II. Liberalizm, samodzierżawie i carat

Kołobłęd cywilizacyjny carskiej Rosji wynikał ze zderzenia przeciwstawnych wzorców cywilizacyjnych. Elementy cywilizacji turańskiej i łacińskiej mieszały się z bizantynizmem, przekładającym się na duszny idealizm biurokratyczny w organizacji życia społecznego.

 

Carat między reformą a samodzierżawiem
Aleksander Sochaczewski (1843-1923): „Kara chłosty”. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej – Oddział Muzeum Niepodległości.

Jawną sprzecznością był fakt, że w drugiej połowie XIX wieku carat bezwzględnie respektował własność prywatną, a jednocześnie gwałcił prawa człowieka i coraz ściślej kontrolował społeczeństwo. Z jednej strony carat w 1861 roku zwolnił chłopów z poddaństwa. Z drugiej, w 1890 roku, chcąc udobruchać szlachtę i obszarników, powołał 2000 naczelników ziemskich. Otrzymali oni iście patriarchalną władzę nad podległymi im administracyjnie chłopami, z prawem stosowania kary chłosty włącznie. Spowodowane to było tym, iż:

Reforma 1861 roku osłabiła tradycyjny związek szlachty z rządem. Szlachta zaczęła szukać rekompensaty w dążeniach konstytucyjnych i na tym gruncie spotykała się z radykalna inteligencją. 

Józef Kossecki, Granice manipulacji, 1984, str. 103. 

Portret cara Aleksandra I pędzla Władimira Borowikowskiego (1757-1825). Aleksander I, zarażony ideałami francuskiego liberalizmu, chciał początkowo ograniczyć potęgę ziemiaństwa i zreformować imperium w duchu zachodnioeuropejskim. Ostatecznie jednak tego nie uczynił. Zdjęcie autora wykonane w Niemieckim Muzeum Historycznym w Berlinie.

Carat poczuł się zatem zmuszony do wstrzymania reform, aby przeciągnąć na swoją stronę szlachtę i ziemiaństwo oraz zapobiec ich sojuszowi ze środowiskami inteligencji. Z kolei wszelkie próby ograniczania reform pobudzały do działania szeroko rozumiane koła postępowe, kontestujące carskie samodzierżawie i przechodzące do działalności terrorystyczne. Tak więc Rosja drugiej połowy XIX wieku stanowiła, w rozumieniu nauki porównawczej o cywilizacjach, mieszankę kulturową łączącą wykluczające się modele sterowania społecznego. Najlepszym tego przykładem była reforma wymiaru sprawiedliwości za cara Aleksandra II po 1864 roku. Wtedy to Cesarstwo Rosyjskie otrzymało sądownictwo oparte na najlepszych wzorcach zachodnioeuropejskich. Wszystkie przestępstwa karne, włącznie z politycznymi, znalazły się w jurysdykcji sądów powszechnych. Procesy miały być jawne, a relacje z przebiegu rozpraw zamieszczane w całości na łamach Wiadomości Rządowych (Prawitielstwiennyj wiestnik). Problem polegał na tym, że ów łaciński model wymiaru sprawiedliwości sprawdziłby się w społeczeństwie obywatelskim. Takiego społeczeństwa w Rosji nie było, a próby jego budowy były ograniczane przez wspomnianą biurokrację oraz arystokrację zazdrośnie strzegącą swych przywilejów. Innymi słowy, przeprowadzona w duchu europejskim reforma sądownicza pogłębiła tylko schizofrenię sterowania społecznego imperium:

Rząd carski wziął, jako podstawę, maksymy prawa publicznego europejskiego, same zasady sprawiedliwości nowoczesnej […] udział bezpośredni ludności w sądownictwie, to przez sądy przysięgłych, to przez wybór sędziów. Jedna zwłaszcza innowacja wydawała się starym czynownikom rewolucyjna i zgubna: to rozdział dziedziny sądownictwa od dziedziny administracji, czyli uwolnienie sprawiedliwości od wszelkiej ingerencji rządu i jego funkcjonariuszy […]. 

