Osiemnastowieczna Francja pokryta była siecią urzędów niezależnych od siebie, których jurysdykcje nawzajem się wykluczały. Jedni urzędnicy powoływani byli przez króla, inni przez dawnego władcę senioralnego, część wybierana była przez obywateli miasta, część kupowała sobie urzędy. Istnieli jeszcze gubernatorzy prowincji, dawni, często dziedziczni przedstawiciele monarchii feudalnej, bez żadnej władzy, za to z pięknie brzmiącymi tytułami.

Były to zaszłości historii samej Francji, gdzie bezlik urzędów wywodził się z tradycji samorządowych lokalnych prowincji, a które monarchia absolutna sprowadziła do roli czysto fasadowej. We Francji tego okresu najważniejsza była Rada Królewska, będąca sądem najwyższym, najwyższym organem administracyjnym, ustalającym i rozdzielającym podatki. Słowem Rada Królewska była rządem, a prócz monarchy, najważniejszym jej organem był urząd kontrolera generalnego, posiadającego prerogatywy ministra finansów, spraw wewnętrznych, robót publicznych, handlu. Kontrolerowi generalnemu podlegali intendenci (w królestwie było ich 30), będący przeważnie szlachcicami z awansu, którym podporządkowani byli subdelegaci (ludzie wywodzący się ze stanu trzeciego) zawiadujący kantonami królestwa. Subdelegat kontrolował działania syndyków i poborców podatkowych. Delegaci i subdelegaci byli autentycznymi autorytarnymi panami swoich prowincji i kantonów, z prawem do wtrącania do więzień lub karą śmierci dla opornych. Byli jednak na ogół dobrze przygotowani merytorycznie do swoich funkcji w przeciwieństwie np. do syndyków i poborców, których głupota i niekompetencja przeplatana analfabetyzmem była przysłowiowa.
Jednakże, żadna struktura biurokratyczna nie lubi krytyki mogącej podważyć jej fundamenty istnienia. Zatem biurokratyczny ancien regime dał urzędnikom bezkarność, ponieważ sądy w Królestwie Francji były co prawda niezależne, ale … król mógł według własnego uznania wyłączać spod ich jurysdykcji sprawy zagrażające powadze jego władzy. A powadze władzy monarszej zagrażały ewentualne skargi na królewskich urzędników podlegających Radzie Królewskiej. Dlatego też Rada Królewska broniła zajadle niekompetentnych i obdarzonych niechęcią ogółu poddanych urzędników królewskich przed wszelką odpowiedzialnością karną, ponieważ działania tychże urzędników byłyby
„nieustannie zakłócane przez procesy wynikające z ogólnej niechęci, jaką ci funkcjonariusze wzbudzają”.
Albowiem skazanie urzędnika podlegającego radzie godziłoby w majestat samego króla.
Z drugiej strony należy mieć na uwadze, że Rada Królewska chciała naprawdę poprawić byt poddanych. Jednakże, brała się to tego w iście bizantyjskim stylu, gdzie aprioryzm myślenia zastępował realną ocenę sytuacji. Zamiast obniżenia najbardziej dokuczliwych podatków chłopom, rada wydawała broszurki o sztuce rolnictwa, utrzymywała szkółki drzewne, wydawała specjalne sadzonki itd. Rada Królewska zalecała stosowanie takich, a nie innych metod pracy rzemieślnikom, a specjalni generalni inspektorzy sprawdzali z ramienia intendentów, czy zalecenia te są wcielane w życie, oczywiście dla dobra ogółu. W imię dobra upraw swych włościan, władza nakazywała np. powyrywać winorośle na ziemi zdaniem rządu nieodpowiedniej ku temu. I jeśli był okres złych zbiorów i głodu, częstokroć centralna biurokracja nakazywała sprzedaż produktów rolnych po zaniżonych cenach. Jeśli chłopi nie przyjeżdżali specjalnie na targ, aby sprzedać za bezcen płody rolne, karano ich za to grzywną.

