Sytuacja wewnętrzna we Francji stała w pewnym momencie pod znakiem buntu tzw. żółtych kamizelek, który był niczym innym, jak buntem klasy średniej. Klasy obciążonej niemiłosiernie podatkami na rzecz tuczącej się jej kosztem biurokracji państwowej, będącej nieodłączną cechą tzw. liberalnej demokracji.
Liberalna demokracja jest narzędziem do utrzymania steru władzy poprzez elity państwowe będące w ścisłym sojuszu z wielkim kapitałem. Ów sojusz ma się świetnie i wysysa życiodajne soki z szeroko rozumianej klasy średniej, w której skład wchodzą: właściciel kantoru, wykwalifikowany robotnik, informatyk lub monter sprzętu AGD itd.

Moim zdaniem, najlepszą charakterystyką przedstawiciela klasy średniej jest to, że działa on ekonomicznie niezależnie od państwa. Usposabia to nieraz wrogo wobec niego owe państwo, które w unijnym modelu gospodarczo – ekonomicznym stara się być największym organizatorem życia ekonomicznego. W jaki sposób owe państwo to czyni? … ano zwiększając szeregi obsługującej to państwo biurokracji, jałowej, niepotrzebnej i nieefektywnej. Oczywiście zwiększanie szarej masy urzędniczej jest również krótkotrwałe, gdyż żadnego państwa nie stać na zapewnienie godziwych zarobków dołom owej drabiny urzędniczej, na które to doły spada zresztą największy ciężar obsługi niepotrzebnych i zgoła idiotycznych nowych legislacji bez których owa biurokracja żyć nie może. Powoduje to bunt urzędników najniższych szczebli, upodlonych niższymi zarobkami i widzących idiotyzm w bezliku nakładanych nań nowych obowiązków. Większość z nich naprawdę stara się być administratorami, czyli osobami rozwiązującymi problemy obywateli, co schizofreniczna struktura każdej biurokracji właściwej państwom członkowskim UE im uniemożliwia. Doły biurokratyczne się czasem buntują, jak choćby strajkujący w Polsce w 2018 roku policjanci, którzy oprócz żądań podwyższenia uposażenia, chcieli likwidacji różnych biurokratycznych fetyszy (np. ukochane przez każdą biurokrację statystyki). Policjanci rzeczywiście pragną chronić i służyć obywatelom, aby wreszcie poczuć się policjantami, a nie biurokratami w policyjnych mundurach. Ma się rozumieć, że podobne, oddolne ruchy urzędników są nie na rękę wierchuszce biurokratycznej, która w sojuszu z politykami opływa w profity, a swoje otoczenie postrzega swoistym idealizmem epistemologicznym, sprowadzającym się do mniemania, że tworzone przez siebie raporty wiernie opisują rzeczywistość.

