Inaczej rzecz się miała w państwie carów, gdzie mieszanina elementów cywilizacji bizantyjskiej, turańskiej, (na elementy żydowskiej cywilizacji przyjdzie czas pod rządami Lenina) wypaczyła założenia marksizmu. Nadano mu ideologiczno-dogmatyczną szatę bez oglądania się na istniejący kontekst społeczny i wykluczając jakąkolwiek demokrację wewnątrzpartyjną. W myśl najlepszych zasad bizantyjskiej i turańskiej organizacji społecznej tylko kierownictwo partyjne, czy to w odsłonie leninizmu, czy stalinizmu, mogło interpretować nauki Karola Marksa wedle własnego uznania. Posiłkowana zmodyfikowanym do własnych potrzeb marksizmem, nowa władza bolszewicka zastąpiła carat przejmując całkowitą i bezwzględną kontrolę nad społeczeństwami zamieszkującymi imperium. Jednakże rewolucja rosyjska wybuchła ze swą siłą dlatego, ponieważ miała za swego orędownika upodlonego i wyzyskiwanego od pokoleń wielkoruskiego chłopa. Zmutowana ideologia marksistowska była tylko dopełnieniem choroby jaka toczyła państwo carów i musiała doprowadzić do jego rozkładu. Barbarzyństwo rewolucji rosyjskiej nie było tyle wynikiem wypaczenia pierwotnych założeń marksizmu, ale rezultatem uwarunkowań kulturowych. A najlepszym przykładem takiego uwarunkowania kulturowego było relatywne zacofanie i okrucieństwo carskiej wsi. Rosja na początku XX wieku pozostawała w dalszym ciągu państwem rolniczym, liczącym 130 milionów mieszkańców, z czego około 80 procent ludności można było przypisać do klasy włościańskiej (podając za Richardem Pipesem, Rewolucja rosyjska, 2006, str. 95-126). Należy wziąć pod uwagę, że nie wszyscy utrzymywali się z samej pracy na roli, ponieważ część chłopów znajdowała zatrudnienie w rozwijającym się przemyśle oraz zajmowała się podupadającą już wtedy wytwórczością chałupniczą. Mieszkanki wsi trudniły się także w miastach, dodajmy na dużą skalę, prostytucją. Państwo Romanowów borykało się z gwałtownym wzrostem liczby chłopów, dla których nie było zatrudnienia. Z podobnymi problemami demograficznymi, choć na nieco mniejszą skalę, stykały się również inne kraje europejskie, ale tam wentylem bezpieczeństwa była emigracja zamorska i rozwój przemysłu. Przemysł rosyjski, z jednej strony gwałtownie rozwijający się w tym okresie, z drugiej strony stosunkowo nie tak potężny względem swych europejskich odpowiedników z powodu późniejszego rozpoczęcia procesu industrializacji, nie był w stanie zapewnić pracy wszystkim jej potrzebującym. Lata 1890-1900 to niesamowite przyspieszenie gospodarcze imperium carów, dzięki mądrej polityce prowadzonej przez przez Siergieja Wittego, kiedy produkcja surówki żelaza wzrosła o ponad 230 procent ! (Józef Kossecki, Gry interesów i sił w historii, 1981, str. 163). Gwoli porównania, w przededniu I wojny światowej Rosja produkowała 4231 tys. ton stali (dla porównania Francja 4687 tys. ton, Niemcy 17 147 tys. ton). W 1900 roku w przemyśle pracowało ok. 2,2 miliony ludzi (z tego połowę stanowili robotnicy fabryczni), i jak się zakłada, co roku ta gałąź gospodarki mogła dać pracę dodatkowo około 300 000 chłopów. Tymczasem na rosyjskiej wsi przybywało co roku około miliona nowych dusz, które trzeba było wyżywić. A paradoksalnie olbrzymie imperium cierpiało na głód ziemi. Na 15 milionów kilometrów kwadratowych europejskiej części Rosji i Syberii zaledwie 2 miliony nadawały się pod uprawę, a 1 milion mógł służyć za pastwiska. Innymi słowy, w ojczyźnie Wielkorusów tylko co piąty kilometr kwadratowy nadawał się do uprawy. Pipes, Rewolucja rosyjska, str. 106. Emigracja również nie wchodziła w grę, gdyż specyfika życia społecznego carskiej wsi