Kossecki, Granice manipulacji, str. 86-87. 

Carat z jednej strony wprowadzał reformy, a z drugiej strony pod naciskiem ziemiaństwa i aparatu biurokratycznego częściowo się z nich wycofywał. Powodowało to sprzeciw wykształconej części społeczeństwa (vide kiełkującej burżuazji) i szeroko rozumianej inteligencji wobec caratu. Z nich właśnie wywodziły się opozycja kontestująca działania rządu oraz wszelkie organizacje rewolucyjne. A carat, pragnąc nawiązywać do wzorców zachodnich, był wyraźnie za miękki w zwalczaniu ruchów rewolucyjnych.

To piękne zdjęcie portretowe Wiery Zasulicz (autor nieznany) pochodzi z domeny publicznej. Zdjęcie wykorzystano wyłącznie w ramach prawa cytatu, w myśl art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

I tak oskarżeni rewolucjoniści, zamiast bronić się w procesach politycznych, wygłaszali mowy, które Wiadomości Rządowe skrupulatnie drukowały. Sędziowie i ławy przysięgłych niekiedy uniewinniali rewolucjonistów wbrew ewidentnym dowodom. Nie chcieli bowiem stawać po stronie biurokracji i policji przeciwko młodzieży, którą uważali za zmanipulowaną. Najjaskrawszym przykładem było uniewinnienie w 1878 roku terrorystki i późniejszej działaczki mienszewickiej Wiery Zasulicz, która postrzeliła gubernatora Petersburga. Dlatego też po 1890 roku, wobec nasilającego się terroru, władza postanowiła wyłączyć przestępstwa polityczne spod kompetencji sądów i przekazać je sądom wojskowym. I znowu carat cofał rozpoczęte już reformy, obawiając się ich społecznych skutków. W ten sposób narażał się na rosnącą niechęć szeroko rozumianych kół postępowych i przyczyniał się do ich dalszej radykalizacji. Środowiska te coraz ostrzej krytykowały anachroniczne samodzierżawie.

 

Kroże — dwa oblicza carskiej Rosji

Najlepszym przykładem wspomnianego już kołobłędu cywilizacyjnego carskiej Rosji były wydarzenia we wsi Kroże (dzisiejsza Litwa, okręg szawelski), barwnie opisane przez Stanisława Cat-Mackiewicza w Kluczu do Piłsudskiego. Brutalnej omnipotencji państwa (gen turański) przeciwstawiono tam raczkujące prawa obywatelskie (gen łaciński).

A wszystko zaczęło się od religijnych mieszkańców polskiej wsi Kroże, którzy za własne pieniądze odnowili lokalny kościół Panien Benedyktynek. Władze zwalczające katolicyzm jako wrogi element kulturowy wobec sankcjonującego potęgę państwa prawosławia [gen bizantyjski-przypis autora], kazały go zamknąć. Ludność nie chciała do tego dopuścić.

Aleksander Sochaczewski (1843-1923): „Zakuwanie w kajdany”. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej – Oddział Muzeum Niepodległości.

10 listopada 1893 roku  gubernator kowieński Klingenberg wraz z policjantami przyjechał do wsi.  W iście mongolskim stylu okazał pogardę ludności, która czekała nań z kwiatami, krzyżem i portretami pary cesarskiej. Zelżył polskich włościan niczym wschodni satrapa. Policja połamała zaś krzyż, co wywołało słuszne oburzenie i odwet zgromadzonych chłopów.

 Policjantom poprawiono fizjonomie, omal nie zabito, gubernatora pobito, aż ze strachu uciekł na chór kościelny. Tu zażądano, żeby podpisał konieczne na stemplowanym papierze, że kościół zostaje nienaruszony. Gubernator zachowywał się tchórzliwie, błagał ciągle księdza, który go osłaniał, aby mówił coś religijnego ludowi.

