i wyróżnił rasę białą (Ariowie), żółtą i czarną, przypisując każdej z nich szereg pozytywnych cech. Nie starał się poszczególnych ras wartościować, tylko je opisać i ciężko przypisać mu tak naprawdę szeroko rozumiane dzisiaj poglądy rasistowskie. Gobineau podkreślał jak ważna jest czystość rasy w jej harmonijnym rozwoju. Zanikiem aryjskości, czyli czystości rasy białej, według tego filozofa był rozwój demokracji, która pozwalała sprawować władzę ludziom do tego nieprzygotowanym.
Uważam, że jest to wyjątkowo niebezpieczne twierdzenie, gdyż trzymając się poglądów Gobineau, moglibyśmy wszystkich zgłupiałych polityków postrzegać jako mieszańców rasowych. Każdy polityk, któremu głupotę się udowodni (a wszak to święte prawo polityka w demokracji, aby być głupim), winien w zamian nazwać swojego krytyka rasistą…

Drugim filozofem był Houston Stewart Chamberlain (1855-1927). Czerpiąc pełnymi garściami z prac Gobineau, Chamberlain głosił nierówność ras ludzkich, przypisując im jednak znaczenie bardziej kulturowe niż biologiczne. Chamberlain wyróżnił podział na rasy: Greków, Rzymian, Żydów i Teutonów. Był także autorem opinii o zachowaniu czystości rasy teutońskiej, jako najwybitniejszej ze wszystkich i podkreślał jej nieustanną walkę z rasą żydowską. Można powiedzieć, że Chamberlain był duchowym ojcem antysemityzmu, a z kolei w pismach Gobineau żadnej antyżydowskości nie było.
Niemniej jednak pojęcie antysemityzmu, którym szafował na masową skalę niemiecki nazizm, jest całkowicie niediagnostyczne, ponieważ wyraża pejoratywny stosunek do wszystkich Semitów, czyli też do Arabów. Trzeba również pamiętać, że z antropologicznego punktu widzenia nie ma żadnej rasy semickiej. Możemy jedynie mówić o grupie językowej chamito-semickiej z pozycji filologicznej. Pamiętajmy, że reżim hitlerowski wspierał środowiska arabskie, jak choćby formacje złożone z Arabów walczących po stronie państw Osi (np. specjalne bataliony Abwehry Sonderverband 287 i 288). Z kolei wielki mufti Jerozolimy Muhammad Amin al-Husajni z honorami był podejmowany w Berlinie.

Pamiętając o tragedii i zbrodni Holokaustu oraz zagładzie Słowian i Żydów należy również mieć na uwadze, że obecnie pojęcie antysemityzmu wykorzystywane jest niezwykle instrumentalnie w polityce międzynarodowej i lokalnych wojenkach politycznych. Wszystkie strony lubują się w wyszukiwaniu i przylepianiu sobie łatki antysemity. Na ironię zakrawa fakt, że środowiska lewicowe, które często zarzucają tzw. skrajnej prawicy antysemityzm, same przemilczają fakt, iż ich guru Karol Marks (wnuk rabina) uważał, że:
Żydostwo to jest czynnik najbardziej aspołeczny.
Jakże większe zdziwienie wzbudzi wśród polskich zatwardziałych prawicowców okoliczność, iż córka Karola Marksa, Jenny, na fotografii z nim trzymała polski krzyż powstańczy w celu okazania poparcia dla Powstania Styczniowego.
Odrzucając pojęcie rasizmu nie da się jednak ukryć, że poszczególne rasy od siebie się różnią. Począwszy od drugiej połowy XIX wieku dostrzegano różnice pomiędzy rasami, cywilizacjami, kulturami, co wielu uczonych w lepszy lub gorszy sposób starało się przedstawić i usystematyzować. Wspomniani Gobineau i Chamberlein byli filozofami prowadzącymi swoje obserwacje w sposób mniej lub bardziej przypadkowy i posługiwali się uogólnieniami w sposób charakterystyczny dla filozofów. Gustave Le Bon w Psychologii rozwoju narodów próbował dopatrywać się również w poszczególnych rasach stałych cech psychologicznych, upatrując np. w zaniku moralności i samodyscypliny wśród Europejczyków zagrożenia w postaci tryumfu socjalizmu. Wielu innych badaczy znajdowało w cechach biologicznych danych ludów/narodów przyczyny ich rozwoju lub upadku.

Zwłaszcza w dzisiejszych czasach kiedy Europa stoi przed olbrzymim kryzysem własnej tożsamości, bankructwem duchowo-ideologicznym i kryzysem imigracyjnym, warto zapoznać się z podstawami konecznianizmu, który rozwijany przez polską szkołę socjocybernetyki nie stracił nic na aktualności.

1 komentarz. Zostaw komentarz
Ciekawe ujęcie tematu.