Ancien regime ograniczał rozwijający się ekonomicznie stan trzeci (głównie kupiectwo i przemysł), chcący mieć wpływ na życie polityczne królestwa. Ów stary porządek ograniczał politycznie szlachtę, która też chciała mieć wpływ na życie polityczne królestwa. Wreszcie dusił ekonomiczne włościan, którzy formalnie wolni i mający możliwość powiększania swojego majątku, czuli się upośledzeni względem pozostałych stanów w królestwie. Zwłaszcza, że intelektualiści i filozofowie francuscy wywodzący się wszakże z narodu, kontestowali anciem regime jako przejaw tyranii i feudalizmu, na który w wieku świateł nie było już miejsca. I znowu jak trafnie zauważył de Tocqueville:
Każdego płatnika skrzywdzonego przez niesprawiedliwy podział podatku majątkowego roznamiętniała myśl, że wszyscy ludzie powinni być równi; każdy drobny właściciel, któremu króliki sąsiada szlachcica zniszczyły zasiewy, z lubością słuchał o tym, że wszystkie bez wyjątku przywileje rozum potępia.

Dramatem francuskiej korony było to, że w latach 60 tych i 70 tych XVIII wieku, zwalczała sojusz szlachty miecza i togi chcący ograniczenia władzy królewskiej, zwłaszcza kosztem pogorszenia losu chłopstwa. Jednakże monarchia nie znalazła w sobie dość siły, żeby ujednolicić system podatkowy w celu przeciągnięcia ostatecznie włościan na swoją stronę i ustanowić z nich podporę monarchii. Powodów słabości dworu było kilka. Zniechęcenie kleru (zwłaszcza episkopatu) godziłoby w katolicyzm będący filarem teologii władzy królewskiej, a nierozważne zniechęcenie szlachty mogłoby grozić nową frondą, która odcisnęła swoje piętno na psychice francuskiego dworu.
Niemniej brak wyrazistych reform spowodował, że włościanie widzieli w urzędnikach królewskich bezwzględny organ władzy centralnej, nie chroniącej ich tak naprawdę przed klerem i szlachtą. Co więcej, włościanie nie postrzegali króla jako obrońcy swych wcześniej nabytych praw (wolności i własności). Zaczęli widzieć w nim tyrana sprzyjającego szeroko rozumianej szlachcie i duchowieństwu, które uniemożliwiały im w pełni korzystanie z własnej wolności i własności. Było to odwrotnością sytuacji np. w Świętym Cesarstwie Narodu Niemieckiego, gdzie po reformach Marii Teresy i Józefa II chłopi wiernie stali przy swoim władcy, uważając koronę za gwaranta swojej znośnej egzystencji wbrew sprzecznym interesom szlachty.

Reformy rozpoczęte przez Ludwika XVI w latach 1787 i 1788 były już chaotyczne, spóźnione, niepełne i niepewne. Francuscy włościanie posiadający wolność osobistą i prywatną, ale nie posiadający wolności ekonomicznej, negowali uprzywilejowaną rolę szlachty i duchowieństwa. Chłopi pozbawieni sprawiedliwości podatkowej sami pozbawili się miłości i oddania koronie, co pokazała wkrótce rewolucja. Brak reform spowodował, że ancien regime stał się hybrydą feudalizmu, zachowując jego wady pozbawiwszy się uprzednio jego zalet. Jak trafnie stwierdził nieoceniony de Tocqueville:
Przywileje szlachty i jej prawa były
uciążliwe, ale szlachta stała na straży porządku publicznego, wymierzała
sprawiedliwość, była wykonawczynią prawa, przychodziła z pomocą słabym,
kierowała wspólnymi sprawami. W miarę jak szlachta przestaje zadania wykonywać,
ciężar jej przywilejów wydaje się coraz większy i w końcu nawet jej istnienie
staje się niezrozumiałe.
I tak więc, Ludwik XVI obawiając się frondy stworzył sobie żakierię.
