I. Rewolucja francuska-kiedy szlachta i podatki stają się ciężarem

Pomijając tło intelektualne epoki oraz polityczne osłabienie Królestwa Francji na arenie międzynarodowej, paliwem Wielkiej Rewolucji były przede wszystkim dwa czynniki. Pierwszym było upośledzenie podatkowe chłopstwa, drugim zaś pragnienie reformy państwa ze strony rosnącej w siłę burżuazji. Ogólna sytuacja Francji nie była wówczas zła. Pomimo kilku przegranych wojen monarchia Burbonów należała w XVIII stuleciu do czołówki europejskich potęg.
„Kardynał Richelieu”, którego namalował prawdopodobnie Philippe de Champaigne (1602-1674), ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie. Richelieu, który w pierwszej połowie XVII wieku usilnie pracował nad wzmocnieniem potęgi Francji, zarazem godził się, iż wysokie obciążenia podatkowe stanu włościańskiego są nieodzowną częścią racji stanu (zdjęcie autora).

W przededniu rewolucji Korona Świętego Ludwika miała około 26-28 milionów mieszkańców (dla porównania Rosja w tym okresie miała tylko 40 mln) i produkowała rocznie 125 tys. ton surówki żelaza. W tym okresie Anglia produkowała jedynie 80 tysięcy ton surówki żelaza, mimo że to właśnie ona zapoczątkowała rewolucję industrialną. Na terenach Rzeszy niemieckiej wytapiano natomiast zaledwie 30 tysięcy ton. Według danych z roku 1780: 36,9 % światowej produkcji było skupionych w Wielkiej Brytanii, a 30,6 % we Francji. Dane te świadczą o świetnym stanie rozwijającego się wówczas francuskiego przemysłu. Pod względem produkcji surówki żelaza Francję prześcigała jedynie Rosja, produkująca rocznie 130 tys. ton (Józef Kossecki, Gry sił i interesów w historii, 1981, str. 122, 168).

Szlachta miecza i szlachta togi

Szlachta francuska liczyła wedle różnych szacunków 120 000 – 400 000 dusz. Powyższe rozbieżności nie powinny dziwić, ponieważ szlachta dzieliła się na tzw. szlachtę miecza (wywodzącą się z rycerstwa) i tzw. szlachtę togi, której członkowie sprawowali urzędy w administracji państwowej. Do tejże grupy zaliczali się przede wszystkim świeżo upieczeni parweniusze ze stanu trzeciego, dla których szlachectwo było nagrodą za sprawowany wysoki urząd państwowy. Szacuje się, że w latach 1710-1780 uszlachcono 50 000 osób w królestwie. Źródła dostarczają nam duże rozbieżności na temat faktycznej liczebności francuskiej szlachty. Przykładowo posiadamy dokumenty z epoki informujące, że w 1790 roku kiedy uchwalono zniesienie tytułów szlacheckich w królestwie Francji, szlachta (pytanie, czy tylko szlachta miecza?) liczyła 120 000 dusz. Sytuację szlachty francuskiej i specyfikę monarchii burbońskiej w okresie ancien régime (czyli tzw. Starego Porządku) świetnie opisała Aleksandra Porada w swojej książce: Dezercja ideologiczna elit w sytuacjach prerewolucyjnych (2010, str. 42-51). Warto na koniec wspomnieć, że wedle jeszcze innych szacunków, do tzw. szlachty miecza należało około 25 000 rodzin (Andrzej Marceli Cisek, Wolność, równość, ludobójstwo. Kłamstwa i zbrodnie rewolucji francuskiej, 2023, str. 24). 

Widok na pałac w Lunéville w Lotaryngii, zbudowany przez Stanisława Leszczyńskiego, który panował w księstwie w latach 1737-1766 (zdjęcie autora). Były król Polski okazał się dobrym gospodarzem swojej nowej ojczyzny i zrobił wiele dla poprawy poziomu życia mieszkańców księstwa, w tym chłopstwa. Stanisław Leszczyński był przeciwnikiem wyzysku chłopów i obciążania ich wysokimi podatkami.

W biurokratycznej monarchii francuskiej stale przybywało urzędów. Podobno tylko w latach 1693–1709 powstało ich 40 tysięcy. Tym samym zwiększały się szeregi owej specyficznej „biurokratycznej szlachty”. Budziło to oczywiście dezaprobatę przedstawicieli starych rodów, takich jak Noailles. Często podpisywali się oni tylko nazwiskiem, bez dodawania tytułu, aby unaocznić swoją pogardę wobec uszlachconego gminu. Niechęć starych rodów potęgował fakt, że arystokracja i rodowa szlachta od czasów Ludwika XIV zostały wykluczone ze stanowisk ministerialnych i pozbawione tym samym wpływu na politykę państwa. Szlachta odtąd mogła jedynie realizować się w sprawowaniu godności kościelnych i wojskowych.

