IV. Rozważania o demokracji – spacer w zamieci

Demokracja sprawdza się jedynie wtedy, gdy staje się politeją. Jeśli wszyscy obywatele mają prawo głosu, to wówczas pożądanym jest ażeby klasa średnia stanowiła co najmniej połowę uprawnionych do głosowania.  W fetowanej obecnie w Europie i USA demokracji zatryumfował inny typ liberalizmu, niż ten, w którym pokładali nadzieje ojcowie-założyciele Stanów Zjednoczonych. Liberalizm przestał być arystokratyczny, ale silnie egalitaryzujący. Liberalizm przestał być tym samym koncepcją personalistyczną, a stał się koncepcją grupową.

 

Jednostki miały pierwotnie wzbogacać społeczeństwo, kreować wzorce i wyznaczać wyższe standardy. Zamiast tego pojawiły się jednostki działające w ramach zorganizowanych grup składających roszczenia, zwane uprawnieniami, co zaczęło wpływać na zmiany ustawodawcze i praktyki polityczne. Bogusław Wolniewicz nazwał owe zjawisko demokracją liberalną i demokracją obywatelską. Różnica polega na stosunku jaki jednostka ma do swojej demokratycznej wspólnoty, którą zwie się sprawą wspólną-czyli republiką. Według Arystotelesa polityka to roztropna troska o dobro wspólne, co przejawia się w demokracji obywatelskiej/politeji, kiedy występuje równowaga między troską jednostki o dobro osobiste i dobro wspólne. W demokracji obywatelskiej jednostka cieszy się wolnościami i prawami, ale jest także świadoma swoich obowiązków w stosunku do wspólnoty. W demokracji liberalnej duch obywatelski zanika, a zamiast niego występują tylko partykularne interesy jednostek zwanych oszukańczo mniejszościami. Państwo jest zakładnikiem owych mniejszości traktujących je instrumentalnie z punktu widzenia swych interesów. O dobro wspólne troszczy się zaś urzędnik, co świetnie wpisuje się w ramy opisanej przez Feliksa Konecznego cywilizacji bizantyjskiej.

Co zatem spowodowało tryumf demokracji liberalnej nad demokracją obywatelską? Osobiście uważam, używając języka nauki porównawczej o cywilizacjach, że przyczyną była mieszanka cywilizacyjna. Albowiem demokracja obywatelska funkcjonuje sprawnie tylko w łacińskim kręgu cywilizacyjnym, tudzież w dynamicznym systemie sterowania społecznego o dominujących bodźcach etycznych (wg Józefa Kosseckiego). W systemie tym wszystkie dziedziny życia społecznego i norm społecznych są podporządkowane normom etycznym uznawanym przez ogół społeczeństwa. Ów system nierozerwalnie połączony z cywilizacją łacińską jest bardzo wrażliwy na wszelkie zaburzenia w programowaniu etycznym, co może szybko doprowadzić do jego niedowładu. Przykładem niech będzie demokracja szlachecka w I Rzeczpospolitej, która funkcjonowała w najlepsze XV i XVI wieku, patologizując się w wieku XVII. Powodem była coraz większa mieszanka cywilizacyjna na terenie Rzeczpospolitej i wpływ cywilizacji turańskiej ze wschodu. Zaczął on powodować upadek etosu obywatelskiego i zaprzestanie działania pro publico bono, zwłaszcza wśród magnaterii na kresach królestwa, która swoją działalnością zaczęła przypominać niezależnych wschodnich satrapów. Stało to w całkowitej sprzeczności wobec postawy panów koronnych zwłaszcza z przełomu XIV/XV wieku, przejętych odpowiedzialną troską o dobro państwa. Zachodnia Europa natomiast doświadczyła innej mieszanki cywilizacyjnej. Mianowicie było to rozszerzanie się w XIX wieku opisanej już cywilizacji bizantyjskiej rodem z Prus oraz cywilizacji żydowskiej (po asymilacji mniejszości żydowskiej), przekładającej się na rozbudowę przepisów prawa (właściwe dla Talmudu tworzenie komentarzy do komentarzy) i trzymanie się jego litery bez zrozumienia jego istoty, co stało w przeciwieństwie do prawa rzymskiego. Oczywiście wymiana cywilizacyjna działała w dwie strony i np. obecne państwo Izrael z racji korzeni swoich założycieli, posiada silny gen łaciński, przejawiający się przewagą norm etycznych nad normami prawnymi (vide protesty w obronie niezależnego sądownictwa).

