II. Rewolucja francuska-kiedy szlachta i podatki stają się ciężarem

Osiemnastowieczna Francja pokryta była siecią urzędów niezależnych od siebie, których jurysdykcje nawzajem się wykluczały. Jedni urzędnicy powoływani byli przez króla, inni przez dawnego władcę senioralnego, część wybierana była przez obywateli miasta, część kupowała sobie urzędy. Istnieli jeszcze gubernatorzy prowincji, dziedziczący swoje tytuły i będący reliktami dawnej monarchii feudalnej. Nie mieli już żadnej realnej władzy, za to zachowali pięknie brzmiące tytuły
Państwo uwikłane we własną biurokrację
Portret Ludwika XIV autorstwa Henriego Testelina (1616–1695), ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie (zdjęcie autora). „Król Słońce”, pamiętający z młodych lat Frondę, ograniczył polityczne wpływy szlachty, zachowując jednocześnie jej przywileje.

Były to zaszłości historii samej Francji, gdzie bezlik urzędów wywodził się z tradycji samorządowych lokalnych prowincji, które monarchia absolutna sprowadziła do roli czysto fasadowej. We Francji tego okresu najważniejszym organem władzy była Rada Królewska. Posiadała prerogatywy sądu najwyższego oraz najwyższego organu administracyjnego, a także ustalała i rozdzielała podatki. Rada Królewska była rządem, a najważniejszym jej organem był urząd kontrolera generalnego, posiadającego prerogatywy ministra finansów, spraw wewnętrznych, robót publicznych i handlu. Kontrolerowi generalnemu podlegało 30 intendentów, będących przeważnie szlachcicami z awansu. Im z kolei podporządkowani byli subdelegaci, wywodzący się ze stanu trzeciego i zawiadujący kantonami królestwa. Subdelegat kontrolował działania syndyków i poborców podatkowych. Intendenci i subdelegaci byli autentycznymi, autorytarnymi panami swoich prowincji i kantonów. Dysponowali między innymi prawem wtrącania opornych do więzienia, a nawet karania ich śmiercią. Byli jednak na ogół dobrze przygotowani merytorycznie do swoich funkcji w przeciwieństwie np. do syndyków i poborców, których głupota i niekompetencja przeplatana analfabetyzmem była przysłowiowa.

A niekompetentni urzędnicy królewscy byli tak naprawdę bezkarni. Z jednej strony urzędy sędziowskie w Królestwie Francji były niezależne i teoretycznie trybunały mogły rozstrzygać sprawy administracyjne bez oglądania się na wolę monarchy. Z drugiej strony Rada Królewska mogła interweniować w postępowanie sądowe drogą tzw. wywołania (ewokacji) i przejmować sprawę, którą była zainteresowana. Pod koniec istnienia monarchii francuskiej ów zwyczaj stał się nagminną praktyką uzasadnianą racją stanu państwa. Administracja królewska wtrącała się w wyroki sądowe, powodując bezkarność urzędników królewskich oskarżonych o nadużycia. Tłumaczono to tym, że Rada Królewska nie może kierować się przepisami jak sąd, ale mając na oku ogólny pożytek państwa, zawsze może te przepisy naruszyć! (Alexis de Tocqueville, Dawny ustrój i rewolucja, 2009, tłum. Hanna Szumańska-Grossowa, str. 91-95). 

 

Kiedy państwo wie lepiej od poddanych
„Kardynał Mazarin” Philippe’a de Champaigne’a (1602–1674), ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie (zdjęcie autora). Mazarin kontynuował politykę Richelieu, wzmacniając królewski absolutyzm.

Należy mieć na uwadze, że Rada Królewska chciała naprawdę poprawić byt poddanych. Brała się jednak do tego w iście bizantyjskim stylu, gdzie aprioryzm myślenia zastępował realną ocenę sytuacji. Zamiast obniżyć chłopom najbardziej dokuczliwe podatki, rada wydawała broszurki o sztuce rolnictwa, utrzymywała szkółki drzewne, wydawała specjalne sadzonki itd. Rada Królewska zalecała stosowanie takich, a nie innych metod pracy rzemieślnikom, a specjalni generalni inspektorzy sprawdzali z ramienia intendentów, czy zalecenia te są wcielane w życie. I nikt nie pytał się najbardziej zainteresowanych, czy potrzebują takich, a nie innych zmian. W imię dobra swoich włościan władza potrafiła na przykład nakazać wyrwanie winorośli z danego pola. Wystarczało, że jej zdaniem pole było nieodpowiednie do takiej uprawy. W okresach złych zbiorów i głodu centralna biurokracja nakazywała częstokroć sprzedaż produktów rolnych po zaniżonych cenach. Jeśli chłopi nie przyjeżdżali specjalnie na targ, aby sprzedać za bezcen płody rolne, karano ich za to grzywną.