Tymczasem stan trzeci, ze swoją najsilniejszą warstwą – burżuazją kupiecką – rósł w siłę, tucząc się na handlu. W 1788 roku Bordeaux mogło pochwalić się większymi obrotami handlowymi niż Liverpool. Burżuazja francuska miała około 2 milionów dusz (kupcy, rzemieślnicy, przedsiębiorcy itd.) i korzystała na dobrej koniunkturze w XVIII wieku, gdy obroty handlowe państwa w ciągu stulecia wzrosły pięciokrotnie. Kościół francuski z kolei posiadał około 10 % ziemi uprawnej we Francji i liczył 70 000 – 80 000 duchownych, 8000 kleru wyższego oraz 60 000 członków zakonów męskich i żeńskich. Na sutych apanażach z płaconych dziesięcin korzystali jedynie biskupi, członkowie kapituł i opaci komandytariusze. Biskupami mogli przy tym zostać wyłącznie arystokraci. Tymczasem niziny francuskiego kleru, lokalni proboszcze i wikariusze, pełniły posługę w trudnych warunkach materialnych (Horst Gebhard, Wolność, Równość, Morderstwo. Zbrodnie rewolucji francuskiej, 2017, str. 11-14). Resztę Francuzów stanowili przede wszystkim chłopi, nie licząc włóczęgów oraz biedoty miast i wsi. To właśnie oni, wraz z mieszczaństwem, dźwigali podatkowy ciężar utrzymania królestwa. 22-25 miliony Francuzów żyło na prowincji, a prawie 4 miliony w miastach. Paryż miał w tym czasie 600 000 mieszkańców i był drugim po Londynie największym miastem Europy.

 

Chłop francuski wolny, ale w „przyciasnym kaftanie”
Grafika z epoki ukazująca sytuację francuskiego chłopa w przededniu Rewolucji. Grafikę autor zaczerpnął z internetu; domena publiczna. Obraz wykorzystywany wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Opisując dolę francuskiego chłopstwa, należy zacząć nieco przewrotnie. Chłop francuski w osiemnastowiecznej Francji miał się nieźle względem innych włościan na kontynencie europejskim. W przeciwieństwie np. do swego niemieckiego odpowiednika, był wolny, mógł posiadać ziemię na własność i nie odrabiał pańszczyzny. Zatem dlaczego francuski chłop (może z wyjątkiem swoich pobratymców z Wandei) poparł Rewolucję i wystąpił przeciwko Staremu Porządkowi? Ano dlatego, że na francuskim wieśniaku  (jak i na mieszczaństwie) skupiał się cały ciężar podatkowy utrzymania państwa.
Mianowicie, włościanin w Królestwie Francji musiał płacić lokalnemu ziemianinowi za:

  • sprzedaż własnych produktów rolnych na każdym jarmarku lub targu, który znajdował się we włościach pana (lub biskupa albo kanonika);
  • chłop musiał płacić za mielenie ziarna w pańskim młynie i tłoczenie wina w pańskiej tłoczni;
  • włościanin był zobowiązany do uiszczenia podatku za sprzedaż własnej ziemi lub kupno nowej, która leżała w obrębie pańskich włości;
  • ponadto ziemia będąca własnością chłopa była opodatkowana czynszem i rentami gruntowymi na rzecz pana wsi (świeckiego lub duchownego);
  • dodatkowo chłop był zmuszony odprowadzać na rzecz korony podatek majątkowy, pogłówne oraz tzw. podatek dwudziestego grosza (swoisty podatek dochodowy) czy podatek wolnego lenna uiszczany co 20 lat, jeśli chłop zakupił ziemię od szlachty.
Portret Ludwika XVI z lat 1789/1791, który namalował Antoine-Francois Callet, ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie (zdjęcie autora). Konterfekt władcy został namalowany w okresie obradujących Stanów Generalnych w Królestwie. Kunkatorstwo Ludwika XVI i chwiejność w podejmowaniu reform doprowadziły państwo do rewolucji, a jego samego na szafot.

Chłop francuski był zatem ubrany w przyciasny kaftan uszyty z zakazów i nakazów wywodzących się z lokalnego prawa zwyczajowego i senioralnego, którego początki częstokroć ginęły w pomroce dziejów. Szacuje się nawet, że w Królestwie Francji obowiązywało prawie 300 różnych kodeksów prawnych, co pogłębiało tylko chaos jurysprudencji królestwa i hamowało rozwój ekonomiczny wsi i miast.