I nie jest to tylko problem Polski, czy Francji, ale całej bizantyjskiej struktury UE, której luminarze świetnie żyją dzięki stworzonej dla nich biurokratycznej strukturze. Owa struktura daje im wspaniałe synekury, które w normalnych, zdrowych stosunkach ekonomicznych, opierających na własnych zdolnościach i wykształceniu, byłyby nieosiągalne, np. cassus Pana Martina Schultza jako przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Rozdzielanie synekur osobom niekompetentnym za publiczne pieniądze jest immanentną cechą tego chorego tworu jakim jest demokracja liberalna.
A kto jeszcze czerpie profity z jej egzystencji? Oczywiście wielki kapitał, oligarchia przemysłowa i bankowa, działająca w ścisłym sojuszu z państwową oligarchią biurokratyczną, której politycy są tylko tak naprawdę wykonawcami poleceń. Różnymi zabiegami propagandowymi opisane wyżej grupy interesu starają się przykryć mechanizmy i cele własnej współpracy (np. ekologia, tolerancja wobec innych kultur, akceptacja imigracji itd.). Pysznym tego przykładem niech będzie próba zmuszenia pracujących Francuzów do kupna drogich samochodów z napędem elektrycznym w celu ochrony środowiska i troski o naszą planetę. Każdy kto jest ciekaw niech sprawdzi najpierw, kto te samochody produkuje.
To wielki kapitał stymuluje biegunkę prawną, która leży w jego interesie, a bezlik przepisów skutecznie powstrzymuje rozrost średniego biznesu, mogącego zagrozić jego interesom w przyszłości. Ale to nie wszystko. Wszystko to dzieje się w myśl ideologii wolnomularsko -liberalnej, która przyjęła teraz nazwę tzw. wartości europejskich, jak: absolutna wolność sumienia, nikomu nie narzuca się żadnych dogmatów, ludzie mają być wolni pod względem myśli i sumienia … itd. Ergo, można to sprowadzić do przekazu: że wszystko jest dozwolone i zabrania się czegokolwiek zabraniać…
Wszystko to brzmi pięknie i ujmująco, jednakże jak zagłębić się w prawdziwą treść owej ideologii, ów pyszny tort zaczyna być zjełczały. Podając za Magdaleną Ziętek-Wielomską (you tube: DIP 06: Ideologia lóż masońskich);
immanentną cechą ideologii wolnomularsko-liberalnej jest humanitaryzm (nie mylić z humanizmem), który jest niejako podporą liberalizmu. Wspomniany humanitaryzm, podobnie jak katolicyzm, składa się z dogmatów, a jednym z nich jest naturalizm. Naturalizm to twierdzenie, że człowiek jest częścią natury w znaczeniu przyrody i na gruncie naturalizmu neguje się możliwość poznania czegokolwiek, co wykracza poza przyrodę. A wszystko co wykracza poza życie przyrodnicze jest dla nas nieuchwytne empirycznie i tym samym niemożliwością jest choć częściowe zrozumienie samego Boga za pomocą rozumu. Jest to bardzo zbliżone to tradycji fideistycznej zwalczanej na łonie kościoła katolickiego. W opozycji do fideizmu stoi tomizm, gdyż św. Tomasz z Akwinu uważał, że wierny dzięki własnemu wysiłkowi intelektualnemu może jak najbardziej objąć częściowo Boga swoim rozumem. Prawowierny katolik, posiadający duszę (czyli własne poczucie personalizmu), musi myśleć ! A owo założenie jest niczym litania do szatana dla wielu prawowiernych liberałów/masonów, którzy chcą myśleć za ogół wyzutego z poczucia personalizmu społeczeństwa.

Jedną z cech humanitaryzmu jest naturalizm sentymentalny, którego twórcą był Jan Jakub Rousseau. Ów naturalizm sentymentalny opiera się na koncepcji, że przyrodzona dobroć człowieka została zniszczona przez cywilizację, a wszelki rozwój społeczny, wychowanie, socjalizacja człowieka i jego rozwój intelektualno-duchowy, tak ważny dla Antyku i cywilizacji łacińskiej, jest ślepą uliczką. Humanitaryzm skupiający w swoim sztafażu intelektualnym wszelkie odgałęzienia naturalizmu wychodzi w swej trosce naprzeciw całej ludzkości, aby uwolnić ją od trudów życia. W celu uwolnienia całej ludzkości także od trudów myślenia i samokształcenia się, należy powierzyć władzę mędrcom-politykom (tzw. liberalizm paternalistyczny), którzy z racji swojej wyższości moralnej pokierują ciemny lud ku lepszej przyszłości.
Dodajmy, że wszystko to zapodawane jest w subtelnym opakowaniu, bo nikt nie powie wprost młodemu człowiekowi, że ma się nie uczyć, bo byłaby to zbrodnia. Więc zwalczając tą zbrodnię, młody człowiek ma skończyć studia dające tylko ułudę wyższego wykształcenia, na które ma się dostać najlepiej bez egzaminów, w ramach budowy egalitarnego społeczeństwa powszechnej szczęśliwości. Masy przyszłych urzędników są szkolone na tzw. studiach (jak choćby kierunek: europeistyka) np. tylko pod kątem przydatności do obsługi meandrów prawa unijnego. A co poczną zawodowo miliony urzędników, gdy unijna struktura biurokratyczna rozpadnie się i znajomość kolejnych dyrektyw nie będzie potrzebna ?
W społeczeństwie zbiurokratyzowanym (cywilizacja bizantyjska) obywatel jest oduczony samodzielnego myślenia i ogólnej postawy obywatelskiej, ponieważ wszystkim kieruje uzbrojona w biurokratyczny aparat kontroli władza. Tym samym ogół ludzkości zostanie zwolniony od myślenia i odpowiedzialności, w zamian za wypełnianie dyrektyw kolejnych autorytetów moralnych, które mają na celu dobro tychże ludzi. Dodajmy, dobro rozumiane na swoją modłę.

