II. Wszystkie drogi prowadzą do faszyzmu.

Należy zwrócić uwagę, że faszyzm włoski był przede wszystkim kultem scentralizowanego państwa, czyli statolatrii (włoskie stato-państwo, łacińskie latria-oddawanie czci boskiej), która widoczna była także w Królestwie Prus w XIX wieku.

Dla faszyzmu państwo jest absolutem, wobec którego jednostki i grupy są czymś względnym. Jednostki i grupy dają się pomyśleć o ile „istnieją” w państwie. Państwo liberalne nie kieruje grą sił i rozwojem materialnym i duchowym zbiorowości, lecz ogranicza się do zarejestrowania wyników; państwo faszystowskie ma swoistą świadomość, swoista wolę; dlatego zwie się państwem etycznym.

(Benito Mussolini, Doktryna faszyzmu, Lwów 1935 rok, str. 44-45).

 

                 Sprawą dyskusyjną jest, czy podczas rządów Mussoliniego poziom życia w faszystowskich Włoszech uległ poprawie. Z jednej strony, na początku finansami Włoch zarządzał liberał Alberto de Stefani, państwo popierało szeroko zakrojoną prywatyzację spółek państwowych oraz modernizację przemysłu. Z drugiej jednak strony, kierowane  przez Mussoliniego Włochy poszły w nadmierną etatyzację oraz autarkie gospodarczą, nie mówiąc już o uporczywej obronie przed dewaluacją włoskiego lira, co oczywiście uderzało w eksport. Niemniej dzięki polityce prorodzinnej za rządów Mussoliniego liczba Włochów wzrosła o 10 mln (przed II wojną Włochy liczyły ok. 43 mln ludności). Jeżeli siłę przemysłu Włoch zmierzymy pod względem produkcji ton stali (tuż przed wojną), to należy przyznać, że Włochy ustępowały w zasadzie wszystkim państwom europejskim (z Czechosłowacją i Belgią włącznie), chociaż wyprzedzały Hiszpanię i Polskę.  Katastrofą da włoskiego faszyzmu było wejście na drogę imperialną, które to działanie osłabiło pozycję samych Włoch na arenie międzynarodowej oraz okazało się także zgubne dla gospodarki.

Trafnie podsumował to Roman Dmowski:

Jednocześnie faszyzm, łączący się z potężnym ruchem ideowym, podnoszącym w duszy włoskiej poczucie wartości dziejowej narodu włoskiego, budzący szlachetną dumę i wielkie aspiracje narodowe postawił w polityce zewnętrznej wielkie cele, przez co ogromnie podniósł energię i wzmocnił zwartość narodu […]. To zmusiło państwo włoskie do przygotowań militarnych, zbyt kosztownych na jego obecne środki, przygotowań, których Włochy w swym położeniu geograficznym w takiej mierze nie potrzebowały. To znów się fatalnie odbiło na budżecie państwa.

(Roman Dmowski, Świat powojenny i Polska, Wybór Pism, tom 2, 2015, str. 469).

Powinniśmy się pochylić także nad samym znaczeniem  słowa faszyzm. Termin ten  może tak naprawdę oznaczać ideę jedności.  Albowiem, współcześni utożsamiali słowo faszyzm także z faszyną służącą do regulowania rzek. Wedle ówczesnego hasła faszystowskiego: każdy patyczek można złamać, ale wiązki są tak silne, że można nimi regulować rzeki. W słowie faszyzm tkwiło pojęcie jedności, ponieważ  każdy faszysta  jest tym patyczkiem, który łatwo złamać, ale jako część wiązki faszyny tworzy siłę nie do złamania. Należy zatem podkreślić pokrewieństwo między jednością/solidarnością a faszyzmem, i zadać sobie pytanie, czy tłumaczona na język polski Narodowa Partia Faszystowska nie powinna być przetłumaczona jako Narodowa Partia Jedności. Gwoli ciekawości, do takowego wniosku doszedł Józef Kossecki, który na początku Stanu Wojennego chciał opublikować artykuł w Nowych Drogach, o pokrewieństwie ideowym faszyzmu i solidarności (you tube: Kossecki, SPP 01. Społeczne procesy poznawcze – wprowadzenie).
Z kolei w samej doktrynie faszyzmu mowa jest o tym, iż jego symbolem jest pęk rózeg liktorskich (łac. fasci) , symbol jedności, siły, sprawiedliwości. Podkreślmy, że terminy jak faszyzm, socjalizm (łac. societas – wspólnota), jedność (ewentualnie solidarność), mają tak naprawdę te same znaczenie, tylko potem przekształcono je w stereotypy.

Na bazie socjoznaczeń charakterystycznych dla danej cywilizacji powstają stereotypy – jako słowa-klucze, które obok elementów poznawczych (najczęściej zawężonych) zawierają silne, wręcz dominujące, elementy oceniająco-decyzyjne. W masowym procesie społecznej wymiany informacji wypierają one pojęcia związane z tymi samymi słowami-kluczami […] . Ewolucja społecznego procesu przetwarzania i upowszechniania informacji przebiega w ten sposób, że stereotypy charakterystyczne dla danej cywilizacji najpierw dominują, a następnie wypierają i zastępują pojęcia. Często też bywa tak, że stereotypy od razu powstają zamiast pojęć.