Niedolę stanu włościańskiego w przedrewolucyjnej Francji trafnie opisał w połowie XIX wieku Alexis de Tocqueville w Dawnym ustroju i rewolucji (wydanie z 2009, tłum. Hanna Szumańska-Grossowa). Według niego patologia ówczesnego systemu podatkowego polegała między innymi na sposobie ustalania podatku majątkowego. Jego wysokość zmieniała się każdego roku i była ustalana tajnie przez Radę Królewską. Chłop-podatnik nie miał pojęcia, ile może wynieść czekający go do zapłacenia podatek. Ogólną sumę, jaką dana parafia miała zapłacić ustalano co roku i była ona zmienna. Ciężar podatkowy rozkładał się na wszystkich chłopów, a wśród nich wybierano raz na rok jednego mieszkańca wsi, który zostawał poborcą. Poborca odpowiadał całym swoim mieniem za uiszczenie podatku. Obowiązek ten często doprowadzał do ruiny tych, którzy dostąpili tego wątpliwego zaszczytu. Powodował także łatwe do przewidzenia rozbicie lokalnych więzi społecznych oraz generował donosicielstwo i zawiść. Jak trafnie zauważył jeden z królewskich ministrów:

Portret Ludwika XIV wykonany przez Hyacinthe Rigauda (1659-1743), jednego z najważniejszych portrecistów „Króla Słońce” ze zbiorów Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie (zdjęcie autora). Ludwik XIV, reformując swoje państwo, skupił ciężar podatkowy na grzbiecie stanu włościańskiego, albowiem bał się frondującej szlachty, która pokazała na co ją stać, gdy był dzieckiem.

Obowiązek ten doprowadza do rozpaczy i prawie zawsze do ruiny tych, którym przypada w udziale; tak po kolei doprowadza się do nędzy wszystkie zamożniejsze rodziny we wsi.

Tocqueville, Dawny ustrój, str. 166. 

Włościanie byli także zobowiązani do odprowadzania dziesięciny na rzecz lokalnych instytucji kościelnych,  bezwstydnie wykorzystujących  swoje przywileje. Posiadamy relację z 1779 roku opisującą jak lokalni proboszczowie sprzedawali chłopom po wygórowanych cenach słomę, niezbędną do wytwarzania nawozu, jaką wcześniej otrzymali w ramach tejże dziesięciny.

Aby dopełnić marnego losu ekonomicznego francuskiego chłopa, państwo fundowało mu jeszcze obowiązek tzw. szarwarku. Polegał on na nieodpłatnej pracy przy naprawie lokalnych dróg. Obowiązek ten był wyjątkowo rujnujący. W zapisach kancelaryjnych z tego okresu można odnaleźć opinie urzędników, iż obciążenia przy naprawie dróg są dla chłopów tak duże, że wkrótce nie będą w stanie płacić podatku majątkowego. Warto przytoczyć historię opisaną przez Alexisa de Tocqueville’a w Dawnym ustroju i rewolucji (str. 141-142):

Powiadają, że Orry, kontroler generalny, i de Trudaine, generalny dyrektor zarządu dróg i mostów, powzięli projekt, by w miejsce królewskich szarwarków wprowadzić daninę pieniężną od mieszkańców każdego kantonu na naprawę miejscowych dróg. Powód, dla którego ci dobrzy administratorzy odstąpili od swego projektu, jest pouczający; obawiali się, jak powiedziano, że po zebraniu tych kwot nie udałoby się przeszkodzić skarbowi publicznemu w obróceniu ich na własny użytek i że płatnicy byliby wkrótce obciążeni i nowym podatkiem i szarwarkami.

Odlane w brązie popiersie Ludwika XIV autorstwa Jeana Varina (1607-1672), które autor podziwiał w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Fragment ten jest pouczający, gdyż pokazuje omnipotencję biurokratycznej monarchii, a zarazem jej administracyjny bezład. Sytuację pogarszała daleko posunięta centralizacja państwa, oparta na rozbudowanej biurokracji. Jej skutkiem były inercja działania i zmienność podejmowanych decyzji. Centralizacja aparatu biurokratycznego powodowała niedowład życia publicznego, niszczyła oddolną przedsiębiorczość i inicjatywę, potęgowała niepewność życia ekonomicznego warstw niższych. Zajmowała się także sprawami nieistotnymi i bardzo utrudniała życie. Pod koniec XVIII wieku dochodziło wręcz do absurdów. Zarządca przytułku dla ubogich musiał na przykład podawać subdelegatowi nazwiska przychodzących tam żebraków, a ten przesyłał je dalej wyższej instancji. Produkowano przy tym ogromną liczbę nikomu niepotrzebnych raportów, będących zmorą każdej biurokracji. Dochodziło do sytuacji, w których plebania musiała czekać trzy lata na pozwolenie na odbudowę dzwonnicy. Jednakże, żeby nie było tak smutno, nawet do języka biurokracji przeniknął naturalizm czy sentymentalizm Diderota i Rousseau. W jednym z pism subdelegata do intendenta znajdujemy na przykład:

[..] że przy wykonywaniu swoich funkcji nieraz doznaje bólu, wielce dotkliwego dla duszy czułej.

Tocqueville, Dawny ustrój, str. 103. 

Zapraszam do następnej części artykułu.

II. Rewolucja francuska-kiedy szlachta i podatki stają się ciężarem

1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up