zabiła umiejętność indywidualnego działania, tak potrzebnego przecież do tak dalekosiężnej zmiany, jak daleka podróż i przemiana swego dotychczasowego stylu życia. Dodatkowym czynnikiem hamującym emigrację było przysłowiowe już ograniczenie rosyjskiego chłopa i jego niewielka wiedza o innym świecie, który składał się dla niego z Niemców i bisurmanów. Za to na masową skalę emigrowali z Rosji jedynie Polacy i Żydzi. Warto pamiętać, że w 1861 roku dekretem cara Aleksandra II zniesiono w Rosji pańszczyznę. Dotychczasowym właścicielom ziemskim zabrano około jednej trzeciej gruntów ornych, które przekazano wspólnotom gminnym (tzw. obszczinom). W centralnej Rosji, gdzie nie było tradycji indywidualnej uprawy ziemi, tytuł własności nadano gminie, a nie indywidualnym gospodarstwom. Rząd zadatkował właścicielom ziemskim odszkodowanie w imieniu chłopów, którzy to chłopi musieli oddać państwu około 80 procent należności w ciągu 49 lat (Richard Pipes, Rosja carów, 2012, str. 169). Pastwiska i lasy pozostawiono w rękach ziemiaństwa, a za korzystanie z nich gminy chłopskie musiały im płacić. W 1910 roku w europejskiej części Rosji do chłopów, czy też wspólnot gminnych, należało 151 mln hektarów, a 14 mln hektarów stanowiło własność ziemian (Pipes, Rewolucja rosyjska, str. 103). Reforma rolna była wymuszona postępującym zacofaniem domeny Romanowów, co uwidoczniła przegrana przez Rosję wojna krymska. Jednakże wspomniana reforma zamiast wyleczyć chorujące już państwo, spowodowała jego dalszą agonię. Niedostatek plonów jakie uzyskiwano z gruntów ornych centralnych guberni oraz wyjątkowy przyrost naturalny, zmuszał chłopów do wydzierżawienia dodatkowej ziem od lokalnego dziedzica. Aby wydzierżawić ziemię chłopi zadłużali się u lichwiarzy i w bankach rolnych, popadając w jeszcze większe długi. Gdy po 1896 roku koniunktura międzynarodowa spowodowała wzrost cen zbóż, lokalni ziemianie zabierali chłopom dzierżawione grunty lub dzierżawili je po jeszcze wyższych cenach. Częstokroć także opłata dzierżawna, której i tak mużyk nie mógł podołać, zamieniana była na odpracowanie dzierżawy na gruntach dziedzica (tzw. otrabotka). Zatem był to tak naprawdę powrót do zniesionej pańszczyzny. Nieskuteczność reformy przełożyła się na niezadowolenie chłopów z centralnych guberni, którzy wzięli już aktywny udział w rewolucji z 1905 roku. Starając się ratować sytuację rząd anulował w 1907 roku opłaty wykupowe, niemniej jak pokazały późniejsze wypadki, stało się to za późno. Albowiem jak mówiło mądre porzekadło: W Rosji niebezpiecznie jest przeprowadzać reformy, ale gorzej nie doprowadzić ich na czas do końca. Pomijając indywidualne przypadki oraz lepiej rozwinięte rolniczo peryferyjne tereny imperium (część nadbałtycka, północny Kaukaz, czy obfity w czarnoziem Kubań), centralne gubernie przedstawiały obraz rolniczego zacofania. Duży wpływ miał na to sam klimat, niesprzyjający rolnictwu poprzez niezwykle krótki okres wegetacji. Podczas gdy w Europie Zachodniej okres wegetacyjny wynosił on od ośmiu do dziewięciu miesięcy, w centralnej Rosji był znacznie krótszy. W tajdze, wokół Nowogrodu i Petersburga trwa on zaledwie cztery miesiące w roku (od połowy maja do połowy września). W regionie centralnym, wokół Moskwy wynosi pięć i pół miesiąca (od połowy kwietnia do końca września). Na stepie trwa sześć miesięcy. Poza tym okresem nie sposób prowadzić prac rolnych, ponieważ ziemia jest twarda jak kamień i pokryta grubym kożuchem śniegu. Pipes, Rosja carów, str. 6. W Europie Zachodniej, statystycznie w połowie XIX wieku na jedno zasiane ziarno można było zebrać od sześciu do