Dlatego też środowiska liberalne (z których wywodzi się tak naprawdę skrajna lewica) tak nienawidzą kościoła katolickiego, jako ostatniej przeszkody w walce o przysłowiowy rząd dusz. Kościół (sam obecnie rozdarty ideologicznie i słaby intelektualnie) jeśli będzie wymagał od swych wiernych aby używali własnego umysłu według najlepszych wskazówek św. Tomasza z Akwinu, jest przeszkodą w budowie owego państwa totalitarnego powszechnej szczęśliwości. Katolicyzm będący jeszcze powiernikiem grecko-rzymskich ideałów wychowania opartych na ascezie, wstrzemięźliwości, tudzież pewnej dzielności i twardości charakteru, stoi w sprzeczności wobec naturalizmu. Dlaczego ? Ponieważ naturalizm przejawia się propagowaniem szczęścia jako wyniku dogadzania sobie w sposób iście naturalistyczny własnym popędom.
Dzięki temu powstanie społeczeństwo odcięte od tradycji i rodziny i łatwiejsze tym samym do manipulowania (wszak zamiłowanie do tradycji pachnie faszyzmem). Oduczone myślenia, które to myślenie pozostanie w gestii panującej kasty urzędniczej oraz pozbawione wolności ekonomicznej, ponieważ nowe superpaństwo będzie największym organizatorem życia ekonomicznego. Co więcej, nowe społeczeństwo za pomocą seksualności i konsumpcjonizmu będzie uzależnione od produktów dostarczanych przez wielki przemysł wspierający biurokrację. Społeczeństwo konsumpcyjne, oduczone krytycznego myślenia wobec otaczającej go rzeczywistości, będzie zarazem oduczone ascezy i wstrzemięźliwości na skutek sterowanej odgórnie edukacji, przemysłu rozrywkowego i środków masowego przekazu. Nadmierna seksualizacja młodzieży wykonywana w imieniu walki z zabobonem, totalitaryzmem kościoła i ogólnie rozumianym patriarchalizmem (czego przykładem jest małżeństwo monogamiczne), ma rozleniwić je i zniszczyć ewentualne zalążki kultury czynu. A wszelka kultura czynu, czyli własnego personalizmu, jest niebezpieczna dla każdego państwa totalitarnego.
Ma zostać stworzony istny raj dla wierchuszki masonerii, oligarchii przemysłowej i biurokratycznej oraz śmietanki politycznej, która w tym nowym tworze społeczno-politycznym będzie kastą nadrzędną nad rzeszą pariasów. Wrogiem tego raju są również wszelkie zalążki nacjonalizmów (nie ma nacjonalizmu bez poszanowania tradycji), które ówczesne liberalne elity europejskie starają się zniszczyć używając wypracowanych już stereotypów jak nazizm, faszyzm, antysemityzm, itd. Wywołanie kryzysu migracyjnego miało również między innymi na celu stępienie ostrza europejskich nacjonalizmów, jednakże moim zdaniem tylko przyspieszyło bunt spauperyzowanej klasy średniej, zmuszonej do noszenia przyciasnego gorsetu multikulturalizmu. Na dłuższą metę system ekonomiczny propagowany obecnie w UE jest nie do utrzymania kosztem pracującej klasy średniej, pracującej na biurokrację, imigrantów i dojonej przez wielki kapitał. Pytanie pozostaje otwarte, czy osłabione społeczeństwa europejskie znajdą siłę aby przeciwstawić się temu wyzyskowi ? I kiedy ją znajdą ?

2 komentarze. Zostaw komentarz
Świetne opracowanie.
Dziękuję za miłe słowa i przepraszam, że tak późno reaguje, ale miałem zawirowania z blogiem.