Józef Piłsudski nie wierzył w dobrą wolę generała Antona Denikina do wzajemnej współpracy, co jego zdaniem wykluczało możliwość współdziałania. Nie rozpisując się nad zawiłościami polityki wschodniej odradzającego się państwa polskiego ani nad kwestią ewentualnej współpracy z białymi Rosjanami, warto jednak przytoczyć kilka faktów.
Dlaczego Piłsudski nie chciał iść z Denikinem?

Za profesorem Andrzejem Nowakiem można wskazać następujące przyczyny niechęci Piłsudskiego do współpracy z Denikinem (Polska i trzy Rosje, 2022, str. 404-428):
– Jednym z powodów była współpraca Denikina z Zachodnią Ukraińską Republiką Ludową, zwalczającą Ukraińską Republikę Ludową atamana Petlury, oraz chęć przyłączenia Galicji Wschodniej do Rosji. Stało to w sprzeczności z koncepcją prometejską Naczelnika Państwa. Dodajmy, że kierownictwo ZURL było wyjątkowo antypolskie, co objawiało się w haśle przypisywanym Mychajłowi Hruszewskiemu (masonowi i byłemu współpracownikowi Petlury): „Polacy za San!”.
– Dopiero w połowie listopada 1919 roku Denikin zdecydował się na współpracę z polskim Naczelnym Dowództwem, wysyłając do Warszawy misję wojskową na czele z pułkownikiem Jewgienijem Dolińskim. Misja ta nie przedstawiała żadnych poważnych ofert politycznych. Zajmowała się głównie akcją werbunkową dla Białej Armii oraz zbieraniem materiałów do skarg kierowanych do zachodnich aliantów w sprawie prześladowania obywateli rosyjskich na ziemiach polskich.
– Podczas rozmów z szefem polskiej misji wojskowej, generałem Karnickim, prowadzonych w kwaterze głównej Denikina w Taganrogu nad Morzem Azowskim, rosyjski dowódca ponawiał zdecydowane żądania wycofania wojsk polskich z Podola i Wołynia. Ziemie te były potrzebne jego armii jako zaplecze rekrutacyjne i aprowizacyjne.

W połowie grudnia 1919 roku Francja i Wielka Brytania, wobec wycofywania się USA z polityki europejskiej (o czym szerzej w następnej części artykułu), zaczęły rezygnować z podtrzymywania wojny domowej w Rosji. Bez ich wsparcia los Białej Armii rosyjskiej walczącej z Armią Czerwoną był przesądzony. Alianci w zamian powzięli decyzję, aby odseparować bolszewików od Niemiec swoistym kordonem sanitarnym, którego kluczowym składnikiem miałaby być odbudowana Polska. Mimo coraz tragiczniejszego położenia i świadomości potrzeby współpracy z Polakami Denikin i Aleksandr Kołczak nie potrafili wyjść naprzeciw oczekiwaniom strony polskiej. Ten ostatni, jako Najwyższy Wielkorządca Państwa Rosyjskiego, walczył wówczas na Syberii. Denikin z Kołczakiem powstrzymywali się bowiem od jasnych deklaracji politycznych dotyczących zrzeczenia się przez „białą Rosję” ziem na wschód od Bugu na rzecz tworzącego się państwa polskiego. W grudniu 1919 roku Anton Denikin stracił Charków i Kijów, broniąc się jeszcze rozpaczliwie pod Rostowem i Taganrogiem. 15 grudnia 1919 roku ojciec geopolityki Halford Mackinder, pełniący funkcję wysokiego komisarza przy rządzie Denikina, spotkał się w Warszawie z Piłsudskim. Naczelnik podkreślił wówczas brak chęci Denikina do jakichkolwiek ustępstw politycznych.
III Republika i Albion wobec białej Rosji
Warto również w dużym skrócie opisać postawę mocarstw zachodnich względem białych Rosjan i odrodzonej Polski. Francja, dla której carska Rosja była sojusznikiem przeciw potędze niemieckiej, żyła nadzieją na odbudowę potężnego państwa rosyjskiego, stanowiącego przeciwwagę dla niemieckiego sąsiada. Luminarzem tej postawy był choćby Philippe Berthelot, dyrektor departamentu polityki europejskiej w paryskim MSZ. Większość jednak francuskich dyplomatów, na czele z premierem Clemenceau i ministrem spraw zagranicznych Stephenem Pichonem, chciała silnej Polski, oddzielającej Niemcy od bolszewickiej Rosji. Podkreślić tutaj należy gargantuiczną pracę Komitetu Narodowego Polskiego z siedzibą w Paryżu, którego mózgiem i duszą był Roman Dmowski.