Ancien régime, czyli tzw. Stary Porządek, upośledzał rozwijający się ekonomicznie stan trzeci, przede wszystkim kupców i przemysłowców. To oni, wraz z chłopstwem, utrzymywali państwo, podczas gdy szlachta i duchowieństwo nie płaciły podatków. Z drugiej strony ancien régime był również kontestowany przez szlachtę i wyższą arystokrację, ponieważ szlachta została odsunięta przez dwór od urzędów państwowych i tym samym pozbawiona wpływu na życie polityczne królestwa. Wreszcie ancien régime dusił ekonomicznie włościan. Choć formalnie byli wolni i mogli powiększać swój majątek, czuli się ekonomicznie upośledzeni względem pozostałych stanów Korony Świętego Ludwika. Intelektualiści i filozofowie francuscy także krytykowali monarchię absolutną jako przejaw tyranii i feudalizmu, na który w wieku świateł” nie było już miejsca. I znowu, jak trafnie zauważył de Tocqueville:

Każdego płatnika skrzywdzonego przez niesprawiedliwy podział podatku majątkowego roznamiętniała myśl, że wszyscy ludzie powinni być równi; każdy drobny właściciel, któremu króliki sąsiada szlachcica zniszczyły zasiewy, z lubością słuchał o tym, że wszystkie bez wyjątku przywileje rozum potępia.

Alexis de Tocqueville, Dawny ustrój i rewolucja, str. 182. 

Korona między szlachtą a chłopstwem
„Biuro poborcy podatkowego” pędzla Pietera Bruegela Młodszego z 1615 roku, autor podziwiał w Niemieckim Muzeum Historycznym w Berlinie. Obraz przedstawia chłopów płacących podatek u lokalnego poborcy.

Dramatem francuskiej korony było to, że w latach 60-tych i 70-tych XVIII wieku zwalczała sojusz szlachty miecza i szlachty togi. Oba środowiska dążyły do ograniczenia władzy królewskiej. Jednak francuski dwór zwalczał ten alians, podtrzymując przywileje samej szlachty, kosztem pogarszającej się ciągle doli chłopstwa. Monarchia nie znalazła w sobie dość siły, żeby ujednolicić system podatkowy w celu ostatecznego przeciągnięcia włościan na swoją stronę i ustanowienia z nich podpory monarchii. Powodów słabości dworu było kilka. Obciążenie Kościoła podatkami oznaczałoby konflikt, zwłaszcza z arystokratycznym episkopatem. Godziłoby tym samym w katolicyzm, będący jednym z filarów teologii władzy królewskiej. Nierozważne zniechęcenie szlachty wobec króla mogłoby natomiast grozić nową frondą (buntem szlachty z połowy XVII wieku), która odcisnęła swoje piętno na psychice francuskiego dworu na przestrzeni następnych pokoleń.

Polityka ekonomiczna korony w okresie przed samą rewolucyjną cechowała się swoistą aberracją. Kiedy Ludwik XVI mianował na ministrem finansów Jacques’a Neckera, bankiera z Genewy (ten sprawował swą funkcję w latach 1776-1781 i 1788-1790), ten:

Portret króla Francji Franciszka I z pracowni Joosa van Cleve z 1530 roku, ze zbiorów Galerii im. Lanckorońskich na Zamku Królewskim w Warszawie (zdjęcie autora). W całej historii Francji tylko Ludwik XIV posiadał prawdziwą władzę absolutną, a wszyscy inni władcy przed nim i po nim musieli liczyć się z potęgą szlachty i Parlamentu paryskiego. Ukazany na obrazie Franciszek I (1515-1547), uważany za jednego z najpotężniejszych władców swojej epoki, z trudem uratował od stosu własną siostrę, ale już nie najbliższego doradcę! Królowie Francji poza „królem Słońce” tylko z nazwy byli władcami absolutnymi.

[…] w przeciwieństwie do Turgota [swojego poprzednika-przyp. autora] nie zamierzał opodatkowywać szlachty i kleru ani też obniżać ich wynagrodzeń, lecz dążył do likwidacji deficytu budżetowego, rozpisując nową pożyczkę państwową. […] W 1780 dochody wyniosły 610 milionów liwrów, z czego 262,5 wydano na spłacenie długów, 150,8 na utrzymanie wojska, co stanowiło łącznie 2/3 budżetu. W porównaniu koszty utrzymania dworu okazały się stosunkowo niskie, gdyż stanowiły 6% całości wydatków.  

Horst Gebhard, Wolność, równość, morderstwo. Zbrodnie Rewolucji Francuskiej, 2017, str. 15. 

Brak reform spowodował, że obciążeni nadmiernie podatkami włościanie widzieli w urzędnikach królewskich  organ władzy centralnej, która tak naprawdę nie chroniła ich przed wyzyskiem ze strony kleru i szlachty. Co więcej, włościanie nie postrzegali króla jako obrońcy swych wcześniej nabytych praw (wolności i własności). Zaczęli widzieć w nim  tyrana sprzyjającego szeroko rozumianej szlachcie i duchowieństwu, które uniemożliwiały im w pełni korzystanie z własnej wolności i własności. Było to odwrotnością sytuacji np. w Świętym Cesarstwie Narodu Niemieckiego, gdzie po reformach Marii Teresy i Józefa II chłopi wiernie stali przy swoim władcy, uważając koronę za gwaranta swojej znośnej egzystencji wbrew sprzecznym interesom szlachty. A chłop francuski czuł, że na swoich barkach dźwiga ciężar utrzymania państwa, podczas gdy szlachta i kler owego ciężaru nie ponosiły wcale.