siedmiu ziaren w czasie żniw (w Anglii nawet 10). Tymczasem w Rosji plony wahały się na poziomie 1:2 w czasach nieurodzaju, do 1:5 w czasach urodzaju. Pozwalało to zażegnać widmo głodu, ale wykluczało wypracowanie stałej nadwyżki żywności pozwalającej na zajęcie się ludności innym czynnościami niż produkcja żywności. Słowem niskie plony zawsze przekładały się na niedorozwój przemysłu, handlu i transportu (Pipes, str. 6-8). Na terenach peryferyjnych wykształciła się gospodarka rynkowa (na terenach nadbałtyckim pańszczyznę zlikwidowano już w 1817 roku) i lokalni gospodarze stosunkowo nieźle sobie radzili sprzedając wyprodukowane płody rolne na potrzeby rynku lokalnego, a nawet zagranicznego. Tam można było spotkać porządnie ubranego, dumnego i dobrze odżywionego włościanina. Natomiast w guberniach centralnych, gdzie głównie na wsiach kwitła naturalna wymiana handlowa, chłopi byli z reguły niedożywieni i cierpieli nędzę. To właśnie te centralne regiony Rosji stały się później bastionami rewolucji. Prócz nieprzyjaznego klimatu, z ogólnym zacofaniem carskiej wsi szło w parze zapóźnienie technologiczne. Najlepszym tego przykładem było używanie na początku XX wieku w centralnej Rosji lekkiego, drewniany pługa, ciągniętego przez jednego konia lub parę wołów. Był on mniej efektywny niż używany na zachodzie żelazny pług, zaprzężony w cztery do sześciu koni. Wynikiem tego była mniej intensywna uprawa roli. Nowoczesny płodozmian wprowadzony w Europie już w XVIII wieku, czyli uprawa roślin korzeniowych na przemian ze zbożami, był również w Rosji nieznany. Ekstensywna uprawa roli wykorzystywała nadal trójpolówkę z ograniczoną wielkością gruntów ugorowanych, co powodowało ograniczenie zwierząt hodowlanych (źródło nawozu) i tym samym niedostatek pastwisk. Pod koniec stulecia jedno na trzy chłopskie gospodarstwa nie miało nawet konia (Orlando Figes, Tragedia narodu, 2009, str. 128). Zapóźnienie technologiczne, pomijając inercję państwa, które wolało rozwijać przemysł niż wdrożyć na szerszą skalę programy rozwoju wsi, spowodowane było także niechęcią rosyjskiego chłopa do jakiegokolwiek eksperymentowania i rozwijania uprawy. Najważniejszym tego powodem była krótkość okresu wegetacji oraz ciężkie doświadczenia pańszczyzny. Mużyk był zmuszony do nadludzkiego wysiłku pomiędzy kwietniem a wrześniem, zwłaszcza w sierpniu, kiedy trzeba było zebrać plony i zasiać oziminę. Ponadto chłop centralnych guberni musiał czasem odpracować nawet sześć dni w tygodniu w ramach pańszczyzny (choć przeważnie pańszczyzna była mniejsza), orząc częstokroć pański grunt w dzień, a swój w nocy ! Doświadczenia te odcisnęły swe piętno na psychice pokoleń rosyjskich chłopów (zwłaszcza z centralnych guberni) i zabiło w większości z nich chęć innowacji. Albowiem, każdy nieudany eksperyment z uprawą taką czy inną groził śmiercią głodową. Jeśli nawet lokalny ziemianin, kierowany chęcią polepszenia doli włościan, nakłaniał ich do zwiększenia wydajności plonów poprzez intensyfikację roli (np. poprzez oranie o cal głębiej), spotykał się ze zniechęceniem i nieufnością (Richard Pipes, Rosja carów, 2006, str. 147). Warunki pracy wytworzyły w psychice wielkoruskiego chłopa fatalizm. Przejawiał się tym, że chłop godził się ze swoim ciężkim losem, ale zarazem wyzbywał się wszelkiej odpowiedzialności, a swe błędy i zaniechania kładł na karb „woli Bożej”. Należy podkreślić, że chłop rosyjski był całkowicie odizolowany od rosyjskiego państwa. Życie wiejskie regulowało zgromadzenie starszych zwane mirem. Mir wyznaczał podatki, rozdzielał ziemię uprawną pomiędzy gospodarstwa, organizował