Wracając do tematu, na skutek mieszanki cywilizacyjnej, zwłaszcza po II wojnie światowej, społeczeństwa obywatelskie na zachodzie Europy zaczęły być pozbawiane sukcesywnie, w sposób stopniowy i ukryty swojej obywatelskości, będącej immanentną cechą cywilizacji łacińskiej. A obywatelskość to opisany w pierwszej części rozważań o demokracji personalizm. Przyczyną wyrugowania personalizmu z życia publicznego była wspomniana wyżej mieszanka cywilizacyjna i pomieszanie się różnych systemów sterowania społecznego pochodzących z różnych kręgów cywilizacyjnych. Mnożenie przepisów prawa zaczęło zabijać etykę w społeczeństwie i rozmywać podstawowe pojęcia dobra i zła, co przełożyło się na szeroko rozumiany postmodernizm (wszystko jest względne). Szło to w parze z niemieckimi wzorcami (przede wszystkim pruskimi) budowy omnipotentnego państwa opartego na biurokracji. Sama wierchuszka biurokracji (czyli urzędnicy wyższego szczebla) stała się oddzielną kastą społeczną,  która we własnym interesie zapragnęła rozrostu niejasnego prawodawstwa, co zawsze wpływa na zachwianie się instytucji niezależnej rodziny i własności prywatnej. Demokracja w wydaniu bizantyjskim została podparta inną cechą cywilizacji żydowskiej, czyli silną motywacją ideologiczno-religijną, powodującą zatarcie się różnicy między prawem i etyką. Przełożyło się to na dogmatyzm pojęciowy uzasadniający kodeks tzw. wartości liberalnych, które stały się credo wiary wyznawców demokracji liberalnej. Swoje zrobił też wpływ buddyzmu, bardzo popularny w Europie w drugiej połowie XX wieku, przejawiający się obojętnością i bezwolnością jednostki na sprawy publiczne. Do tego doszedł anglosaski model kapitalizmu, nie będący sam w sobie niczym złym. Jednakże spowodował on zaadoptowanie w społeczeństwach zachodnich przewagi bodźców ekonomicznych kosztem obojętności na inne aspekty życia społecznego, co szło w parze ze wspomnianym buddyzmem. Można jeszcze wspomnieć o naturalizmie Rousseau, demolującym socjalizację jednostki i oświeceniowym racjonalizmie jaki wykreował liberalizm paternalistyczny. Ów model liberalizmu paternalistycznego przejęły z lubością zbiurokratyzowane elity UE, które za pomocą bezliku przepisów i wykreowanych autorytetów moralnych, chcą stworzyć nowego człowieka-europejczyka, w myśl najlepszych zasad oświeceniowego racjonalizmu. Samo z siebie nasuwa się tutaj porównanie z leninizmen i jego programem powołania do życia oderwanego od korzeni nowego człowieka radzieckiego. Atomizacja rodziny będąca wynikiem biurokratyzacji życia publicznego i zachwiania podstaw własności prywatnej, wpływa sama przez się na sukcesywne odcinanie się od własnych korzeni i tradycji. Z kolei odcinanie się od tradycji i tym samym pamięci o zmarłych (czyli własnych korzeni) ponownie wpływa na zachwianie zdrowych stosunków społecznych. Jak trafnie zauważył angielski konserwatysta Robert Scruton, wykluczenie szacunku dla zmarłych wyklucza zasadę dziedziczenia spuścizny wcześniejszych pokoleń ze szkodą dla tych co po nas przyjdą.

Wszystkie opisane wyżej przyczyny spowodowały wytworzenie się specyficznej demokracji liberalnej, gdzie o dobro wspólne troszczy się omnipotentna biurokracja, wyręczając w tym obywateli, pozbawionych moralnie i ustawowo kultury czynu. Ów mechanizm podtrzymuje spuścizna rewolucji francuskiej w postaci fasadowego egalitaryzmu. Otrzymujemy zatem kołobłęd cywilizacyjny, jaki można przyrównać do zagubionego wędrowca w zamieci, który zmarnowawszy swoje siły wraca ciągle w to samo miejsce.

Demokracja liberalna tak naprawdę jest tą zamiecią, skrywającą sojusz wielkiego kapitału oraz oligarchii biurokratycznej rządzącej coraz bardziej zdezorientowanymi, pozbawionymi swych korzeni społeczeństwami. W każdy aspekt życia społecznego wtłacza kolejne regulacje, kodyfikacje i hiperlegalizm, co powoduje, iż jednostka zmuszona jest do stąpania coraz bardziej po omacku, starając się odnaleźć właściwy kierunek wśród serwowanej jej następnej porcji paragrafiarstwa. Sukcesywnie niszczony gen łaciński w zachodnich społeczeństwach jednak jeszcze żyje, co widać w rosnącym powoli niezadowoleniu obywateli UE. Niewykorzeniony jeszcze realizm epistemologiczny (cecha łacińskości) pozwala domniemywać, iż poza otaczającą zamiecią śnieżną istnieją jeszcze łąki, gdzie świeci słońce zdrowego rozsądku.

Ruiny Forum Romanum, serca Republiki Rzymskiej, kolebki cywilizacji łacińskiej. Widoczny odrestaurowany budynek Kurii Juliusza, zamykającej forum od północy. Kuria była miejscem posiedzeń senatu, spłonęła w 52 przed Chrystusem, odbudowana potem na polecenie Cezara; zdjęcie autora.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up