Tymczasem Brytyjczycy nie doceniali buforowego państwa polskiego, sądząc, że będzie ono zbyt słabe, aby utrzymać się pomiędzy Rosją a Niemcami. Na czele tej koncepcji stał Arthur Balfour, od 1917 roku minister spraw zagranicznych. Premier Lloyd George uważał z kolei, że silna, odnowiona Rosja, jako rynek zbytu i producent żywności dla Zachodu, stanie się gwarantem stabilności europejskiej. W jego mniemaniu Polska powinna być ograniczona do rozmiarów Królestwa Kongresowego z 1815 roku, ewentualnie poszerzonego o Galicję Wschodnią. W postanowieniu tym wspierał Lloyda George’a specjalista od Europy Wschodniej w brytyjskim MSZ, Lewis Namier (czyli urodzony w Woli Okrzejskiej Ludwik Bernstein Niemirowski). Pod jego wpływem z kolei wykluczano przyłączenie do Polski Galicji Wschodniej i snuto plany objęcia brytyjskim patronatem Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii. Anglicy marzyli ponadto o wyparciu rosyjskich wpływów znad Morza Bałtyckiego oraz Zakaukazia i pod koniec 1918 roku przejęli Baku i Noworosyjsk. Jednakże synowie Albionu w wojnę domową w Rosji mieszać się nie chcieli, chociaż gorącym orędownikiem tej koncepcji był minister wojny Winston Churchill. Jednakże klęski ponoszone przez białych generałów i tym samym coraz większy chaos panujący w walącej się Rosji, wymusiły przychylniejsze spojrzenie na aspiracje terytorialne odradzającej się Polski.
Czy bolszewicy chcą wojny czy nie chcą?
Rozbicie Rosji na dwa zwalczające się obozy dało Naczelnikowi Państwa pole manewru do prowadzenia niezależnej polityki względem Ententy. Podsumowując, biali nie chcieli żadnych znaczących ustępstw terytorialnych na wschód od Bugu dla odrodzonej Polski. Józef Piłsudski chciał zaś ugrać jak najwięcej, a mógł to zrobić tylko wtedy, gdyby biali zostali rzuceni przez czerwonych na kolana. Należy jednak podkreślić ogromną dysproporcję sił między białymi Rosjanami a ich czerwonymi adwersarzami. Ewentualne współdziałanie z wojskiem polskim prawdopodobnie nie uchroniłoby armii Denikina przed porażką, ale mogło zapobiec jej całkowitemu unicestwieniu.

Tymczasem strona polska negocjowała także z bolszewikami, ale w kraju obóz piłsudczykowski podgrzewał nastroje antybolszewickie. 28 listopada 1919 roku wiceminister spraw zagranicznych Władysław Skrzyński oświadczył, że Rosja grozi Polsce najazdem i z żadnymi propozycjami pokojowymi nie występowała. 29 stycznia 1920 roku strona radziecka ponownie zwróciła się z propozycją zawarcia pokoju. Sam Józef Piłsudski w wywiadzie dla angielskiego dziennika Times z 9 lutego 1920 roku przyznał, że Sowieci naprawdę pragną pokoju. Rozmowy przeciągał jednak minister Stanisław Patek, również wolnomularz. Jego poglądy na sprawę wschodnią wpisywały się w koncepcję federacyjną lansowaną przez tygodnik Rząd i Wojsko (co opisałem w poprzedniej części). Ostatecznie 6 kwietnia Patek przesłał Sowietom notę o zerwaniu rokowań przez stronę polską. Z kolei 22 kwietnia rząd polski podpisał tajną umowę z rządem atamana Petlury o polskiej pomocy przy budowie państwa ukraińskiego i wypędzeniu bolszewików za Dniepr (Józef Kossecki, Tajemnice mafii politycznych, 1991, str. 144-163).

Dodajmy tylko, że rząd Petlury nie kontrolował wówczas własnego terytorium. Siły zbrojne, jakimi dysponował ataman, były śmiesznie małe — nigdy nie przekroczyły 25 tysięcy żołnierzy. 25 kwietnia miała się rozpocząć wyprawa kijowska, wpisująca się w ideę federacyjną i program prometejski Naczelnika Państwa. Trzeba z całą mocą podkreślić, że wyprawa kijowska poniosła klęskę. Zarazem pozwoliła bolszewikom przeciągnąć na swoją stronę niechętnych im białych oficerów i wzmocnić tym samym swoją jeszcze chwiejną władzę na gruzach imperium Romanowów. Świetnym tego przykładem była odezwa Aleksieja Brusiłowa, najwybitniejszego rosyjskiego wodza Wielkiej Wojny, skierowana do byłych carskich oficerów. Albowiem w mapach mentalnych starych elit rosyjskich Kijów był „matką rosyjskich miast”. 7 maja 1920 roku komunistyczna Prawda wydrukowała apel carskiego generała:
Polski najazd na ziemie odwiecznie należące do rosyjskiego, prawosławnego narodu koniecznie trzeba odeprzeć siłą.
Nowak, Polska i trzy Rosje, str. 626.
Ofensywa kijowska wpisywała się w koncepcję prometejską Naczelnika Państwa, a tym samym, jak wskazywałem w pierwszej części artykułu, była zgodna z niemiecką racją stanu. A niemiecką racją stanu było odtworzenie uzależnionego od siebie gospodarczo państwa ukraińskiego, które weszłoby w niemiecką strefę wpływów. Zarazem ofensywa kijowska pozwoliła bolszewikom odwołać się do rosyjskich resentymentów nacjonalistycznych. W ten sposób przyczyniła się do legitymizacji ich władzy w Rosji. Jednakże, aby mieć pełen obraz promowania idei federacyjnej przez Piłsudskiego, trzeba cofnąć się do jego wizyty w Tokio w 1904 roku.