(Kossecki, Podstawy nowoczesnej nauki porównawczej o cywilizacjach, 2002, . s 132).

Faszyzmem chłostano się już w latach 30-tych XX wieku, vide samokrytyka Grigorija Zinowjewa wygłoszona na własnym procesie w 1936, przyznającego się, że przez trockizm doszedł do faszyzmu. Jednakże, rozpowszechnianie na masową skalę negatywnego stereotypu faszyzmu rozpoczęło się w 1941 roku,  kiedy nazistowskie Niemcy napadły na Związek Radziecki. Oba totalitaryzmy będące wcześniej w ścisłym sojuszu zaczęły się zwalczać.  Zaistniała wówczas konieczność dyskredytacji przeciwnika w ramach prowadzonej wojny informacyjnej. Politrucy, kierujący pracą polityczno-wychowawczą w pododdziałach Armii Czerwone, dzielili wcześniej socjalizm na rodzimy– internacjonalistyczny (nie mający, tak naprawdę z internacjonalizmem wiele wspólnego, a skrywający pod swoją czerwoną szatą rosyjski nacjonalizm) oraz na narodowy socjalizm, który promowała niemiecka partia robotnicza. Z chwilą niemieckiej agresji nie można było mówić już o niemieckim nazizmie, ponieważ istniało niebezpieczeństwo jego konotacji z narodowym socjalizmem, a przecież z przyczyn propagandowych,  nie mogło dojść do walki między dwoma socjalizmami. Podtrzymywanie takowego przekazu groziło trudnymi do przewidzenia skutkami, zatem zaczęto używać negatywnego stereotypu faszyzmu. Było to o tyle ułatwione, gdyż w stalinowskiej Rosji jako cywilizacji turańskiej pojęcie prawdy jest zastępowane przez stereotyp, który oznacza zgodność informacji z nakazem władzy, co ułatwiło proces kodowania informacji w radzieckim społeczeństwie, w celu przypisania hitlerowskiemu totalitaryzmowi nazwy faszyzmu.

Kończąc rozważania na temat włoskiego faszyzmu warto pamiętać, że Benito Mussolini był wpierw politycznym przeciwnikiem Adolfa Hitlera. Na konferencji w Isola Bella w kwietniu 1935 roku wystąpił jako obrońca niepodległości Austrii i pragnął wspólnej polityki mocarstw zachodnich przeciwko Niemcom. Włoskie dywizje stanęły wówczas na przełęczy Brenner (przełęcz alpejska na granicy Austrii i Włoch), a konflikt włosko-niemiecki stał się całkowicie realny. Napięcie na linii Berlin – Rzym zostało wtedy zażegnane przez dyplomację brytyjską (prowadzącą własną tajną grę międzynarodową), która zezwoliła w tym okresie Hitlerowi na remilitaryzację III Rzeczy. Dopiero podbój Abisynii przez Włochy w latach 1935-1936 spowodował potępienie ich przez całą międzynarodową opinię publiczną, co wykorzystały Niemcy dążąc do zbliżenia ze Zjednoczonym Królestwem Włoch. Od roku 1938 pod wpływem hitleryzmu włoski faszyzm zaczyna się przekształcać w kierunku szowinizmu i rasizmu, czego przykładem było przejęcie tzw. ustaw norymberskich. Same zresztą ustawy do warunków włoskich za bardzo nie pasowały, gdyż populacja Żydów była nieliczna, świetnie zasymilowana, a wielu Żydów pozostawało prominentnymi działaczami partii faszystowskiej.
Uważam, że jedną z trafniejszych analiz faszyzmu włoskiego dokonał Feliks Koneczny w języku nauki porównawczej o cywilizacjach:

 […] Stał się najpopularniejszym mężem stanu Europy (tj. Mussolini), wprost ulubieńcem wszystkich pragnących wolności myśli i pracy a tęskniących do moralności w życiu publicznym. […] Wnet okazało się, że jego państwo korporacyjne polega na statolatrii i mieści w sobie nie jedną domieszkę bizantynizmu, a osnute jest na metodzie bezwzględnej jednostajności. […] Akcentowano łacińskość ze względów politycznych „impero romano”, ale zabrano się do tej roboty metodą bizantyjską.
Dbał wielce o oświatę, zależało mu tedy na podniesieniu poziomu nauczycieli wiejskich. Jakiż obmyślił na to środek ? W rozmowie z członkiem akademii francuskiej przebywającym w Rzymie [….] powiedział o nauczycielach: Zamierzam dać im mundur, żeby im lepiej przypominał ich obowiązki”. Obmyślił też nader prosty środek przeciw wyludnianiu się wsi: trzeba pozwolenia, żeby móc udać się do miasta; pod miastami stoją straże nie puszczające chłopów […]. Szczegóły tego rodzaju poświadczają ogólne wrażenie statolatrycznego aprioryzmu Mussoliniego. Powstrzymał statolatrię socjalistyczną, zastępując ją bizantyjską.

(Feliks Koneczny, Cywilizacja bizantyjska, 1973, str. 391). 

Rysunek z 1936 roku przedstawiający Wilczycę Kapitolińską karmiącą światowych dyktatorów.
Zdjęcia wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up