Obraz „Maria Antonina” pędzla Élisabeth Vigée-Lebrun (1755-1842), być może najsłynniejszej XVIII-wiecznej malarki, ze zbiorów Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu (zdjęcie autora). Zgilotynowana królowa Francji zbudowała swoją własną prywatną wioskę, gdzie uciekała od dusznej etykiety Wersalu. Niestety królowa nie wiedziała, że sielska atmosfera jej wiejskiej rezydencji ma się nijak do realiów prawdziwego życia na wsi w kraju, w którym panowała.

Reformy rozpoczęte przez Ludwika XVI w latach 1787 i 1788 były już chaotyczne, spóźnione, niepełne i niepewne. W 1788 roku zadłużenie państwa wyniosło 4 miliardy liwrów i Francja musiała wydawać 60% swoich dochodów na obsługę długu. Wszelkie wcześniejsze próby opodatkowania szlachty spełzły na niczym, czego przykładem były reformy ministra Charles’a de Calonne’a z lat 1783–1787. Absolutyzm korony francuskiej okazał się bowiem w znacznej mierze fasadowy. Dwór, który wcześniej nie zatroszczył się o poprawę losu chłopów, nie mógł oprzeć się na nich w konfrontacji ze szlachtą (Gebhard, Wolność, równość, morderstwo, str. 16). Brak reform spowodował, że ancien régime stał się hybrydą feudalizmu, zachowując jego wady, pozbawiwszy się wcześniej jego zalet. Jak trafnie stwierdził nieoceniony de Tocqueville:

Przywileje szlachty i jej prawa były
uciążliwe, ale szlachta stała na straży porządku publicznego, wymierzała
sprawiedliwość, była wykonawczynią prawa, przychodziła z pomocą słabym,
kierowała wspólnymi sprawami. W miarę jak szlachta przestaje zadania wykonywać,
ciężar jej przywilejów wydaje się coraz większy i w końcu nawet jej istnienie
staje się niezrozumiałe.

Tocqueville, Dawny ustrój…, str. 68-69.

 

Reforma, która przyszła za późno
Ary de Vois: „Alegoria rządów Niesprawiedliwości” z 1672 roku, z Pałacu na Wyspie z Łazienek Królewskich w Warszawie (zdjęcie autora). Obraz jest satyrą na podboje Ludwika XIV w Niderlandach. Niemniej jednak owe dzieło może być alegorią niesprawiedliwości społecznej w Królestwie Francji. Niesprawiedliwość tą stworzył Ludwika XIV, pozwalając szlachcie żyć na koszt włościaństwa.

Tragizm działań dworu królewskiego polegał na tym, że obawiał się on reform, licząc się z niechęcią szlachty (a dokładniej arystokracji i szlachty  rodowej) oraz kościoła. Kiedy Ludwik XVI, zmuszony tragiczną sytuacją finansów królestwa, postanowił wprowadzić reformy, m.in. podatek gruntowy, spotkał się z opozycją szlachty, która miała być podporą dworu. W 1787 roku przeciwko polityce reform królewskich wypowiedziało się Zgromadzenie Notabli (ok. 150 przedstawicieli arystokracji i wysokiego kleru) i Zgromadzenie Duchowieństwa,  a potem obsadzone szlachtą lokalne parlamenty królestwa wraz z Parlamentem paryskim. Francuska szlachta miecza nie tyle chciała zablokować reformy jako takie, ile pragnęła odzyskać wpływ na życie polityczne kraju. Była wewnętrznie zróżnicowana majątkowo i zdawała sobie sprawę z trudnej sytuacji państwa, ale jednocześnie wyczuwała słabość dworu.  Wpływu na politykę państwa została pozbawiona za sprawą reform Ludwika XIV. Zatem jej przedstawiciele zasiadający w lokalnych parlamentach blokowali plany reform królewskich. Płacąca podatki burżuazja wsparła zwalczającą ją szlachtę w walce z koroną, mając na celu  gruntowną reformę państwa na polu finansowo-podatkowym. Wymuszono na dworze zwołanie Stanów Generalnych (instytucji z początków XIV wieku), co było ostatecznie lontem pod społeczną beczkę prochu. Na ironię zakrawał fakt, że Ludwik XVI, przez cały okres rządów obawiając się szlacheckiej frondy, stworzył sobie na wsi żakierię (ogólna nazwa wiejskich powstań ludowych we Francji w wiekach średnich). Wieś upodlona podatkami nie stanęła w obronie króla, ale pokazała swą brutalną siłę w trakcie rewolucji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up