święta, rozsądzał drobne spory. Cały świat chłopa rosyjskiego to był mir, gdyż przeciętny włościanin żyjący na wsi rzadko wykraczał poza ramy własnej wioski, czy pobliski targ i majątek dziedzica. Można powiedzieć, że mir był światem i wszechświatem. Jak brzmiało ówczesne przysłowie: Nie ma większego ponad mir. Członkowie miru rekrutowali się ze starszych (bolszaków), będących głowami gospodarstw. Władza starszego nad pozostałymi członkami swego gospodarstwa była absolutna, włącznie z prawem seksualnego wykorzystywania synowych pod nieobecność męża. Organizacja życia wsi przypominała obóz koczowników (gen turański), przyzwyczajając chłopa do rządów autorytarnych i braku norm prawnych. Dodajmy, że całe mienie gospodarcze było wspólne, tak samo jak ziemia, która nie należała do chłopa, ale do wspólnoty gminnej (kierowanej przez mir) i była przez nią rozdzielona pomiędzy gospodarstwa w okresach co pięć, dziesięć lat. Nie było mowy o dziedziczeniu ziemi, która wracała do gminy i z powrotem była przez nią dzielona. Majątek ruchomy ulegał podziałowi równo pośród wszystkich spadkobierców, co zapobiegało jego kumulacji i zabijało pojęcie prawa własności. Próbowały temu przeciwdziałać rozpoczęte w 1906 roku reformy ministra spraw wewnętrznych Piotra Stołypina. Miały one na celu przekształcenie chłopskich gospodarstw domowych w prywatną własność bolszaka, aby mógł przekazywać majątek najstarszemu synowi. Zostały jednak przeprowadzone za późno. Nienauczony jakże pozytywnego wpływu zasad własności prywatnej rosyjski chłop, nigdy nie stał się podporą reżimu, tak jak jego francuski odpowiednik po rewolucji w 1789 roku. Słusznie zauważył Siergiej Witte (premier Rosji w latach 1905-1906), że: Stosunki prawne między chłopami regulują nie precyzyjne prawa pisane, lecz obyczaj, którego nikt nie zna. Chłopi często nie rozumieli, że muszą płacić za użytkowanie lasów i pastwisk obszarnikom, z których w czasie pańszczyzny korzystali bezpłatnie. Włościanin rozumiał, że ziemia stała się jego własnością, ponieważ pracował na niej swoimi rękami, nie respektując w skrytości ducha praw własności ziemian tylko na podstawie jakiegoś świstka papieru. Wieśniacy zwykli mawiać, my należymy do was (czyli do dziedzica), ale ziemia do nas. Wśród ludu panowało przekonanie, że cała ziemia uprawna będzie na nowo rozdzielona i car batiuszka już dawno to postanowił, jednakże źli urzędnicy cały czas wstrzymują podział. Ilekroć lokalny właściciel ziemski otrzymał dokument urzędowy np. z żądaniem z podaniem jakieś informacji statystycznej w sprawie bydła, lokalni chłopi zwoływali wiec i mówili, że to na pewno dokument w sprawie podziału ziemi. W rezultacie wieś rosyjska była nieustannie zmobilizowana do ataku na prywatne majątki ziemskie, nie należące do wspólnot. Rewolucja rosyjska nie będzie skierowana przeciwko carowi i despotyzmowi, ale przeciwko własności ziemskiej, miał proroczo przewidzieć Lew Tołstoj (Pipes, Rosja carów, str. 159). Bolszewicki plakat propagandowy (domena publiczna).Zastanawiając się nad przyczyną wybuchu rewolucji w 1917 roku w Imperium Rosyjskim, nie należy oczywiście kłaść wszystkiego na karb ideologii marksistowskiej, która powstała w oparciu o normy etyczne właściwe cywilizacji łacińskiej. Wypracowane już wówczas przez państwa zachodniej Europy mechanizmy społeczno-administracyjne pozwoliły w sposób pokojowy rozładować napięcia ekonomiczne wśród tamtejszych społeczeństw. Marksizm przybrał formę socjaldemokracji opierającej się o parlamentarne, demokratyczne metody walki politycznej.

Zdjęcia wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
