Dlaczego Katalonia wychodzi?

W ostatnich tygodniach tematem numer jeden stosunków politycznych na starym kontynencie jest sprawa ewentualnej secesji Katalonii. W polskich mediach pojawiły się następujące trafne spostrzeżenia  analityków i publicystów:

 

  • Silne partykularyzmy hiszpańskie są wynikiem historii samej Hiszpanii. Jako jednolity twór polityczny Hiszpania pojawiła się dopiero w 1492 roku na skutek ożenku Izabelli Kastylijskiej z Ferdynandem Aragońskim (w skład królestwa Ferdynanda wchodziły tereny dzisiejszej Katalonii w ramach hrabstwa Barcelony, którego autonomię zlikwidowano ostatecznie w 1714 roku).
  • Język kataloński, zbliżony do języka okcytańskiego, którym mówiono w średniowiecznej Langwedocji, wzmacnia poczucie separatyzmu. Ponadto same nastroje secesjonistyczne są wynikiem zezwalania przez rząd w Madrycie w ciągu ostatnich 20 lat na wzrost lokalnego nacjonalizmu, który momentami przyjmował bardzo zwulgaryzowaną formę w postaci prześladowania języka hiszpańskiego na rzecz katalońskiego.
  • Sama chęć odłączenia się od Hiszpanii wśród znacznej części katalońskiej społeczności jest stymulowana przez miejscowe elity polityczne, chcące uniknąć odpowiedzialności karnej za  prawdopodobne malwersacje finansowe.
  • Ewentualna secesja jest po części wynikiem bardzo dużej decentralizacji państwa, przejawiającej się w rozbudowanym na wzór bizantyjski  systemie samorządowym. Ów system jest typowo biurokratyczny i tym samym bardzo zawikłany w swych mechanizmach decyzyjnych, co przekłada się na brak transparentności i zwiększenie korupcji.
  • Specyfika katalońskiego nacjonalizmu polega na tym, że lokalne elity polityczne, jak i większość społeczeństwa Katalonii, ma wyraźne zapatrywania lewicowe, a sama gospodarka katalońska nie pozbyła się elementu industrialnego, w przeciwieństwie do reszty Hiszpanii.
  • Wreszcie zmitologizowany wpływ Kremla na podgrzewanie nastrojów separatystycznych trzeba rozpatrywać z rezerwą, aczkolwiek nie można go wykluczyć zupełnie, gdyż w interesie rosyjskim jest osłabianie państw europejskich, na rzecz wzrastania znaczenia Niemiec, postrzeganego przez elity rosyjskie jako główny partner europejski.

 

Zgadzając się z powyższymi uwagami, moim zdaniem, warto jednak wspomnieć o jeszcze innej rzeczy. Obecnie na świecie mamy jednak do czynienia z bezprecedensowym wzrostem potęgi Chińskiej Republiki Ludowej  kosztem Stanów Zjednoczonych. Powoduje to powoli zmierzch idei globalizmu i kosmopolityzmu lansowanego przez USA i likwidację tym samym  świata z jednym  hegemonem. Racjonalne elity chińskie nie mają aspiracji do zostania omnipotentnym żandarmem globu w miejsce USA. Niemniej jednak, ów złożony proces polegający na ograniczaniu wpływów Ameryki na sprawy świata będzie powodował swoisty renesans poszczególnych narodów. Nastąpi wzrost świadomości narodowej zwłaszcza w Europie, który może również przekładać się na wzrost lokalnych partykularyzmów europejskich. Akceleratorem niezadowolenia społecznego będzie kryzys emigracyjny oraz wywołane nim dążenie do podwyższania podatków w celu zapewnienia osłon socjalnych przybyszom, których wkład w gospodarkę europejską będzie znikomy lub żaden. Obecnie społeczeństwa Europy Zachodniej, w większości indyferentne religijnie i liberalne w swoim światopoglądzie, wrażliwe są jedynie na bodźce ekonomiczne. Wzrastające podatki idące w parze niemożnością asymilacji dużych grup odmiennych cywilizacyjnie przybyszów, spowodują w końcu masowe niezadowolenie społeczne. Zwłaszcza w dobie rewolucji informatycznej ulegnie zniszczeniu zhierarchizowana bizantyjska machina biurokratyczna w wydaniu państw członkowskich Unii Europejskiej. Dodajmy, że cały system gospodarczo-społeczny obecnej Unii polegający na ścisłym sojuszu oligarchii biurokratycznej wraz z szeroko rozumianą oligarchią bankową będzie powoli kruszeć. Sojusz ten ubrany w płaszcz ideologii liberalno-wolnomularskiej (czego jednym z wyrazów jest multi-kulti) podbitego lewicowymi hasłami troski o ludzi pracy, miał na celu stworzenie swoistego feudalizmu gospodarczego kosztem zniszczenia ostoi obywatelskości, czyli klasy średniej. Przykładem, że ów sojusz może być zagrożony, jest zwycięstwo Donalda Trumpa wyborach prezydenckich, na którego w większości oddała głosy skrwawiona, amerykańska klasa średnia.

Uważam, że wspomniane powyżej procesy wywołały po części wrzenie społeczne w Katalonii. Abstrahując od tego, czy większość Katalończyków chce odłączenia i czy faktycznie do tego odłączenia dojdzie, mamy do czynienia z wyraźnie szerokim niezadowoleniem wobec rządu w Madrycie.  Problemy gospodarcze oraz szeroko rozumiane  problemy z niekontrolowaną imigracją powodują, że poszczególne społeczności, mające poczucie odmiennej narodowości, będą szukać zmiany niekorzystnego dla nich systemu politycznego, jeżeli rząd centralny nie będzie rozwiązywał ich problemów. Nieważnym jest, czy społeczności te są politycznie mocno lewicowe, czy mogą być ostoją pozostałości cywilizacji łacińskiej, jak choćby niemiecka Bawaria. Argument ekonomiczny może być początkiem budzenia się pewnej świadomości sprzeciwu. Albowiem, poszczególne aktualne elity polityczne  państw unijnych, w większości zbizantynizowane w swej strukturze,  wierzą we własną propagandę sukcesu i są niezdolne do żadnej auto-reformy. Wyżej wymienione elity oparte o rozrośnięte struktury biurokratyczne, podporządkowują wszystkie względy merytoryczne wymogom biurokratyczno-prawnym i bardzo nie lubią spojrzeć trzeźwo na rzeczywistość.

Kończąc, w najbliższych latach w poszczególnych regionach Europy Zachodniej może nastąpić wzrost świadomości narodowościowej jako sprzeciw wobec unijnej cywilizacji bizantyjskiej, która przestaje gwarantować już pomyślności materialną oraz bezpieczeństwo.

Foto: Karolina Majowicz-Prager.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

keyboard_arrow_up