„Wiosna 1906 r.” pędzla Stanisława Masłowskiego (1853-1926) ze zbiorów Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej – Oddział Muzeum Niepodległości. Kozacy, podobnie jak korpus żandarmów, byli w Imperium Rosyjskim postrzegani jako narzędzie represji caratu (zdjęcie autora).

Jednemu z policjantów udało się uciec i  zaalarmować sotnie kozackie. Kozacy przybyli i w barbarzyński sposób spacyfikowali wieś.  Zabito dziewięciu chłopów, 28 skatowano, zgwałcono 12 kobiet. Kaźń wsi Kroże trwała cały dzień, tak że na miejsce zdołał przybyć jeden z carskich prokuratorów. Jego postawa była jakże odmienna od turańskiego okrucieństwa i buty gubernatora. Jak napisał Cat-Mackiewicz:

Prokurator, który przybył do Kroż sprzeciwił się egzekucji, a jednego chłopca, którego gubernator kazał bić, wyrwał z rąk oprawców i gubernatorowi nawymyślał.

Przed sądem w Wilnie stanęło 71 oskarżonych. Ostatecznie za bunt przeciw władzy skazano 30 osób.  Kary były drakońskie, nawet do 20 lat ciężkich robót, ale odwołano się do cara, który wydał ułaskawienie. Warto wspomnieć, że oskarżonych bronił pro publico bono książę Aleksander Iwanowicz Urusow, gwiazda rosyjskiej palestry. Podczas procesu między Urusowem a gubernatorem wywiązał się na sali sądowej następujący dialog:

Rzekł on (Urusow) do gubernatora: Świadku Klingenberg.
Gubernator powiedział do przewodniczącego sądu: […] proszę objaśnić pana obrońcę przysięgłego, że nie jestem dla niego świadkiem Klingenbergiem, lecz jego ekscelencją gubernatorem kowieńskim, rzeczywistym radcą stanu von Klingenbergiem. Na to odrzekł przewodniczący sądu: Sąd zna tylko oskarżonego, obrońcę i świadka. Świadku Klingenberg, proszę odpowiadać na pytania obrońcy.

Jacek Malczewski: „Raport policyjny”. Zdjęcie autora wykonane w Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Podsumowując, rozwój ekonomiczny imperium Romanowów wymuszał reformy ustrojowe w duchu cywilizacji łacińskiej. Oznaczało to poszanowanie własności prywatnej i nietykalności osobistej oraz wprowadzenie niezawisłych sądów. Niemniej elity cesarstwa rozumiejące potrzebę zmian bały się jednak radykalnych reform społecznych. Poniekąd słusznie zakładano, że zacofany stan włościański, ukształtowany przez pokolenia samodzierżawia (gen turański), nie odnajdzie się w nowych warunkach społeczno-ekonomicznych. Obawiano się, że doprowadzi to do chaosu w państwie. Nie wyobrażano sobie utrzymania chłopstwa w ryzach za pomocą zachodnich modeli sterowania społecznego. Podtrzymywano więc represyjny i kastowy system, którego beneficjentem był cały aparat biurokratyczny, zazdrośnie strzegący swoich przywilejów. Większa część arystokracji, niechętna jakimkolwiek zmianom, starała się wykorzystywać swe wpływy do opóźniania reform ustrojowych. Brak dalszych reform w duchu zachodnim oraz zastępowanie ich fizycznymi represjami powodowały z kolei narastającą niechęć do caratu wśród kiełkującej burżuazji oraz kół inteligenckich i studenckich. Swoją nieustępliwością władza spychała te grupy w kierunku radykalnych postaw i antypaństwowego terroryzmu. Carat, przerażony radykalizacją społeczeństwa, odpowiadał kolejnymi represjami. Tak ukształtował się kołobłęd cywilizacyjny, który rozkładał państwo od środka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up